
Dokonano zastrzeżenia numeru kolejnego wielkiego zawodnika New York Rangers. Od chwili obecnej nikt już nie może w tym klubie występować z "19", która na wieki należy do Jeana Ratelle'a.

Patrik Eliáš dołączył do grona szczególnie wyróżnionych graczy New Jersey Devils. W sobotę odbyła się ceremonia zastrzeżenia numeru, z którym Czech występował podczas wielu lat kariery w zespole „Diabłów”.

Władze Tampy Bay Lightning uhonorowały dokonania Vincenta Lecavaliera i dokonały zastrzeżenia jego numeru, z którym już nigdy nie zagra żaden zawodnik tej organizacji.

Każda ceremonia zastrzeżenia numeru jest jedyna i niepowtarzalna. Ale ta była naprawdę szczególna. Bo aby zastrzec numer swojego byłego wielkiego gracza klub musiał odebrać go... jego synowi. Nic dziwnego, że na lodzie polało się morze łez.

Ceremonia zastrzeżenia numeru zawsze jest dla jej bohatera wielkim przeżyciem. Tym razem jednak uhonorowany były mistrz świata sprawił, że kibice przeżyli prawdziwe chwile grozy, gdy podczas uroczystości zasłabł.

Szefostwo Philadelphia Flyers zdecydowało się zastrzec numer „88”, z którym występowała jedna z legend „Lotników”. Tak, tak – mowa o Ericu Lindrosie.

Wiele wskazuje na to, że Patrik Eliáš wznowi sportową karierę. Czeskie media informują, że doświadczony skrzydłowy otrzymał ostatnio kilka ofert z miejscowej ekstraligi oraz tę od swojego macierzystego klubu.

Wybrany z numerem 2 w czerwcowym drafcie NHL Nolan Patrick podpisał kontrakt z Philadelphia Flyers.

Hokeiści Pittsburgh Penguins są o krok od awansu do finału Konferencji Wschodniej NHL. Podopieczni Mike'a Sullivana pokonali na własnym lodzie Washington Capitals 3:2 i w serii do czterech zwycięstw prowadzą już 3:1.