
Eksplozja na tafli przerwała mecz, a jego dokończenie stało się prawdziwą farsą. - W dużej mierze to była próba morderstwa - oburzał się trener drużyny, której bramkarz został poszkodowany. Jego zawodnicy ponownie wyjechali na lód, ale odmówili dalszej gry.

To był przykry powrót do ligowej rzeczywistości dla Tomka Valtonena. Jego drużyna straciła rekordową liczbę goli, a on sam został przez sędziów wyrzucony na trybuny. - Uznali, że tak będzie dla mnie lepiej - mówi selekcjoner reprezentacji Polski.

"Nie mamy dla takich sytuacji absolutnie żadnej tolerancji" - mówi przedstawiciel komisji sędziowskiej po fatalnym błędzie sędziego, któremu nawet zapis wideo nie pomógł ocenić sytuacji właściwie. Arbiter na wideo "widział" gola, który nie padł i został za to zawieszony.