Hokej.net Logo

Ryzykowny manewr się nie opłacił. Trener Unii zdradza kulisy

fot: Jarosław Fiedor
fot: Jarosław Fiedor

Po dramatycznej porażce 2:3 z KH Energą Toruń trener Unii Oświęcim nie załamuje rąk. , Róbert Kaláber wierzy w swoich liderów, analizuje błędy i zapowiada, że play-offy drużyna rozpocznie z pełną determinacją, gotowa walczyć o każdy centymetr lodu.

HOKEJ.NET: – W dramatycznych okolicznościach przegraliście niezwykle ważne spotkanie z KH Energą Toruń 2:3. Jakie odczucia panu towarzyszą?

– Nie zagraliśmy najlepszego meczu, brakowało nam dokładności, głównie przed bramką. Dużo pomógł nam Linus Lundin w bramce, który trzymał wynik i dawał nam szansę na to, że możemy zdobyć trzy punkty w tym meczu.

Gole strzelaliśmy tylko w przewadze, nie zdobyliśmy bramek z gry 5 na 5 i tego nam zabrakło.

Zapytam inaczej, czy stawka tego spotkania nie sparaliżowała drużyny? A może Torunianie wyjątkowo Wam nie leżą?

– Ja nie wiem. Ja myślę, że mamy tak doświadczoną drużynę, że nas nie może sparaliżować stawka, jaką jest gra o pierwsze miejsce.

Widzieliśmy, o co gramy, że wszystko mamy w swoich w rękach i że okazja na wygranie sezonu zasadniczego wróciła do nas i od nas zależy, czy ją wykorzystamy. Myślę, że to było ważne.

Na tę chwilę zwycięzca sezonu zasadniczego otrzymuje też prawo gry w Pucharze Kontynentalnym (pod warunkiem, że mistrz Polski otrzyma dziką kartę na występy w Hokejowej Lidze Mistrzów – przyp. red.). Była okazja, by pojechać za granicę i rywalizować z zagranicznymi zespołami, na naprawdę dobrym poziomie. To jest rzecz, która nas interesowała.

W końcówce podjął trener decyzję, która podzieliła kibiców. Jedni je doceniają i gratulują odwagi, a pozostali przeciwnie. Mają żal, że przez pana zespół stracił punkty. Kibice z najbardziej zagorzałego sektora zaintonowali pod pana adresem przyśpiewkę…

– Kierowałem się na wynikami. W boksie mieliśmy laptop. Widzieliśmy, że GKS Tychy stracił punkt. Wiedzieliśmy, że Zagłębie przegrało 0:4 z Cracovią. Chcieliśmy mieć sytuację w swoich rękach, więc potrzebowaliśmy zwycięstwa za trzy punkty.

Mój pomysł był taki, że musimy utrzymać się przy krążku, a na ostatnie pół minuty po prostu ściągniemy bramkarza i wpuścimy szóstego zawodnika z pola. Nie udało się. Przyszedłem do Oświęcimia, żeby zdobyć najwyższe cele. Jednym z tych celów było wygranie sezonu zasadniczego. Jestem człowiekiem, który ufa tylko sobie i temu, co zrobi. Teraz to nie wyszło, zabrakło kilka setnych i mam nadzieję, że to się wszystko odwróci.

Po prostu są rzeczy, które po coś się dzieją. Ja stale wierzę, że wszystko się odwróci w dobrą stronę. Na razie biorę to na klatę. Kibiców, którzy nie zgodzili się z tą decyzją, przepraszam, mają do tego prawo. Mają na to swój pogląd. To samo powiedziałem chłopakom i wytłumaczyłem sytuację. Jestem za nią odpowiedzialny i biorę to na klatę.

Czy trener nie zraził się do podejmowania decyzji w takich sytuacjach, bo to kolejna taka akcja, która nie wyszła w ostatnim czasie. Czy warto ryzykować?

– Gdybyśmy wtedy zdobyli tę bramkę, wszystko byłoby w naszych rękach. Mieliśmy krążek, była szansa, żeby spokojnie przygotować jedną, ostatnią akcję, albo by wpadło, albo nie. Ale przynajmniej to my decydowalibyśmy o swoim losie. Nie chcieliśmy oglądać się na Kraków i zastanawiać, czy zdobędą punkty. Stąd ta decyzja – chcieliśmy mieć sprawy pod kontrolą.

Od początku powtarzam: walczymy o najwyższe cele. Ten najważniejszy był na wyciągnięcie ręki i chcieliśmy go utrzymać.

Jeden lub dwa punkty mogą okazać się teraz kluczowe.

– U nas jednak nic się nie zmienia, musimy wygrywać. Jeśli nie pierwsze miejsce, to drugie. Nie ma co zakładać, że ktoś gdzieś straci punkty. W Katowicach mogą wygrać, mogą zremisować, mogą zwyciężyć po dogrywce. Dlatego tak istotne było, aby wszystko zależało od nas. Chciałem, abyśmy tę sytuację mieli pod kontrolą.

Przejdźmy do zawodników. Roman Rác i Martin Kasperlík są dalecy od tej formy, jaką imponowali w JKH GKS-ie Jastrzębie. Nie punktują na zbliżonym poziomie, a pan nadal na nich stawia podczas gier w przewadze.

– Na pewno wierzę w nich w stu procentach. Szukamy przy nich zawodników w ataku. Grał z nimi młody Kusak, potem Prusak, a teraz w ten atak wkomponowaliśmy Tyczyńskiego. Rác przeszedł ze środka ataku na skrzydło. Również w obronie zmieniają się im obrońcy jak Kubeš. Jestem pewny, że nie tylko Martin i Roman, ale również trzeci atak będzie w play-off gotowy na 100 procent. Wiem, jaki potencjał w nich drzemie. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że część z nich jest w trudniejszym okresie. To hokeiści, którzy mieli przerwy w treningach, wracali po kontuzjach. Kiedy to wszystko się nawarstwi, brakuje spokoju i lekkości w grze. 

Oczywiście od Romana i "Kaspiego" oczekuję znacznie więcej. Ale problem nie dotyczy tylko ich. Brakuje nam jako drużynie emocji, większego ciągu na bramkę, determinacji w ataku. Za mało jest „brudnych” goli, takich zdobywanych tuż bramki, po zmianie toru lotu krążka, po ciężkiej pracy w tercji ofensywnej. Trzeba tam jeździć, przepychać się, walczyć o każdy centymetr lodu.

Znów trafialiśmy w przewagach, a nie potrafiliśmy zdobyć bramki w grze pięciu na pięciu. To sygnał ostrzegawczy. Wiemy, gdzie leży problem i musimy rozwiązać go jako zespół. Jednocześnie nie uciekam od odpowiedzialności liderów, oni również muszą dać więcej.

Jedna kolejka przed nami, a po niej faza play-off. Po nerwowej atmosferze, wszystko zaczyna się od nowa. Jednym dobrym występem można zmazać wcześniejszą plamę.

– Mamy tydzień, by dopracować detale, szczególnie w kontekście zawodników wracających do rytmu treningowego. Łukasz Krzemień wczoraj zagrał pierwszy mecz po 6 tygodniach. Bartek Florczak długo zmagał się z kontuzją. Po dwutygodniowej przerwie i minimalnej liczbie treningów wczoraj zagrali Morrow i Scarlett. To wszystko wpływa na naszą drużynę. Mamy jeszcze jeden mecz i cały tydzień na dopracowanie szczegółów. To elementy, które trzeba jeszcze poukładać przed startem play-offów.  

Teraz najważniejsze jest jedno: odzyskać świeżość, pewność siebie i wejść w decydującą fazę sezonu z przekonaniem, że wszystko wciąż zależy od nas.

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe