Hokej.net Logo

Pasjonująca rywalizacja. Mistrz Polski wybrał rywala. Nieprzewidywalnego

fot: polskihokej.eu
fot: polskihokej.eu

GKS Tychy rozpoczyna misję, której celem jest obrona mistrzowskiego tytułu. Wchodzi w nią z bagażem doświadczeń, wzlotów i potknięć z sezonu zasadniczego. Rywal? Niewygodny, charakterny i potrafiący sprawić niespodziankę. JKH GKS Jastrzębie miał przetrwać, a tymczasem zdobył już Puchar Polski. Teraz chce napsuć krwi wciąż urzędującym mistrzom Polski.

Początek sezonu w wykonaniu Tyszan był daleki od ideału. Trójkolorowi po wyczerpującej rywalizacji w Hokejowej Lidze Mistrzów znaleźli się w dołku i nie wywalczyli awansu do Turnieju Finałowego Pucharu Polski. A przecież te rozgrywki zdominowali przecież w ostatnich latach, wygrywając je aż jedenastokrotnie.

Na osłodę pozostał im wygrany Superpuchar Polski właśnie z ekipą JKH GKS-u Jastrzębie (2:1). Bohaterem tego starcia był Hannu Kuru, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Dodajmy, że przed rozpoczęciem sezonu przeniósł się właśnie z Jastrzębia do Tychów. 

Końcówka sezonu zasadniczego była niezwykle ciasna. Ostateczny układ tabeli rozstrzygnął się w ostatniej kolejce. Zespół prowadzony przez Pekkę Tirkkonena zakończył rozgrywki na trzecim miejscu z dorobkiem 80 punktów, ustępując jedynie GKS-owi Katowice (85 pkt) i Zagłębiu (81 pkt). W Tychach nikt nie ukrywa, że to lokata poniżej oczekiwań, ale trójkolorowi mają wiele atutów. 

Ich mocną stroną jest przede wszystkim ofensywa. Posiadanie takich graczy jak Kuru, Knuutinen, Heljanko i Kerkkänen to spory komfort, a należy pamiętać również to, że szkoleniowiec mistrzów Polski może liczyć też na Alana Łyszczarczyka, Filipa Komorskiego i Dominika Pasia, którzy doskonale znają smak rywalizacji w fazie play-off.

Głównym problemem ekipy z piwnego miasta jest słaba skuteczność, a ten aspekt w fazie play-off jest niezwykle istotny. Istotne będą też postawa bramkarzy, a także gra w formacjach specjalnych.

Warto też wspomnieć, że Tyszanie wyłamali się z konserwatywnego schematu i zdecydowali się wybrać plasujący się na piątym miejscu JKH GKS Jastrzębie. Czym się kierowali? Zapewne względami logistycznymi, jak i wsparciem kibiców, którzy zamierzają licznie wspierać swój zespół w Karwinie.

W Jastrzębiu-Zdroju przed sezonem doszło do prawdziwej rewolucji, która była spowodowana problemami organizacyjno-finansowymi. Klub musiał zacisnąć pasa i przygotować się do dojazdów do Karwiny, gdzie trenuje i rozgrywa swoje domowe mecze.

To wiązało się też z rewolucją kadrową. Po 11 latach szeregi klubu opuścił Róbert Kaláber, a jego obowiązki przejął jego dotychczasowy asystent Rafał Bernacki. Z klubu odeszło też kilku doświadczonych graczy.

Drużyna została zbudowana za dużo mniejsze pieniądze, ale pewne proporcje zostały zachowane. Leszkowi Laszkiewiczowi, dyrektorowi sportowemu JKH, udało się pozyskać doświadczonego bramkarza. Karolus Kaarlehto od samego początku należał do ligowej czołówki, a jego interwencje nie raz i nie dwa ratowały zespół. Do drużyny dołączyli Finowie Aku Alho i Riku Sihvonen, którzy szybko udowodnili swoją wartość. Jakości po obu stronach tafli dostarczył Daniels Bērziņš, mogący pochwalić się grą w KHL, a ofiarności Peter Bezuška i Marek Charvát. W klubie zostali doświadczeni Emil Bagin i Maciej Urbanowicz, kolejne kroki w rozwoju postawili Szymon Kiełbicki i Jakub Ślusarczyk. Od nich mieli czerpać młodzi zawodnicy, którzy dopiero zaczynali swoje przygody z ekstraligą.

Od początku mówiłem, że naszym celem jest budowa zespołu właśnie z takich chłopaków - głodnych sukcesu i chcących coś pokazać. Niezwykle cieszy mnie fakt, że zarówno zawodnicy z zagranicy, jak i nasi młodzi wychowankowie ciągną naszą drużynę w jednym kierunku, a zarazem realizują swoje osobiste cele. Jeśli ktoś chce coś udowodnić - komuś innemu lub sobie samemu - to daje z siebie więcej niż sto procent. I tak jest u nas – zaznaczył Laszkiewicz.

Jastrzębianie bardzo dobrze rozpoczęli sezon i wywalczyli przepustkę do Turnieju Finałowego Pucharu Polski, który później wygrali.

Amerykanie mają cud w Lake Placid, a my mamy swój cud w Krynicy – uśmiechał się Peter Bezuška, defensor JKH.

Teraz spróbują się postarać o kolejny i wyeliminować urzędującego mistrza Polski.


Ciekawostki:

* Fiński obrońca Olli Kaskinen grając w 35 meczach sezonu zasadniczego, ani razu nie odwiedził ławki kar.

* Hannu Kuru, dla którego jest to pierwszy sezon w trójkolorowych barwach, wygrał klasyfikację kanadyjską. 

* Bartłomiej Pociecha - występujący w Tychach 12. sezon - okazał się najlepiej punktującym defensorem ligi, a także najlepszym strzelcem wśród wszystkich obrońców. Bramkarzy rywali pokonywał dziesięciokrotnie.

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe