Hokeiści i kibice Zagłębia Sosnowiec musieli pogodzić się z goryczą porażki poniesioną, o krok od historycznego sukcesu. O kulisach przegranej w finale Pucharu Polski porozmawialiśmy z Janem Sołtysem - napastnikiem sosnowieckiego klubu. 25-latek zapewnił nas w pomeczowej rozmowie, że odniesiona porażka nie będzie ciążyła jego drużynie w dalszej części sezonu, a w szczególności w nadchodzącej fazie play-off.
Podopieczni Matiasa Lehtonena przez dwie tercje finałowej rywalizacji, utrzymywali korzystny rezultat i wydawali się być stroną prowadzącą grę. Momentem, który odmienił oblicze spotkania, był początek trzeciej odsłony i wyrównujący gol dla ekipy JKH GKS-u. Fredrik Forsberg zdołał umieścić krążek w bramce Niilo Halonena, ledwie 12 sekund po wznowieniu gry. 10 minut jastrzębianie wykorzystali sposobność gry w przewadze i wyszli na prowadzenie, którego nie pozwolili już sobie odebrać. Co zdaniem naszego rozmówcy, zadecydowało, że finałowy pojedynek tak mocno wymknął się z rąk sosnowieckiej drużyny?
- Na gorąco ciężko jest wskazać powód porażki. Prowadziliśmy grę, tak jak mówiłeś, w ostatnim momencie wymknął nam się on spod kontroli. Zostawiliśmy sprawy w nieswoich rękach i niestety odnieśliśmy porażkę, z której na pewno wyciągniemy wnioski. A na kolejne ważne mecze, na play-off będziemy rosnąć - zapewnił 25-latek.
W finałowych pojedynkach jako klucz do zwycięstwa określa się skuteczność pod bramką rywala oraz odpowiedzialność w poczynaniach defensywnych. Który z tych elementów mógł wyglądać lepiej w grze Zagłębia Sosnowiec?
- Są takie rzeczy, że czasami detale decydują o tym, że krążek się odbije i niestety dzisiaj, ciężko mówić, że to było szczęście, ale nie było ono po naszej stronie i niestety straciliśmy bramkę, otworzyliśmy się i się skończyło, jak się skończyło - przyznał Jan Sołtys.
CAŁOŚĆ ROZMOWY W MATERIALE WIDEO
Czytaj także: