
Złoty kask na głowie i pozycja najskuteczniejszego gracza ligi nie chronią przed możliwością przyjęcia potężnego ataku ciałem. Oto dowód.

Wypadnięcie z gry w jednym meczu dwóch czołowych napastników drużyny to duży pech. A co powiedzieć o sytuacji, gdy obaj doznają kontuzji w jednym momencie, w wyniku zderzenia ze sobą?

Granica między grą ostrą, a brutalną bywa czasem cienka. Fiński brutal tym razem ją przekroczył i będzie musiał dłużej odpocząć od hokeja.