
Napastnik, którego polscy kibice pamiętają z pamiętnego meczu Polaków z Wielką Brytanią podczas tegorocznych Mistrzostw Świata, zginął wczoraj w wypadku samochodowym. Zawodnik Nottingham Panthers miał 33 lata. O jego śmierci poinformował klub i oraz Brytyjski Związek Hokeja Na Lodzie.

Luke Ferrara udanie rozpoczął swoją przygodę z Comarch Cracovią. 27-letni Brytyjczyk w swoim debiucie zdobył gola, a jego nowy zespół pokonał KH Energę Toruń 4:2.

Nie udało się powtórzyć wyczynu z listopadowego meczu, kiedy pomimo dwóch bramek straty „GieKSa” potrafiła wygrać z Belfast Giants. Brytyjczycy wyciągnęli naukę z tamtej lekcji, zagrali uważniej i ostatecznie pokonali wicemistrzów Polski 4:2. Jutro zagrają z Arłanem Kokczetaw o to, która z drużyn wzniesie puchar.