
Mecz Gwiazd NHL, który niegdyś uważany za święto hokeja, teraz przypomina bardziej zjazd absolwentów szkoły łyżwiarskiej - dużo błyszczących strojów, mało prawdziwej akcji, a jeszcze mniej sensu. To, co kiedyś było ekscytującym pokazem umiejętności, teraz jest jak oglądanie farby schnącej na lodzie - tylko że farba przynajmniej ma jakiś cel, w przeciwieństwie do większości akcji na lodowisku podczas tego “spektaklu”.

W historii NHL było kilku zawodników naprawdę słabych w jakiejś dziedzinie. Drake Berehovsky (obecnie trener) słabo jeździł na łyżwach. Obecny napastnik Vancouver Canucks, Conor Garland, ze względu na swoje warunki fizyczne dosyć komicznie gra ciałem. Erik Karlsson jest żałośnie grającym w obronie obrońcą, a Darren Pang był beznadziejnie grającym na bramce golkiperem. Wielu ekspertów twierdziło lub wciąż twierdzi, że wszystkie te cechy łączył w sobie jeden zawodnik. Słabe łyżwiarstwo, kiepski celownik, beznadziejne podania, chamskie zagrywki - z nich wszystkich powstał on, John Scott!