Ćwierćfinały play-off TAURON Hokej Ligi dostarczyły kibicom wielu emocji. O ich przebiegu, kontrowersjach sędziowskich oraz szansach zespołów w półfinałach opowiedział nam Krzysztof Zapała, ekspert Polsatu Sport, a w przeszłości były reprezentant Polski.
HOKEJ.NET: – Co najmocniej zaskoczyło Cię w ćwierćfinałowych rywalizacjach?
Krzysztof Zapała, były napastnik polskich klubów i reprezentacji Polski: – Chyba najmocniej byłem zaskoczony po tym, jak Cracovia przegrała pierwszy mecz 11:1, a potem wyszła w serii na prowadze 2:1.
Któryś zawodnik zaskarbił sobie Twoją szczególną uwagę?
– Nie zwróciłem szczególnie uwagi na indywidualności. Inna sprawa, że nie śledziłem też dokładnie każdego meczu w tej fazie.
Sporo było kontrowersji sędziowskich. Jakie zmiany należy podjąć, aby w tym temacie podziało się nieco lepiej.
– Przede wszystkim trzeba rozliczać za każdy błąd. Czy to trener, zawodnik są rozliczani za swoje błędy, czy nawet kibic za ewentualne nieadekwatne zachowanie, to sędziowie w koleżeńskim układzie dostają oceny, które nie mają w zasadzie żadnych dalszych konsekwencji. Inna sprawą są absolutnie niedorzeczne analizy wideo i przerwy po na przykład 5 min, gdzie z punktu widzenia kibica ma się ochotę „wyjść”.
Przejdźmy do rywalizacji w półfinale. W pierwszej parze zwycięzca sezonu zasadniczego GKS Katowice zmierzy się z Unią Oświęcim. Oba zespoły nie zachwyciły w ćwierćfinale, więc kto jest faworytem?
– Uważam, że faworytem są Katowice. Potrafili stawić opór i ze stanu rywalizacji 1-2 w zasadzie pod koniec, nie ujmując Cracovii, dopełniali formalności. Natomiast Unia wyrwała w siódmym meczu po dogrywce zwycięstwo w rywalizacji. Zresztą uważam, że te drużyny cały sezon grają po prostu różnie, a nie negujmy, bo potencjał mają przeogromny.
Jakie są najmocniejsze i najsłabsze punkty tych zespołów?
– Katowice z trzonem, który po mało rewelacyjnym sezonie, bo przyzwyczaił nas do innej wizji, można rzec, że powrócił w pierwszej rundzie play-off. To zespół, który wie po co i jak się wygrywa.
Unia, patrząc z boku, to arsenał budowany bez limitu. Mają bardzo silny atak i naprawdę niezłą obronę. Jednak jakby ciągle im czegoś brakowało.
O przepustkę do finału powalczą też ECB Zagłębie Sosnowiec i GKS Tychy. Będzie to rywalizacja dwóch fińskich szkoleniowców. Który zespół Twoim zdaniem ma większe szansę na to, by powalczyć o złoto?
– Moim zdaniem Tychy powinny poradzić sobie z Zagłębiem. Mają w moim odczuciu silniejszy zespół, lepszy atak i stabilizację organizacji, która przekłada się na mental zawodników. Sosnowiczanie za to jako "nowy" zespół jest niesiony zwycięstwami i dobą grą. To będzie równie ciekawa seria.
Jakie są silne i słabe strony Sosnowiczan i Tyszan? A gdzie widzisz jeszcze pewne rzeczy do poprawy?
– GKS Tychy to naprawdę mocny zespół, który umie szybko przechodzić do kontrataku, mają bramkostrzelnych napastników i świetnie utrzymują się na krążku. Mają dobrych obrońców z szybkim podaniem, ale także takich, którzy umieją podłączyć się do ataku. Moim zdaniem problemem dla nich jest głębsza defensywa przeciwnika, jak w przypadku choćby JKH GKS-u Jastrzębie. Wolą grać otwarty szybki hokej.
Zagłębie ma dobrą atmosferę i są niesieni zarówno dopingiem, jak i swoją grą. Mają czasem przestoje i to może być ich największym problemem, bo na pewno GKS będzie chciał je wykorzystywać.
Czytaj także: