Hokej.net Logo

Chcą zrzucić łatkę Robin Hooda. Rywale marzą o półfinale po 21 latach przerwy

fot: Jarosław Fiedor
fot: Jarosław Fiedor

Na tę rywalizację z niecierpliwością czekają zawodnicy i kibice obu ekip. Eksperci wieszczą, że będzie ona najbardziej zacięta. Nam nie pozostaje nic innego, jak zaprosić na zapowiedź tych zmagań. Unia Oświęcim w ćwierćfinale play-off zmierzy się z KH Energą Toruń, czyli z rywalem, z którym przegrała w tym sezonie 4 z 5 spotkań.

Przed sezonem oświęcimski klub przeszedł rewolucje kadrową. Z różnych przyczyn z zespołu odeszło aż 18 zawodników, a nową twarzą nowego projektu został Róbert Kaláber, który po 11 latach porzucił pracę w JKH GKS-ie Jastrzębie.

Słowacki szkoleniowiec otrzymał jasne zadanie - miał zbudować zespół, który powalczy o tytuł mistrzowski. Dostał wolną rękę w kwestii doboru graczy i na początku wydawało się, że zmontował dobrze zbalansowaną drużynę. Ale regularna część rozgrywek oraz przegrany półfinał Pucharu Polski pokazały, że nie wszystkie wzmocnienia - mówiąc eufemistycznie - okazały się trafione.

Kaláber na własnej skórze przekonał się, że poziom presji w Oświęcimiu jest znacznie większy niż Jastrzębiu-Zdroju, a każda jego decyzja jest szeroko komentowana i oceniana. Dobitnie pokazały to ostatnie dwa mecze. Biało-niebiescy mogli zająć pierwsze miejsce, ale w wyniku dwóch porażek po regulaminowym czasie gry wylądowali na czwartej lokacie.

Ekipa z Chemików 4, niczym Robin Hood, zabierała punkty ligowym potentatom i z każdym z nich miała dodatni bilans, ale notowała potknięcia z teoretycznie słabszymi rywalami. W starciach z JKH GKS-em Jastrzębie, Polonią Bytom i KH Energą Toruń stracili odpowiednio 5, 9 i aż 11 punktów. Jedno "oczko" stracili też na własnym lodzie z Comarch Cracovią, wygrywając z Pasami po dogrywce 7:6, choć po dwóch tercjach prowadzili 6:3.

Rachunek jest zatem prosty. Gdyby wygrali dwa spotkania więcej w regulaminowym czasie gry, to triumfowaliby też w sezonie zasadniczym. To już jednak historia. Nie od dziś wiadomo, że najlepszą szansą na odkupienie win zarówno dla zawodników, jak i trenera jest dobra postawa w fazie play-off. 

Mimo ostatnich dwóch porażek na finiszu fazy zasadniczej nastroje w zespole są naprawdę dobre. Trzymamy się w szatni razem. Odcięliśmy sezon zasadniczy "grubą kreską" i zaczynamy wszystko tak naprawdę od zera. Wiemy, na co nas stać, co pokazał sezon zasadniczy. Potrafiliśmy wygrywać z mocnymi ekipami. Każdy musi grać to, co najlepiej potrafi. Do tego dołożyć charakter i myślę, że będzie wszystko dobrze – stwierdził Łukasz Krzemień.

Swoje problemy mieli też Torunianie. Na początku października z prowadzenia drużyny zrezygnował Leif Strömberg, który opublikował oświadczenie, w którym wskazywał na chaos organizacyjny i brak komunikacji w klubie, a także otwarcie opowiedział o zaległościach finansowych i trudnych warunkach bytowych. 

Drużynę tymczasowo przejął Łukasz Podsiadło, a następnie Sami Hirvonen. I tu pojawiają się kolejne schody, bo styl gry prezentowany przez zespół pod batutą Fina nie przekonuje wielu kibiców.

Niektórych fanów rozeźliła też decyzja o rozwiązaniu kontraktu ze Zdenkiem Sedlákiem, który z 19 trafieniami - wspólnie z Andrijem Denyskinem - był najlepszym strzelcem zespołu. Klub w specjalnym komunikacie zarzucił mu, że jego postawa była sprzeczna z ideami klubu.

Torunianie w sezonie zasadniczym wygrali z Oświęcimianami 4 z 5 meczów i ten fakt mocno ich motywuje. Optymizm i pewność siebie na łamach dziennika "Nowości" w serca swoich kolegów wlał Kamil Kalinowski. Kapitan "Stalowych Pierników" stwierdził, że zespół z grodu Kopernika przyjeżdża do Małopolski po dwa triumfy.

To dobrze, że trafiliśmy na Unię, wcześniejsze wyniki wskazują, że to rywal dla nas. Wydaje mi się, że słabszą stroną tego zespołu jest pozycja bramkarza, Lundin broni nierówno, a Tyczyński jest młodym zawodnikiem bez doświadczenia w play-off. Słychać także, że są tarcia z trenerem w szatni, to też możemy wykorzystać. Plan jest prosty: do Oświęcimia jedziemy po dwa zwycięstwa – zaznaczył.

Trzeba jednak pamiętać, że play-off to czas, w którym tabela przestaje mieć znaczenie. Wszystko zostaje odcięte grubą kreską. Liczy się tu i teraz. Nie od dziś wiemy, że historie poszczególnych serii pisane są cierpliwością, litrami wylanego potu, umiejętnością wychodzenia z małych kryzysów oraz bólem, który jest nierozłącznie związany z hokejem.

Ważna będzie dojrzałość, odpowiedzialność, pragmatyzm, a także postawa w formacjach specjalnych, dyspozycja bramkarzy oraz szeroko pojęta gra w destrukcji. Z tym ostatnim elementem oba zespoły miały w sezonie spore problemy. Zarówno Torunianie, jak i Oświęcimianie dużo lepiej radzą sobie w ofensywie i mają w niej kim postraszyć. Za kreowanie akcji i zdobywanie goli w zespole z grodu Kopernika odpowiadają Andrij Denyskin, Mikołaj Syty, Rusłan Baszyrow, a także Robert Arrak, Ołeksij Worona i Jakub Lewandowski.

W ekipie Unii fajerwerki w ataku ma zapewnić przede wszystkim duet Ołeksandr Peresunko – Daniel Olsson Trkulja, a także fiński tercet Erik Ahopelto, Ville Heikkinen i Mika Partanen. Działacze liczą, że w najważniejszych chwilach zespołowi pomoże też Damian Tyczyński, który dołączył do zespołu tuż przed zamknięciem okienka transferowego. A kibice liczą na to, że Roman Rác i Martin Kasperlík zaczną w końcu grać na miarę oczekiwań.

Wydaje się, ze ogromnie ważne mogą okazać się już pierwsze dwa mecze w grodzie nad Sołą. Mogą być one nadzieją na lepsze jutro lub pocałunkiem śmierci.

 

Ciekawostki:

* Biało-niebiescy najlepiej rozgrywali przewagi. Ich skuteczność wyniosła 30,4 procent.

* "Stalowe Pierniki" imponowały z kolei najlepszą skutecznością strzałów – 10,8 %.

* Unia jako jedyny zespół ma w swoim składzie dwóch zawodników, którzy dobili do bariery 20 bramek w sezonie zasadniczym. Są to Erik Ahopelto i Ołeksandr Peresunko.

* Ekipa z Torunia w półfinale po raz ostatni grała w sezonie 2004/2005, jeszcze pod nazwą TKH Toruń. Wówczas przegrali też rywalizację o brąz z Cracovią (0:3).

* Starcie Unii Oświęcim z KH Energą Toruń można zapowiedzieć też jako pojedynek szwedzkich bramkarzy. Linus Lundin i Anton Svensson znają się bardzo dobrze, a przez kawałek sezonu 2021-2022 występowali w jednym klubie - IF Troja-Ljungby, który rywalizował na zapleczu SHL.
 

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe