Na tę rywalizację z niecierpliwością czekają zawodnicy i kibice obu ekip. Eksperci wieszczą, że będzie ona najbardziej zacięta. Nam nie pozostaje nic innego, jak zaprosić na zapowiedź tych zmagań. Unia Oświęcim w ćwierćfinale play-off zmierzy się z KH Energą Toruń, czyli z rywalem, z którym przegrała w tym sezonie 4 z 5 spotkań.
Przed sezonem oświęcimski klub przeszedł rewolucje kadrową. Z różnych przyczyn z zespołu odeszło aż 18 zawodników, a nową twarzą nowego projektu został Róbert Kaláber, który po 11 latach porzucił pracę w JKH GKS-ie Jastrzębie.
Słowacki szkoleniowiec otrzymał jasne zadanie - miał zbudować zespół, który powalczy o tytuł mistrzowski. Dostał wolną rękę w kwestii doboru graczy i na początku wydawało się, że zmontował dobrze zbalansowaną drużynę. Ale regularna część rozgrywek oraz przegrany półfinał Pucharu Polski pokazały, że nie wszystkie wzmocnienia - mówiąc eufemistycznie - okazały się trafione.
Kaláber na własnej skórze przekonał się, że poziom presji w Oświęcimiu jest znacznie większy niż Jastrzębiu-Zdroju, a każda jego decyzja jest szeroko komentowana i oceniana. Dobitnie pokazały to ostatnie dwa mecze. Biało-niebiescy mogli zająć pierwsze miejsce, ale w wyniku dwóch porażek po regulaminowym czasie gry wylądowali na czwartej lokacie.
Ekipa z Chemików 4, niczym Robin Hood, zabierała punkty ligowym potentatom i z każdym z nich miała dodatni bilans, ale notowała potknięcia z teoretycznie słabszymi rywalami. W starciach z JKH GKS-em Jastrzębie, Polonią Bytom i KH Energą Toruń stracili odpowiednio 5, 9 i aż 11 punktów. Jedno "oczko" stracili też na własnym lodzie z Comarch Cracovią, wygrywając z Pasami po dogrywce 7:6, choć po dwóch tercjach prowadzili 6:3.
Rachunek jest zatem prosty. Gdyby wygrali dwa spotkania więcej w regulaminowym czasie gry, to triumfowaliby też w sezonie zasadniczym. To już jednak historia. Nie od dziś wiadomo, że najlepszą szansą na odkupienie win zarówno dla zawodników, jak i trenera jest dobra postawa w fazie play-off.
– Mimo ostatnich dwóch porażek na finiszu fazy zasadniczej nastroje w zespole są naprawdę dobre. Trzymamy się w szatni razem. Odcięliśmy sezon zasadniczy "grubą kreską" i zaczynamy wszystko tak naprawdę od zera. Wiemy, na co nas stać, co pokazał sezon zasadniczy. Potrafiliśmy wygrywać z mocnymi ekipami. Każdy musi grać to, co najlepiej potrafi. Do tego dołożyć charakter i myślę, że będzie wszystko dobrze – stwierdził Łukasz Krzemień.
Swoje problemy mieli też Torunianie. Na początku października z prowadzenia drużyny zrezygnował Leif Strömberg, który opublikował oświadczenie, w którym wskazywał na chaos organizacyjny i brak komunikacji w klubie, a także otwarcie opowiedział o zaległościach finansowych i trudnych warunkach bytowych.
Drużynę tymczasowo przejął Łukasz Podsiadło, a następnie Sami Hirvonen. I tu pojawiają się kolejne schody, bo styl gry prezentowany przez zespół pod batutą Fina nie przekonuje wielu kibiców.
Niektórych fanów rozeźliła też decyzja o rozwiązaniu kontraktu ze Zdenkiem Sedlákiem, który z 19 trafieniami - wspólnie z Andrijem Denyskinem - był najlepszym strzelcem zespołu. Klub w specjalnym komunikacie zarzucił mu, że jego postawa była sprzeczna z ideami klubu.
Torunianie w sezonie zasadniczym wygrali z Oświęcimianami 4 z 5 meczów i ten fakt mocno ich motywuje. Optymizm i pewność siebie na łamach dziennika "Nowości" w serca swoich kolegów wlał Kamil Kalinowski. Kapitan "Stalowych Pierników" stwierdził, że zespół z grodu Kopernika przyjeżdża do Małopolski po dwa triumfy.
– To dobrze, że trafiliśmy na Unię, wcześniejsze wyniki wskazują, że to rywal dla nas. Wydaje mi się, że słabszą stroną tego zespołu jest pozycja bramkarza, Lundin broni nierówno, a Tyczyński jest młodym zawodnikiem bez doświadczenia w play-off. Słychać także, że są tarcia z trenerem w szatni, to też możemy wykorzystać. Plan jest prosty: do Oświęcimia jedziemy po dwa zwycięstwa – zaznaczył.
Trzeba jednak pamiętać, że play-off to czas, w którym tabela przestaje mieć znaczenie. Wszystko zostaje odcięte grubą kreską. Liczy się tu i teraz. Nie od dziś wiemy, że historie poszczególnych serii pisane są cierpliwością, litrami wylanego potu, umiejętnością wychodzenia z małych kryzysów oraz bólem, który jest nierozłącznie związany z hokejem.
Ważna będzie dojrzałość, odpowiedzialność, pragmatyzm, a także postawa w formacjach specjalnych, dyspozycja bramkarzy oraz szeroko pojęta gra w destrukcji. Z tym ostatnim elementem oba zespoły miały w sezonie spore problemy. Zarówno Torunianie, jak i Oświęcimianie dużo lepiej radzą sobie w ofensywie i mają w niej kim postraszyć. Za kreowanie akcji i zdobywanie goli w zespole z grodu Kopernika odpowiadają Andrij Denyskin, Mikołaj Syty, Rusłan Baszyrow, a także Robert Arrak, Ołeksij Worona i Jakub Lewandowski.
W ekipie Unii fajerwerki w ataku ma zapewnić przede wszystkim duet Ołeksandr Peresunko – Daniel Olsson Trkulja, a także fiński tercet Erik Ahopelto, Ville Heikkinen i Mika Partanen. Działacze liczą, że w najważniejszych chwilach zespołowi pomoże też Damian Tyczyński, który dołączył do zespołu tuż przed zamknięciem okienka transferowego. A kibice liczą na to, że Roman Rác i Martin Kasperlík zaczną w końcu grać na miarę oczekiwań.
Wydaje się, ze ogromnie ważne mogą okazać się już pierwsze dwa mecze w grodzie nad Sołą. Mogą być one nadzieją na lepsze jutro lub pocałunkiem śmierci.
Ciekawostki:
* Biało-niebiescy najlepiej rozgrywali przewagi. Ich skuteczność wyniosła 30,4 procent.
* "Stalowe Pierniki" imponowały z kolei najlepszą skutecznością strzałów – 10,8 %.
* Unia jako jedyny zespół ma w swoim składzie dwóch zawodników, którzy dobili do bariery 20 bramek w sezonie zasadniczym. Są to Erik Ahopelto i Ołeksandr Peresunko.
* Ekipa z Torunia w półfinale po raz ostatni grała w sezonie 2004/2005, jeszcze pod nazwą TKH Toruń. Wówczas przegrali też rywalizację o brąz z Cracovią (0:3).
* Starcie Unii Oświęcim z KH Energą Toruń można zapowiedzieć też jako pojedynek szwedzkich bramkarzy. Linus Lundin i Anton Svensson znają się bardzo dobrze, a przez kawałek sezonu 2021-2022 występowali w jednym klubie - IF Troja-Ljungby, który rywalizował na zapleczu SHL.
Czytaj także: