Hokej.net Logo
SIE
31

Coolen: Mieliśmy świetną drużynę z dobrą harmonią i atmosferą

Coolen: Mieliśmy świetną drużynę z dobrą harmonią i atmosferą

Tom Coolen przez dwa lata prowadził GKS Katowice. Zdobył z tym klubem wicemistrzostwo Polski i sięgnął po dwa brązowe medale: w PHL i Pucharze Kontynentalnym. – Graliśmy dobrze, mieliśmy świetną drużynę, z dobrą harmonią i atmosferę. Później ktoś postanowił to wszystko wysadzić w powietrze – powiedział nam 66-letni Kanadyjczyk.

HOKEJ.NET: – Opuścił Pan Katowice po zakończeniu poprzedniego sezonu. Czym Pan się teraz zajmuje?


– Wróciłem do Kanady i jestem teraz nauczycielem wychowania fizycznego we wschodniej Kanadzie.


Tęskni Pan za Polską i Katowicami?


– Owszem, to był naprawdę bardzo dobry czas. Poznałem wielu wspaniałych ludzi i miałem okazję trenować bardzo dobrą drużynę. To był ciekawy moment w moim trenerskim doświadczeniu. Tęsknię za miastem i wielkimi fanami, którzy byli z zespołem na dobre i na złe.


Śledzi Pan rozgrywki PHL?


– Ba, oglądam waszą ligę. Moje obserwacje są takie, że w lidze jest kilka drużyn, które mogą wygrać z każdym. To sprawia, że te rozgrywki są szalenie interesujące.


A co powie Pan o GieKSie?


– Postawa zespołu jest obecnie bardzo rozczarowująca, szczególnie dla tych świetnych fanów.


Co dokładnie ma Pan na myśli?


– Patrzę na to w ten sposób; wcześniej zespół walczył o coś wyjątkowego. Fani byli z nami, nasz hokej dawał radość, był rozrywką dla kibiców. Najpierw zakończyliśmy sezon regularny na pierwszym miejscu, ustanowiliśmy rekord sezonu w liczbie kolejnych zwycięstw i zdobyliśmy brąz w Pucharze Kontynentalnym. Wcześniej sięgnęliśmy po wicemistrzostwo Polski. Graliśmy dobrze, mieliśmy świetną drużynę z dobrą harmonią i atmosferą. Później ktoś postanowił to wszystko wysadzić w powietrze. Kto? Nie wiem.


Ale nie uważa Pan, że to „wysadzenie w powietrze” było efektem braku mistrzowskiego tytułu, który był głównym celem zespołu?


– W półfinale z Cracovią byliśmy bardzo zdenerwowani. To czasami zdarza się w hokeju. Czasami też bramkarz może wygrać serię samodzielnie i tak było też w tym przypadku. Czułem, że ich pokonamy w każdym meczu, ale wygrali. Dla nich to był wielki trumf.


Czasami drużyna przegrywa zanim ostatecznie zwycięży. W tym biznesie potrzeba cierpliwości, zrozumienia połączonego z doświadczeniem.


Rozmawiał Pan z obecnym szefostwem klubu?


– Nie, to nie było mi dane. Gdybym mógł im coś powiedzieć, to żeby podpisali większość zawodników z poprzedniej drużyny i dodali kilku kluczowych graczy w tym sezonie.


Zasadniczo – przy udziale mojego asystenta i kierownika zespołu – wskazałem, kogo podpisać. Byliśmy absolutnie na właściwej drodze. Roch Bogłowski wykonał bardzo dobrą robotę, podobnie jak Piotr Sarnik.


Trudno mi uwierzyć, że zespół nie chciał podpisać kontraktu z Jessem Rohtlą. Był on najlepszym zawodnikiem tego klubu przez dwa lata. Martin Čakajík był z kolei najlepiej punktującym obrońcą w lidze, a teraz rozwiązano z nim kontrakt. Idąc dalej - Jakub Wanacki był prawdziwym liderem, też w zespole go nie ma. Nie wiem, jaki jest plan szefostwa klubu, ale teraz drużyna plasuje się w środku stawki.


Na sam koniec pozostaje zapytać, czy wróciłby Pan do Katowic?


– Cieszę się, że wróciłem do Kanady. Z Katowic mam świetne wspomnienia. Mieliśmy potężną serię zwycięstw, biorąc pod uwagę ekipę GieKSy, to osiągnęliśmy najwięcej od trzydziestu lat. Nie żałuję tego czasu i choć tęsknię za wieloma rzeczami, to życzę tej drużynie powodzenia.


Rozmawiał: Sebastian Królicki

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2025 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe