Hokej.net Logo

Duża zmiana w GKS-ie Tychy. Te statystyki nie pozostawiają złudzeń

fot. Oliwia Baszczeńska
fot. Oliwia Baszczeńska

Za nami pierwsze siedem kolejek TAURON Hokej Ligi. Dla kibica to idealny moment na pierwsze podsumowania. Niedawno przyglądaliśmy się Unii Oświęcim, tym razem kolej sprawdzić co mówią dane i odpowiedzieć sobie na pytanie: czy GKS Tychy gra lepiej niż rok temu?

Spojrzenie wyłącznie na samą liczbę strzelonych bramek mogłoby zmylić: i w tym, i w poprzednim sezonie tyszanie zdobyli dokładnie po 30 goli. Tak samo ilość oddanych strzałów jest niemal kserokopią: 255 vs 258 (średnio ~36.5 strzału/mecz), a skuteczność strzelecka pozostała na stałym poziomie (11.76% vs 11.63%).

Gdy jednak zajrzymy głębiej w statystyki, można zauważyć, że oglądamy trochę inny zespół. Jest dojrzalszy, lepiej broni i przede wszystkim zdobywa więcej punktów. Są też jednak grzechy, o których warto powiedzieć głośno. 

Porównanie pierwsze - tabela

Zacznijmy od podstaw, czyli od ligowej tabeli. Po siedmiu meczach bilans Tychów wygląda nieco lepiej niż dwanaście miesięcy temu:
* Punkty: 15 na 21 możliwych (rok temu: 11 punktów). 
* Zwycięstwa: 5 wygranych w regulaminowym czasie (rok temu tylko 3 wygrane za trzy punkty i jedna po dogrywce). 
* Bramki stracone: 15 (rok temu aż 21).

Można powiedzieć, że Tyszanie nie gubią już tak łatwo punktów ze średniakami i nie potrzebują dogrywek, by rozstrzygać mecze na swoją korzyść. 

Porównanie drugie - gra 5 na 5

Największy postęp widać w grze w równych składach. W poprzednim sezonie obrona Tychów przy grze pięciu na pięciu była dziurawa jak ser szwajcarski - w pierwszych siedmiu meczach straciła aż 19 bramek. Bilans wynosił skromne 21:19.

W tych rozgrywkach sytuacja zmieniła się o 180 stopni. W pełnych składach GKS stracił zaledwie 9 goli (bilans 21:9). Co za tym stoi?
Pewniejszy Tomáš Fučík: Choć wpuścił kilka goli z Unią i Toruniem, to w meczach z Katowicami, Sosnowcem, Jastrzębiem i Bytomiem bronił ze skutecznością rzędu 90–96%.
Obrona: znakomicie w zespole odnalazł się czeski obrońca Lukáš Kovář (ma najwyższy w drużynie wskaźnik +9 w klasyfikacji plus/minus), a I Bartłomiej Pociecha (+8) gra pewnie i odpowiedzialnie.

Porównanie trzecie - skład 

Rok temu o sile tyskiego ataku decydował głównie fiński zaciąg: Heljanko, Monto, Lehtonen i Kuru, którzy strzelali lwią część bramek (obcokrajowcy strzelili wtedy aż 70% goli).

W tym sezonie proporcje się odwróciły. To, co cieszy najbardziej, to fakt, że to polscy hokeiści wzięli na siebie ciężar gry i zdobyli 60% wszystkich bramek:
* Alan Łyszczarczyk (4 gole, 7 asyst): Prawdziwy lider formacji ofensywnej. Rok temu po 7 meczach nie miał na koncie ani jednej bramki - teraz ma cztery i przewodzi w punktacji kanadyjskiej. 
* Dominik Paś (0 goli, 10 asyst): Król podań. Nie musi strzelać, bo świetnie czyta sytuacje rozgrywającą się na lodzie. 
* Szymon Kiełbicki (3 gole, 3 asysty): Nowy nabytek okazał się strzałem w dziesiątkę. Strzelił już dwa gole tzw. Game Wining Goals. 
•  Henri Knuutinen: Wśród graczy zagranicznych  doskonale z formą trafił Knuutinen - 6 goli w 7 meczach czyni go aktualnie najlepszym strzelcem drużyny.

Warto podkreślić jedno: ten dobry start tyszanie osiągnęli bez swojego kapitana Filipa Komorskiego, który nie zagrał w tym sezonie jeszcze ani minuty. 

Niby jest dobrze, ale co wymaga poprawy?

Nie wszystko jednak wygląda idealnie. Gdyby nie parę mankamenów, GKS mógłby być dzisiaj niepokonany:

Słaba gra w osłabieniach 

Podczas gdy gra 5 na 5 wygląda świetnie, gra w osłabieniu to obecnie największa bolączka trenera. Tyszanie obronili zaledwie 61,5% gier w osłabieniu i stracili w ten sposób aż 5 bramek (rok temu tylko 2). Jedna trzecia wszystkich straconych przez Tychy goli padła, gdy rywal grał z przewagą jednego gracza.

Dyscyplina i wpadka z Toruniem

Porażka u siebie 1:4 z Energą Toruń to najlepszy przykład, jak brak dyscypliny psuje mecz. Tychy oddały dwa razy więcej strzałów (38 do 19), ale złapały aż 33 minuty kar. Kara meczu (5+20) dla Szymona Kiełbickiego wybiła zespół z rytmu, a torunianie bezlitośnie wykorzystali to strzelając dwa gole.

Unia Oświęcim
Historia lubi się powtarzać. Rok temu Tychy przegrały u siebie z Unią 3:4. W tym sezonie znów uległy biało-niebieskim na własnym lodzie 3:5, mimo że na bramkę rywala strzelali aż 40 razy. Oświęcimianie po raz kolejny pokazali tyszanom, czym jest wyrachowanie i bezwzględne wykorzystywanie błędów.

Podsumowanie
Pierwsze siedem spotkań nowego sezonu przyniosło kibicom GKS-u Tychy sporo powodów do optymizmu. Drużyna jest o wiele lepiej zorganizowana w defensywie, a polscy zawodnicy wreszcie grają pierwsze skrzypce w ofensywie.

Jeżeli sztab szkoleniowy szybko naprawi grę w osłabieniach i utemperuje niepotrzebne faule, tyszanie będą w tym sezonie jednym z głównych faworytów do walki o mistrzostwo Polski. Testy z Katowicami i Zagłębiem zdali na piątkę - teraz czas znaleźć receptę na Oświęcim i Toruń.

Tekst napisany w oparciu o autorskie narzędzie analityczne.

 

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 1

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
Lista komentarzy
  • JerSan11
    2026-10-08 15:56:19

    Jestem bezstronnym kibicem oglądałem mecze Tyszan w ubiegłym sezonie i 2szystkie w obecnym w LM ,miałem już wcześniej napisać że obecny skład bardziej do mnie przemawia.Oczywiscie Helianko i Kuru to byli wirtuozi i gwiazdy naszej ligi.Ale obecny skład jest bardziej zrównoważony, bardziej waleczny i lepiej broni. Wczorajszy mecz w LM to było Wybitne spotkanie jak na Polskie możliwości. Przestańmy narzekać na poziom naszej ligi.Jedyny mankament to brak większej ilości naszych zawodników prezentujacych wysoką jakość

© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe