Hokej.net Logo
KWI
11
KWI
16
KWI
17
KWI
24
KWI
25

GieKSa urwała się ze stryczka!

GieKSa urwała się ze stryczka!

Tauron KH GKS Katowice nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w rywalizacji o mistrzostwo Polski. Podopieczni Toma Coolena pokonali na własnym lodzie GKS Tychy 5:2. W rywalizacji do czterech zwycięstw przegrywają jednak 1:3.

Dopóki krążek w grze, wszystko jest możliwe. Oni prowadzą 3:0, ale nie jest to powiedziane, że już wygrali mistrzostwo. Zrobimy wszystko, by odwrócić losy tej rywalizacji – mówił przed meczem Tomasz Malasiński, kapitan GieKSy.

Jego słowa okazały się prorocze, bo katowiczanie zagrali z ogromną werwą. Od samego początku rzucili się do ataku i na efekty nie trzeba było długo czekać. Wynik spotkania spotkania już w trzeciej minucie otworzył Dawid Majoch, który wykorzystał wygrane przez Marka Strzyżowskiego wznowienie i potężnym uderzeniem w długi róg pokonał Johna Murraya.

Marek przed bulikiem puścił mi oczko, więc wiedziałem na jaki wariant się zdecyduje. Krążek minął defensorów i znalazł się w tercji tyszan, a ja od razu uderzyłem w kierunku długiego rogu. Wpadło i niezmiernie się cieszę – stwierdził autor pierwszego gola.


GieKSa poszła za ciosem i już chwilę później podwyższyła prowadzenie. Uderzenie Jakuba Wanackiego do bramki sprytnie przekierował Tomasz Malasiński, a tyski golkiper mógł tylko wyciągnąć gumę z siatki. To był początek koncertu katowiczan, którzy dobrze grali forecheckingiem i utrudniali życie tyszanom.


Podopieczni Toma Coolena świetnie radzili sobie także na punktach wznowień. W 26. minucie bulik w tercji ataku wygrał Jesse Rothla, a Dušan Devečka popisał się błyskawicznym strzałem. Nieźle wyglądały też ich gry w przewadze. W 32. minucie wykluczenie Joonasa Huovinena wykorzystał Andrej Themár, popisując się znakomitym uderzeniem bez przyjęcia. To były milowe kroki w kierunku zwycięstwa w tym starciu.


Jednak tyszanie nie zamierzali odpuszczać. Tuż przed końcem drugiej tercji nadzieję w ich serca wlał jeszcze Jarosław Rzeszutko, który efektownie położył na lodzie Shane'a Owena i ze stoickim spokojem umieścił gumę w bramce. Po zmianie stron ten sam zawodnik ponownie wpisał się na listów strzelców (podręcznikowo rozegrany zamek) i prowadzenie katowiczan wyraźnie stopniało.


Goście rozpoczęli ambitną pogoń za wynikiem. Ich akcje na nowo nabrały tempa i kolorytu, ale nie zdołali już znaleźć sposobu na golkipera GieKSy. Na dodatek w 57. minucie zostali skarceni przez Dušana Devečkę, który ładnie przymierzył z wysokości bulika i postawił pieczęć na zwycięstwie swojego zespołu.



Powiedzieli po meczu:


Andrej Husau, trener GKS-u Tychy: – Powiem to, co w szatni. Jeżeli czegoś bardzo chcesz, po prostu nie możesz czekać aż spadnie ci to z góry. Wszystko trzeba sobie wywalczyć...

Cóż, dziś nie udało mi się znaleźć odpowiednich słów, żeby zmobilizować drużynę i pomóc jej wygrać ten mecz. Teraz seria wraca Tychów. Co zrobię, żeby teraz lepiej zmotywować drużynę? Kamery są włączone, więc nie powiem.


Tom Coolen, trener Tauronu GKS-u Katowice: – Mieliśmy na początku więcej szczęścia, bo w krótkim czasie strzeliliśmy dwie bramki i złamaliśmy ten wynik. Obie drużyny grały twardo i zostawiły na lodzie sporo zdrowia. W końcu zdobyliśmy gola w przewadze, czego brakowało we wcześniejszych meczach. To duży plus dla nas. Obydwa mecze rozegrane w Katowicach były dobre w naszym wykonaniu.



Tauron KH GKS Katowice – GKS Tychy 5:2 (2:0, 2:1, 1:1)








Sędziowali:
Minuty karne:
Strzały:
Widzów:
Stan rywalizacji
Kolejny mecz:

Tauron KH GKS:



GKS Tychy:



Czytaj także:

Galeria zdjęć

Tauron KH GKS - GKS Tychy 5:2 (26.03)

Zobacz galerię

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe