Działacze ECB Zagłębia Sosnowiec mocnymi ruchami transferowymi zdominowali wydarzenia okienka transferowego. O klubie ze Stadioniu Zimowego głośno było podpisywaniu kolejnych umów. Tym razem sosnowiczanie znaleźli się na ustach kibiców za sprawą osobliwej riposty w mediach społecznościowych. Czy została przekroczona granica dobrego smaku?
Medialną burzę rozpętał z pozoru zupełnie niewinny post na oficjalnym fanpage'u hokejowej sekcji Polonii Bytom. Beniaminek TAURON Hokej Ligi zaprezentował grafikę ukazującą pozyskanych przez bytomski klub zawodników, okraszając ją komentarzem "loading.."

Jeżeli w Sosnowcu uważają, że dobrą zagrywką PR-owską jest urządzanie sobie żartów z wątkiem wydarzeń tożsamościowo-historycznych, szczególnie dotyczącym najczarniejszych kart historii, to możemy tylko podpowiedzieć, że pewien polski klub grafiki, do których Zagłębie uzurpuje sobie prawa publikował już przed trzema laty. Tak się składa, że jest to również zespół z miasta, które było świadkiem okrucieństw wojennych. Przed PR-owcami Zagłębia otwiera się zatem jeszcze szersze pole, aby dać upust swoim niezwykle osobliwym działaniom marketingowym.

W odpowiedzi bytomianie wbili szpileczkę z delikatnym nawiązaniem do kulturowego napięcia pomiędzy Hanysami a Gorolami ripostując, że nie mają w zwyczaju inspirować się treściami zza granicy. Taka odpowiedź została najprawdopodobniej potraktowana w Sosnowcu jako policzek, gdyż zapadła decyzja o wyciągnięciu najcięższych dział i nawiązaniu do faktu, ze Bytom przez wiele lat należał do Niemiec.

Nikt by nie był przesadnie zdziwiony gdyby taki argument został wytoczony w wojnie na komentarze pomiędzy kibicami. Jednak taki komentarz ze strony oficjalnych mediów klubowych budzi spory niesmak. Każdy, kto na lekcji historii zamiast domalowywać wąsy postaciom w podręczniku, skupiony był na jego treści powinien przede wszystkim wiedzieć, że historia podziałów administracyjnych na Górnym Śląsku pisana jest krwią. Nie inaczej było również w Bytomiu, który będąc terenem długotrwałych wpływów niemieckich był areną wielu napięć. W pamięci historycznej mieszkańców wciąż żywe są wspomnienia konfliktów narodowościowych, szczególnie tych z XX wieku: plebiscytów, powstań ale również prześladowań i wysiedleń.
Pierwsze działania germanizacyjne sięgają jeszcze lat 70. XIX wieku i Kulturkampfu wymierzonego przez Otto van Bismarcka. Zastraszanie, rewizje i ograniczona działalność mniejszości polskich utrzymywały się również w okresie międzywojennym. Najtragiczniejsze wydarzenia przyniosły wydarzenia II Wojny Światowej i okupacji hitlerowskiej. Ludność polska jak i żydowska, której spora mniejszość zamieszkiwała w mieście poddawana była prześladowaniom.
Bytom był również świadkiem tragicznych wydarzeń Nocy Kryształowej z 9 na 10 listopada 1938 roku, podczas której spalono synagogę oraz według szacunków do obozu w Buchenwaldzie wywieziono od 150 do nawet 300 osób. Ostatnim i zaraz najkrwawszym epizodem wpływów niemieckich było wkroczenie wojsk Armii Czerwonej w 1945 roku. Na terenie dzisiejszej dzielnicy Miechowice pomiędzy 25 a 27 stycznia 1945 roku w wyniku walk pomiędzy wojskami radzieckimi a siłami III Rzeszy doszło do tzw. Zbrodni w Miechowicach. Podczas wydarzeń, które nosiły znamiona zbrodni wojennej żołnierze Armii Czerwonej wymordowali 380 mieszkańców.
Co nie może dziwić, komentarz klubu z Sosnowca spotkał się ze sporym odzewem kibiców. Osoba wrzucająca posty pod szyldem Zagłębia Sosnowiec oczywiście błyskawicznie się zrekompensowała, deklarując, że w zamieszczonym komentarzu nie było żadnych złośliwości ze strony ekipy ze Stadionu Zimowego. Trzeba przyznać, że poczucie humoru osoby odpowiedzialnej za taki komentarz jest bardzo osobliwe. A z pewnością wymaga sporej odwagi. Wiele pokoleń bytomian swoim życiem i wolnością przypłaciło to, aby zachować polską tożsamość.
Jeżeli w Sosnowcu uważają, że dobrą zagrywką PR-owską jest urządzanie sobie żartów z wątkiem wydarzeń tożsamościowo-historycznym, szczególnie dotyczącym najczarniejszych kart historii, to możemy tylko załamywać ręce. Jednak mamy nadzieję, że ten wpis należy traktować w kategorii wypadku przy pracy.
Czytaj także: