Hokej.net Logo
KWI
13
KWI
18
KWI
19

Kaláber: Trudna i długa droga do sukcesu

Kaláber: Trudna i długa droga do sukcesu

Powoli mijają emocje związane z historycznym zwycięstwem JKH GKS Jastrzębie w finale w Polskiej Hokej Ligi. Sezon 2020/2021 dzielna ekipa z Jastora zakończyła zdobyciem… wszystkiego, czyli mistrzostwa kraju oraz Pucharu i Superpucharu Polski. Architektem tego sukcesu jest trener Róbert Kaláber, który objął drużynę w 2014 roku i konsekwentną, metodyczną pracą doprowadził do dziejowego triumfu.


Panie trenerze, co czuje człowiek, który osiągnął wszystko?
Róbert Kaláber – Spokój w duszy, będący zadośćuczynieniem za tę ciężką pracę, którą wykonywaliśmy nie tylko w tym sezonie, ale też przez ostatnie cztery lata. Szliśmy ku sukcesowi od samego “dołu”, przygotowując na ten moment naszych młodych zawodników. Wierzyliśmy jednak, że jesteśmy w stanie tego dokonać. Dlatego odczuwam teraz duży spokój.

W jaki sposób świętował pan potrójną koronę? Można bowiem zrobić to dwojako. Albo puścić wodze radości i pozwolić wybuchnąć nagromadzonym emocjom, albo też w zadumie przemyśleć to, czego udało się dokonać.
U mnie zdecydowanie dominowała ta druga opcja. Oczywiście odczuwam ogromną radość, ale nie jestem wielkim imprezowiczem. Rzecz jasna po meczu pojawił się jakiś drobny alkohol. Nie będę ukrywał, że posiedzieliśmy troszkę z chłopakami, ale wszystko na spokojnie. Natomiast moje podstawowe świętowanie to przemyślenia i mentalne powroty do tego, co działo się na tej bardzo trudnej drodze do sukcesu. To nie było takie proste, jak dziś może się wydawać.

Tym bardziej, że jest to sukces w dużej mierze niespodziewany…
Nie zgodzę się z tym. Jeszcze przed inauguracją rozgrywek my – jako sztab szkoleniowy – przekonywaliśmy zarząd naszego klubu, że w ramach tego sezonu pojawia się naprawdę ogromna szansa na historyczny wynik. Nasi wychowankowie grają już czwarty rok w ekstralidze i odpowiednio dojrzeli do walki o najwyższe cele. Ponadto mieliśmy możliwość pozyskania dobrych zawodników zagranicznych, którzy potrafili zrobić różnicę na lodzie. Proszę sobie przypomnieć, iż od początku mówiliśmy o tym, że chcemy wystąpić w finale. Dodam, iż z żadnej strony nie czuliśmy ciśnienia na wynik, ale takie właśnie były nasze marzenia.

W fazie play-off JKH GKS Jastrzębie wygrał dwanaście z czternastu spotkań. W wielu przypadkach było tak, że nasz zespół potrafił natychmiast odpowiedzieć na utratę bramki, jak to miało miejsce m.in. w piątym spotkaniu z Cracovią. Nie załamywaliśmy się po zdobyciu gola przez rywala. Jak udało się wykształcić tę mentalność zwycięzców?
Krok po kroku. Na początku sezonu powiedziałem drużynie, że chcę zakończyć fazę zasadniczą na co najmniej drugim miejscu. Kilku chłopaków spojrzało na mnie z niedowierzaniem, a jeden z podstawowych zawodników stwierdził nawet, że przecież nie mamy składu na pozycję wicelidera. Odpowiedziałem mu, że druga lokata jest w naszym zasięgu i zrobimy wszystko, aby ją zdobyć. I rzeczywiście, małymi krokami szliśmy nieustannie do przodu. Stawaliśmy się coraz lepsi i pewniejsi siebie. Poznawaliśmy się wzajemnie i zgrywaliśmy. W rezultacie zawodnicy coraz bardziej wierzyli w swoje umiejętności. Efekt był taki, że w fazie play-off po prostu wychodziliśmy na lód myśląc tylko o tym, aby po prostu wygrać! Tym samym przestało mieć znaczenie to, kto pierwszy zdobędzie gola.

Jest pan znany z tego, że jeśli trzeba, to potrafi zrugać swoich podopiecznych. Tymczasem obserwując pana postawę w przerwach mam wrażenie, że w tych play-offach w większości przypadków tonował pan nastroje i na spokojnie wskazywał rzeczy do poprawy.
Tak, ma pan rację. Jeśli zawodnicy robią to, czego od nich oczekuję, to nie ma powodu mieć do nich pretensji i odwoływać się do podnoszenia głosu. Jeśli grają według moich wskazówek, ale im nie wychodzi, to potrafię to zrozumieć. Jeżeli jednak drużyna nie wykonuje założonych planów, to rzeczywiście trzeba krzyknąć. Natomiast w tegorocznych play-offach w wielu przypadkach nie było takiej potrzeby. Zespół robił to, co do niego należało. Drużyna po prostu musi wykonywać polecenia szkoleniowca, bo… od tego właśnie jest trener! To ja jestem odpowiedzialny za to, jak chłopcy prezentują się na lodzie. Cieszę się, że w finałach wszyscy byli odpowiednio zaangażowani w walkę i najwyraźniej uwierzyli, że nasze wymagania na tafli i w szatni są “po coś” i mają określony cel, jakim jest końcowy sukces.

Robert Kalaber z trofeum za mistrzostwo Polski; fot. M. Kowolik

Nie będzie to pytanie o osobiste wyróżnienie zawodnika, ponieważ pan nie lubi podejmować tego typu kwestii. Zapytam inaczej – w poprzednich sezonach bywało tak, że w kluczowych momentach nasi bramkarze notowali kosztowne wpadki. Patrikowi Nechvatalowi zdarzyły się być może dwa takie słabsze momenty, ale nie miały one ostatecznie wpływu na wynik, a ponadto nasz golkiper po wielokroć odkupił te winy broniąc znakomicie. Dlatego chciałbym zapytać o genezę jego pojawienia się w Jastrzębiu. Wszak bramkarzy jest mnóstwo, a my tym razem trafiliśmy w dziesiątkę.
Zacznę od tego, że w zeszłorocznych play-offach świetną partię przeciw Cracovii rozegrał Ondrej Raszka. Gdy jednak oznajmił, że chce odejść do Trzyńca, musieliśmy zareagować. Zadeklarowałem wówczas w jednym z wywiadów, że będziemy chcieli pozyskać jeszcze lepszego golkipera i… myślę, że nam się to udało. Osobiście bardzo dobrze znam czeski i słowacki “rynek”. Codziennie obserwuję ekstraklasy w obu tych krajach. Wiem, kto gdzie grał i jak bronił. Uważam, że mam świetny przegląd zawodników zza południowej granicy nie tylko pod kątem statystycznym, ale też “ludzkim”. Wykonałem kilka telefonów w sprawie Patrika do moich kolegów – trenerów i zawodników – otrzymując wyłącznie dobre referencje. Trzykrotnie rozmawiałem telefonicznie również z samym Nechvatalem i dlatego byłem przeświadczony, że mam do czynienia nie tylko ze znakomitym bramkarzem, ale i świetnym człowiekiem. I rzeczywiście – Patrik zanotował wyśmienity sezon, a szczytem jego formy były finały. Cieszę się niezmiernie, że do nas trafił. Dodam, że sporą zasługę w pozyskaniu Nechvatala miał Leszek Laszkiewicz.

Wspominał pan, że przed sezonem przekonywał zarząd JKH GKS, iż mamy wielką szansę na sukces. Czy pana optymizmu nie zgasiła nawet sierpniowa kwarantanna całej drużyny? Czy też może paradoksalnie było tak, że ta przerwa okazała się błogosławieństwem, ponieważ pozwoliła na odpoczynek?
Od razu mogę zaprzeczyć tej ostatniej tezie. Paradoks polega jednak na tym, że pandemia koronawirusa wygasiła inne zachorowania, m.in. na grypę czy anginę. Nie pamiętam takiego sezonu za czasów mojego grania i trenowania, aby w drużynie było tak mało zachorowań. Drugim czynnikiem sprzyjającym sukcesowi, tym razem bez związku z wirusem, był brak poważniejszych kontuzji, oczywiście poza urazem dłoni Macieja Urbanowicza. Nie mieliśmy problemów z barkami, kolanami czy wstrząśnieniami mózgu. Dzięki temu z meczu na meczu zespół zgrywał się coraz lepiej.

A zatem mimo sierpniowej kwarantanny nie stracił pan optymizmu?
Mój optymizm opierał się na tym, że – mówiąc nieskromnie – uważam, iż potrafimy dobrze przygotować drużynę do sezonu. Sprzyjają temu warunki, które mamy w Jastrzębiu. Jeśli chcemy wyjść na taflę nawet trzy razy dziennie, to nie ma problemu. Pod ręką mamy też siłownię oraz halę. Możemy dzięki temu zaplanować wszystkie zajęcia. Natomiast w sierpniu rzeczywiście nie było łatwo. Na pierwszym treningu po kwarantannie pojawiło się szesnastu chłopaków. Wyglądaliśmy katastrofalnie i poruszaliśmy się niczym amatorzy. Na własnej skórze odczuliśmy skutki koronawirusa. Z czasem zrozumiałem, że wszyscy będą musieli przez to przejść, a my po prostu byliśmy pierwszymi w ekstralidze, których to dotknęło. I rzeczywiście – początek mieliśmy bardzo ciężki, ale potem wszystko ułożyło się po naszej myśli.

Po ostatnim meczu finałowym zdecydowaliście się na pewne ryzyko. Mimo obecności sporych oddziałów policji uczyniliście jednak bardzo sympatyczny gest względem zgromadzonych pod Jastorem kibiców, prezentując im trofeum.
Trzeba podziękować policji, że pozwoliła nam na tę chwilę wspólnego świętowania. Przypomnę, że pełne trybuny naszego lodowiska były jednym z głównych celów, o których mówiłem przed sezonem. Niestety, nie mieliśmy możliwości, aby go osiągnąć. Proszę mi wierzyć, że ogromnie brakowało nam kibiców. Świętowanie zdobycia mistrzostwa Polski przy pustych krzesełkach było… dziwne. Szczerze powiedziawszy, odnosiłem wrażenie, że nie wywalczyliśmy złota, a jedynie awansowaliśmy do kolejnej rundy play-off… Nie da się tego porównać do euforii, jaką dają pełne trybuny. Ogromnie żałuję, że z uwagi na sytuację musieliśmy ten historyczny moment świętować bez naszych fanów…

A zatem można pół-żartem powiedzieć, że macie teraz przed sobą kolejny cel – powtórkę tego wspaniałego sezonu, ale już w obecności kibiców. Pytam o to nie bez powodu. W sporcie jest tak, że jeśli spełni się marzenie, to pojawia się swoista pustka i trzeba na siłę szukać motywacji do pracy.
Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że nawet jeśli w kolejnym sezonie wykonamy wszystko dokładnie tak samo i z tymi samymi zawodnikami, to efektem wcale nie musi być sukces. Jesteśmy w pełni świadomi, że obrona mistrzostwa Polski oraz Superpucharu i Pucharu Polski będzie niezwykle ciężka. Nikt nie może tego od nas oczekiwać. Mogę jednak zapewnić, że w kolejnych rozgrywkach będziemy pracowali co najmniej tak ciężko, jak dotychczas. Znów będziemy starali się odpowiednio przygotować i poukładać drużynę. Aktualnie trwają rozmowy z tymi chłopakami, którym kończą się kontrakty. Mamy już plany przygotowań na kolejne miesiące i nie jest tak, że po sukcesie spoczęliśmy na laurach. Kto mnie zna, ten wie, że nikomu – nawet mistrzowi Polski – nie pozwolę na lżejsze podejście do treningów.

Słowo ode mnie. Chciałbym pana przeprosić za brak wiary i zwrócić honor. Gdy na początku grudnia powiedział pan, że “jesteśmy kompletni”, uważałem to za lekką przesadę.
Nie ma za co przepraszać (śmiech). Wyraziłem taką opinię po pozyskaniu Eriksa Szevczenki, co miało miejsce w listopadzie. Wiedziałem, że potrzebujemy jeszcze jednego solidnego obrońcy. Nie chcieliśmy czekać z tym transferem do grudnia, ponieważ ten zawodnik musiał zgrać się z drużyną. Dzięki Marisowi Jassowi znaleźliśmy właśnie Eriksa, którego pozyskanie okazało się być bardzo dobrym ruchem. Chciałbym jeszcze raz podziękować zarządowi naszego klubu, że zaufał mi w tej kwestii.

Czy czuje się pan “moralnym zwycięzcą” finałowej bitwy na “filozofie budowania drużyny”? Pojawia się argumentacja, że triumf JKH GKS Jastrzębie nad Comarch Cracovią jest zwyczajnie dobry dla polskiego hokeja. Z kolei pan, jako selekcjoner kadry, zyskał w ten sposób ważny argument.
Jestem typem człowieka, który jeśli coś mówi, to nie rzuca słów na wiatr. Jeżeli twierdziłem, że tzw. liga open nie jest dobra dla polskich zawodników oraz przyszłości polskiego hokeja, to jestem o tym całkowicie przekonany. W finale mieliśmy do czynienia z rywalizacją dwóch filozofii budowania zespołu: naszej oraz prof. Janusza Filipiaka. Jestem szczęśliwy, że zwyciężyła jastrzębska opcja. Osoby działające w polskim hokeju muszą zrozumieć, że nie liczy się tylko i wyłącznie “teraz”. Musimy myśleć o tym, co będzie za trzy, pięć czy dziesięć lat. Dziś jestem tutaj, ale za dekadę mogę mieć z Polską wspólne jedynie piękne wspomnienia. Jednak aktualnie naprawdę zależy mi na tym, aby polski hokej nie zniknął, ponieważ głównym źródłem reprezentantów Polski jest ekstraliga. Poza krajem nie mamy zbyt wielu zawodników. Jeśli Polska Hokej Liga nie “wyprodukuje” kadrowiczów, to nikt inny tego nie zrobi.

Zauważmy, jak wielu zawodników JKH GKS Jastrzębie pochodzi z okolic lodowiska. Kamil Górny jest ze Zdroju, Jakub Michałowski i bracia Nalewajkowie – z sąsiedniej Szóstki. Dominik Paś jest z samego centrum miasta, a z kolei Kamil Wałęga – z okolicznej miejscowości. Wszyscy w promieniu kilku kilometrów od obiektu. Przecież nie jest tak, że Jastrzębie-Zdrój jest wyjątkowe. W innych miastach też jest taki potencjał.
Ogromne znaczenie dla pojawienia się tych chłopaków miało zadaszenie Lodowiska Jastor. Na tej fali wzrosło zainteresowanie hokejem w naszym mieście i teraz są jej efekty. Nie chcę nikogo urazić, ale powtórka z tamtej sytuacji nie będzie łatwa. Coraz mniej dzieci widzi swoją przyszłość w sporcie. Młodzi mają komputery, tablety i telefony oraz mnóstwo innych rozrywek. Za moich czasów było inaczej. Z braćmi mieliśmy piłkę, kij i krążek. Innych zabawek nie było. Po prostu mamy do czynienia z inną epoką i dlatego trzeba walczyć o każde dziecko. Tę trudną sytuację widać wszędzie, również w Jastrzębiu-Zdroju, gdzie przecież przedstawiciele naszego klubu jeszcze przed pandemią co rusz odwiedzali szkoły i przedszkola. Jednak i tak dzieci na treningach jest mniej niż kiedyś…

Mówi pan o wspomnieniach związanych z Polską, jednak prawie na pewno będzie pan z nami jeszcze co najmniej trzy lata. Wszak podpisał pan kontrakt do 2024 roku.
To prawda. Zawarłem tę nową umowę, ponieważ tutaj wszystko funkcjonuje tak, jak powinno. Ja tu po prostu bardzo dobrze się czuję! Miasto stawia na sport, w tym także na hokej. Zawsze mogę liczyć na Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji z dyrektor Zofią Florek oraz kierownikiem lodowiska Tomaszem Czułytem. Zarząd naszego klubu obdarza mnie pełnym zaufaniem i mam tu świetnych współpracowników. Z dyrektorem sportowym Leszkiem Laszkiewiczem oraz moim kolegą Rafałem Bernackim nadajemy na tych samych falach. Mamy zbudowane jądro drużyny i działamy jak jedna wielka rodzina. Trzeba jednak wiedzieć, że nie zawsze było tak kolorowo, jak obecnie. Dlatego chcę także wyrazić specjalne podziękowania dla naszych zawodników. Ten sukces rodził się w bólach i nie ukrywam, że nie brakowało konfliktów. Musiałem wówczas twardo postawić na swoim, aby wyciągnąć z moich podopiecznych to, co najlepsze. Bywało i tak, że najstarsi zawodnicy – nawet nie będąc przekonani do mojego zdania – musieli zwyczajnie mi zaufać. W ślad za nimi podążała potem reszta drużyny. Chcę w tym miejscu podkreślić, że żaden trener nie zrobi nic bez zaufania ze strony swojego zespołu. Myślę, że teraz wielu chłopaków przekonało się, że ta trudna droga miała sens. Osiągnięcie celu pozwala zapomnieć o tych gorzkich chwilach.

Robert Kalaber z podziękowaniem od zawodników; fot. M. Kowolik

Tę lepszą chwilą będzie natomiast udział w Lidze Mistrzów.
Tak, to dla mnie dodatkowa nagroda. Możliwość poprowadzenia drużyny w europejskich pucharach to marzenie niejednego trenera pracującego w bogatszym klubie niż JKH GKS Jastrzębie. Cieszę się, że nasi zawodnicy będą mieli okazję do sprawdzenia się na międzynarodowym poziomie w rywalizacji z mistrzami krajów, które w hierarchii hokeja znajdują się znacznie wyżej. Nie ukrywam, że ma to dla mnie ogromne znaczenie i liczę, że nasz klub podoła pod względem finansowym i organizacyjnym startowi w Lidze Mistrzów.

A czy podołamy pod względem personalnym? Na pewno ma już pan jakiś plan odnośnie budowy drużyny na nowy sezon. Kibice zapewne chcieliby ponownie zobaczyć w akcji jak najwięcej mistrzów Polski…
Od zdobycia tytułu minęło zaledwie kilka dni. Rozpoczęliśmy już rozmowy z zawodnikami na temat dalszej współpracy. Na chwilę obecną najważniejsze będzie utrzymanie w zespole naszych młodych wychowanków. W ostatnich latach mieli oni możliwość zaprezentowania swoich umiejętności i wówczas to oni potrzebowali nas. Mamy nadzieję, że teraz, kiedy to my ich potrzebujemy, nie będzie z tym problemu. Jeśli jednak ktoś otrzyma poważną propozycję z zagranicy, to nie będziemy stawiać przeszkód w karierze. Wręcz przeciwnie – osobiście chętnie pomogę w znalezieniu odpowiedniego klubu i nie mam z tym problemu. Nie chcemy tylko, aby chłopcy poodchodzili do innych polskich drużyn. Od rozmów z nimi zależeć będą dalsze decyzje kadrowe, także w kwestii obcokrajowców. Zapewne tutaj zostaną dokonane pewne zmiany, ale – powtórzę – wszystko zależy od podpisania nowych umów z naszymi młodymi zawodnikami.

Na koniec naszej długiej rozmowy chciałbym zapytać pana jeszcze o kilka lżejszych kwestii. Czy mówi coś panu nazwisko Igor Prielożny?
Niestety nie…

To pana rodak, który w 2004 roku zdobył z jastrzębskimi siatkarzami mistrzostwo Polski. Najwyraźniej Słowacy mają na to patent. Musimy “sprzedać” tę informację piłkarzom, którzy aktualnie pozostają bez szkoleniowca…
To ciekawe, przyznam że o tym nie wiedziałem (śmiech). Cieszę się, że taki sukces przydarzył się mojemu słowackiemu koledze. Sądzę jednak, że to nie jest “słowacki patent”, a po prostu efekt wkładania całego serca do swojej pracy. Dla mnie JKH GKS Jastrzębie to fantastyczne miejsce, gdzie wszyscy wspieramy się niczym w rodzinie. Mówię tu zarówno o działaczach i trenerach, jak i sponsorach. Wszyscy widzimy, jak ogromnie cieszą się oni z naszych sukcesów.

Kolejna sprawa to… kalendarz, który wisi w pokoju trenerskim. Nie zmieniliście krajobrazu marcowego, ponieważ przynosił szczęście. Pozostawiliście ten z dwiema górami, ponieważ na kwietniowym krajobrazie widoczna była tylko jedna…
Dobrze, że nie pochorowaliśmy się od tych naszych wszystkich rytuałów (śmiech). Cóż, rzeczywiście zwracaliśmy uwagę na każdy mały szczegół i istotnie pozostawiliśmy kartę ze szczęśliwego dla nas marca. Powiedzmy, że dzięki temu uspokoiliśmy samych siebie (śmiech).

Mamy początek kwietnia, ale nie oznacza to, że ma pan teraz czas na urlop po wytężonej pracy. Wręcz przeciwnie – za moment rusza pan do obowiązków reprezentacyjnych. Tak szczerze – kiedy pan odpocznie?
Ciężkie pytanie, ale ja nie myślę o wypoczynku. Na razie jestem zadowolony z tego, że w końcu miałem okazję porządnie się wyspać! Teraz rzeczywiście myślę głównie o reprezentacji Polski, abyśmy poczynili krok do przodu. Dodam, że nie martwi mnie nadmiar zajęć. Jestem pracoholikiem. Oczywiście lubię wybrać się na tydzień lub dwa nad morze, ale… hokej to całe moje życie. Nie mam z tym problemu, że jadę na kadrę zamiast na plażę.

Podsumowując – czy sezon 2020/2021 był najlepszy w sportowym życiu Roberta Kalabera?
Jeśli chodzi o niwę klubową, to bez wątpienia tak! Liczę jednak, że zakończymy go sukcesem również z reprezentacją Polski.

rozm. Mariusz Gołąbek / jasnet.pl

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
Wypowiedz się o hokeju!
Shoutbox
  • ZiggyStardust: W niedzielę 60:40 na challengera
  • hanysTHU: Dwa duże telebimy na niedzielę wynajmę! Ktoś coś?
  • hokej_fan: Wszyscy na Chemików 4 w niedzielę po meczu
  • ZiggyStardust: i jeszcze kartka z kalendarza. Rok 2002. Po 5 meczach GKS prowadzi w finale z Unią 3:2. 6 mecz w Osw gładko dla Unii 4:0. 7 w Kato 2:1 dla Unii. Kolejny tytuł
  • Foxxy: Włóżcie głowy pod zimną wodę
  • KOS46: Wydaje mi się, że Katowice nie wytrzymują już fizycznie tej serii.
  • Foxxy: A może to godzina meczów z wami tak skutkuje
  • Foxxy: Bo w 1 meczu jak graliśmy to też wyglądaliście lepiej. A w Katowicach to już inaczej wyglądało
  • Foxxy: Czy liga sędziom odjechała bym się kłócił. Oprócz GieKSy i Unii
  • Zaba: Tak jak Unia nie była totalnie przygotowana fizycznie do finału 2 lata temu. Mieliśmy dobrych zawodników ale kompletnie nie przygotowanych fizycznie do finałów. Marzę o tym mistrzostwie, ale mam świadomość, że drugi raz tak slabo Katowice juz nie zagrają. W niedziele będzie zupełnie inny mecz. 2-1 jak w 2002 biorę w ciemno 😀
  • Foxxy: Tyskie Jastrzębie grają w kratkę. Cracovia od paru sezonów nic. Moim zdaniem poziom zbliżony
  • Foxxy: Plus teraz my poniesiemy dopingiem naszych. To też może mimo zmęczenia może wyzwolić dodatkowe sily
  • gandalf77: bez obrazy dla kibiców UNII i GKS Unia narzuciła sowoje warunki gry i to nie tak ze KATOWICE były słabe to UNIA pokazała moc ,ogólnie tak jak ktos pisał Unia lepiej fizycznie jest przygotowana
  • Foxxy: Dziś z tego co widzę to tak było
  • Zaba: Naprawdę Cracovia od paru sezonów nic? A kto wygrał w zeszłym roku zasadniczy sezon?
  • ZiggyStardust: Wbrew temu co piszą rozpasani kibice z Tychów, ich GKS nie był wcale taki słaby. Półfinały z Unią to były dobre mecze. GKS wcale źle nie wyglądał. Choć Unia była lepsza.
  • Foxxy: Ale w poszczególnych meczach tego wyraźnego nie było
  • Foxxy: Żaba mnie Cracovia przyzwyczaiła do czegoś więcej niż wygranie sezonu ogórkowego w Polsce
  • Zaba: W tym sezonie Cracovia przypominam przegrała z Unia w 7 meczu 1-0
  • Foxxy: Bo prawdziwa walka się u nas zaczyna od Play offów
  • gieksa76: Pasiaki dali dzisiaj popis
  • Zaba: Równie dobrze to ona mogla grać dzis w finale
  • Foxxy: W sumie może to tak wygląda bo urośli inni i ciężej jest niż było to jeszcze parę lat temu
  • Zaba: Uwielbiam te dzieciaki z Katowic :)
  • ZiggyStardust: Szczerze? To bardziej bałem się 7 meczu z Cracovią, niż niedzielnego z GKS
  • gieksa76: BRAWO GIEKSA W NIEDZIELĘ ŚWIETUJEMY
  • ZiggyStardust: Nasi grali padakę w ćwierćfinale
  • Zaba: Bo Cracovia się rozpędzała z każdym.meczem a szczegolnie Robson
  • ZiggyStardust: @Żaba - To bądź mentorem
  • Foxxy: Wybacz że kiedyś tylko zerkałem na Hokej. Jak grali Tyscy ( ojciec ich kibicem) bo w sumie mnie to wtedy nie ciekawiło, ale z tamtych czasów pamiętam mega mocną Cracovię i Tychy
  • Zaba: Gielsa, ale Ty już tak świętujesz od czwartego meczu :)
  • ZiggyStardust: Szkoda, że Załamaj już zajęty na przyszły sezon
  • Arma: Takich perełek jak Załamaj jest pełno na rynku tylko trzeba kogoś kto ma dobre oko
  • Zaba: Miało być gladkie 4-0, potem po wpadce w pierwszym meczu załatwianie urlopów bo mio byc 4-1... kolejny wypadek, ale 4-2 i świętowanie w Oświęcimiu, bo miało bardziej boleć.... :)
    Zobaczymy co będzie w niedziele.
  • Foxxy: Ziggi bo jesteście po wysokiej wygranej.
    A to może być złudne co już ta seria nie raz pokazała
  • Foxxy: I tak jak pisał KuzynKSU ta seria jest wspaniała
  • Zaba: U nas bez względu na wynik niedzielnego meczu zatrzymać Ahopelto, Sadłoche, Diukowa Jakobsonsa.
    Cześć zawodników w zasadniczym niewyraźna, ale na PO odpalili z formą.
  • Foxxy: Żaba ale u was było to samo. Też pisanie że nas zniszczycie sromotnie.
  • Zaba: Blagam Cie... przez kogo? Jednorazowe dzieciaki jakieś lub prowokacje z innych druzyn. Nikt tu z kibiców Unii nie pisal, że Was rozjedziemy...
  • ZiggyStardust: ja też już mam swoja listę, ale podzielę się po sezonie ;)
  • Foxxy: Każdy z nas żył finałami z przed 2 lat. Ale chyba nikt nie postawiłby złamanego centa na 4-0
  • Simonn23: Co to się podziało na sektorze D że taka bitka? Dywaniarz zdemaskowany?
  • KOS46: Gieksa76 już dwa razy przesuwał urlop
  • Foxxy: Unia jak dobrze liczę w tym sezonie 2 razy w SATELICIE?
  • Foxxy: Wygrała
  • Foxxy: 5-1 i ten 1 mecz playoff?
  • Foxxy: Plus jak też Unia nam ładowała 3 bramki w 4 meczu to też wyglądaliśmy fatalnie brakiem szybkości itp. ale w parę minut się zrobiło 3-4
  • Foxxy: Mecz w Katowicach to będzie zupełnie inny mecz. Inny ciężar gatunkowy ( bo może już nie dla Unii) bo oni już wczoraj mieli taki ciężar
  • Zaba: Foxxy... wielu kibiców z Katowic przed finałem pisało tu o gładkim 4-0 i niemam tu na mysli tylko sprawnego inaczej gieksy76...
    Co do wygranych w satelicie to chyba wygraliśmy ich więcej bo wygraliśmy z Wami 3 ostatnie mecze zasadniczego... generalnie w tym sezonie w całej serii jest jednak 6-5 dla Unii :)
  • Foxxy: Ja akurat uważam że 7 mecze w Serii powinny być grane na neutralnym terenie z kibicami obu ekip
  • Foxxy: Ale wiem rozstawienie po zasadniczym
  • Foxxy: Flashscore mi pokazują dwie wasze wygrane
  • Zaba: Masz rację. Mecz w 5 rundzie graliśmy jako gospodarz.
  • krych: Simon na sektorze D okazało się że nawet ten sikacz lany na lodo może zawrócić w głowie ;)
    W sumie nic szczególnego się nie wydarzyło.
  • Zaba: Jakoś założyłem, że mecz pierwszego z drugim zespołem powinno się grać u lidera, ale my chyba po 4 rundzie na chwilę spadlismy na 3 miejsce
  • Foxxy: Unia chyba też rzadko przegrywała na swoim terenie.

    Obie ekipy są specjalistami od swoich Tafli.
  • m1chas: Ciekawe czy zawiesza Hampusa 🙂
  • Zaba: Nie wydaje mi się aby go Zawadzka zawiesiła. Nie odwazy sie
  • Foxxy: Boli teraz ta dogrywka w tym szalonym meczu co do pustej fraszko nie trafił
  • Unior: Fin z Finem, Szwed ze Szwedem się pobili, świat się kończy.
  • hanysTHU: Wyklaskane,wyśpiewane...
  • hanysTHU: A w sektorze D to sama radość aż się ze szczęścia przewracamy😛
  • hanysTHU: Dobrej nocy.
  • mario.kornik1971: a żem se po meczu frytek nasmażył
  • m1chas: Foxxy popatrz lepiej w jakim stylu Unia przegrała dogrywki i co kogo bardziej boli
  • Simonn23: O 13 Trzyniec zaczyna bój o finał
  • Foxxy: Ktoś mówił że piękne dziewczyny są w Oświęcimiu na trybunach. Ja bym powiedział że trybunach są wszędzie ładne dziewczyny.
  • Foxxy: Ale jak patrzę na te dziewczyny co trzymają Flagi przed meczem w Oświęcimiu są najpiękniejsze. Takie pytanie to wynajęte hostessy czy dziewczyny związane z Unią ( trenujące w jakiejś sekcji)?
  • Foxxy: m1chas boli bo jakby teraz patrzeć to byłby już koniec
  • emeryt: Pan Zupa,Golden Majk,Pani Anna stworzyli Potwora x 3.20
  • Renata BN: Te oświęcimskie laski z flagami to łyżwiarki figurowe.
  • whiteandblue: emeryt świetnie, że wspominasz o tych trzech osobach niewątpliwie wspólnie z zawodnikami autorami tej wspaniałej drużyny. Jest fajny wywiad na yt z Panią Anią. Wielki szacun dla tego co ona robi w klubie. .....a niedziela jest nasza jest nasza.... :-)
  • whiteandblue: Łyżwiarki figurowe . Tak nam "obrodziło" ostatnio w Oświęcimiu. Wszyscy zachwyceni urodą i umiejętnościami oczywiście :-)
  • Polaczek1: Za uderzanie w jajko z automatu zawieszenie czy Martusia decyduje ?
  • emeryt: w jajko owszem zawieszenie ale to była moszna...a to już nie podlega karze,poczekajmy na oficjalne info pzhl
  • emeryt: wie ktoś czy związek posiada urologa na stanie?
  • Renata BN: Myślę że wczorajsze zdecydowane zwycięstwo oświęcimian doda im pewności i w niedziele nie wyjdą na taflę w Katowicach bojaźliwie. Miałam tego nie pisać ale mówią to nawet kibice innych drużyn że szkoda że Unia jest okradana przez arbitrów z jednego prawidłowo zdobytego gola w prawie każdym finałowym spotkaniu. Ciężko rozpoczynać mecz z dorobkiem -1. Ale Scandinavian Unia Oświęcim radzi sobie z wiatrem w oczy ;-)
  • narut: dziś oprócz meczu naszych o 19 30 mecz Francja - Włochy, warto sobie popatrzeć co prezentują na ten moment Francuzi, oni ostatnio b. dobrze się prezentują
  • szop: wczorajszej decyzji o nie uznaniu gola nie rozumiem.... Unia zamknela mi morde wczoraj gratulacje
  • emeryt: nie wierzyłem ze przejdziemy Tychy nie wierzyłem ze sie postawimy Kato...ale jest wiara ze jutro bedzie pięknie
  • emeryt: już teraz slowa wielkiego uznania dla dobrodziei,dla sztabu szkoleniowego i dla Panów hokeistów,dokonaliście wielkich rzeczy kochani
  • uniaosw: Znowu nam gola ukradli to jest niemożliwe
  • emeryt: zwykle jestem daleki od oceny pracy/decyzji sendzi ale to co sie wyprawia w tym finale to himalaje błędów
  • uniaosw: Finale? Od ćwierćfinału z pasami do wczoraj co mecz jest jakaś sytuacja...
  • uniaosw: Ileż można
  • uniaosw: A tymczasem... Ale że brat do brata..
  • unista55: Byle nie Johan, Olli jak najbardziej ;)
  • emeryt: uniaosw ale przyznaj że Mark potrafi uderzyc ze slotu,tak jak Twój faworyt Tadziu...
  • unista55: A co z H.Olssonem? Zawadzka jeszcze śpi przy sobocie?
  • omgKsu: Pewnie nic . To qrwiszcze go niezawiesi ;)
    Gdyby to było w 2 strone to co innego.
  • stary kibic: Kaczmarek-Kozłowski jak w pierwszym meczu
  • stary kibic: czemu nie ma informacji o zawieszeniu Olsona -kłucie obligato[****]nie 2 mecze dyskwalifikacji
  • stary kibic: Zawadzka......
  • evja: Olson powinien oglądać mecz zza szybki
  • stary kibic: niema takiej opcji aby Olson grał,to by był przekręt nad przekretami
  • whiteandblue: Se[****]ny złodziej nadal grasuje. Faktycznie zawodnicy Katowic nie przejęli krążka po sygnalizacji kary. Popatrzyłem dzisiaj spokojnie na powtórkach. To tak często zaczyna mieć miejsce, że uprawnione zaczynają być pewne pytania.
  • stary kibic: Wydział sędziowski straszna kompromitacja i to z naszym Zbyszkiem Wolasem-prywatnie fajny chłop
  • stary kibic: te oświadczenia i tłumaczenia sędziowskiego wydziału na poziomie
    pierwszej a,dno i wodorosty-napisali by że faktycznie za[****]ił sędzia daną sytuację i h..j,i to by w miarę dotarło do ludzi,a nie mydlenie oczu.
  • stary kibic: wytłumaczcie kto wie dlaczego zawieszenie Olsona nie jest decyzją wydziału sędziowskiego tylko Zawadzka,to chyba tylko w Polsce takie jaja
  • whiteandblue: Ponieważ PZHL i wszystko około jest ostatnimi laty niestety "śląskie" z konsekwencjami dla pozostałych czyli nie śląskich. Co subtelni obserwatorzy są w stanie wyłapywać.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą korzystać z Shoutboxa Zaloguj się!
© Copyright 2003 - 2024 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe