GKS Tychy w minionej kolejce TAURON Hokej Ligi zaksięgował pewne trzy punkty, pokonując na własnym terenie KH Energę Toruń 3:0. Pierwszego i zarazem decydującego gola zdobył Alan Łyszczarczyk.
– Na pewno dobre spotkanie w naszym wykonaniu. Każdy mecz zagrany na zero jest dobry i z tego się cieszymy i najważniejsze są trzy punkty – podsumował tę konfrontację napastnik GKS-u.
Na pierwszą bramkę przyszło nam jednak nieco poczekać, bowiem worek z bramkami rozwiązał się dopiero w 36. minucie meczu, kiedy to Łyszczarczyk z przestrzeni międzybulikowej przymierzył w samo okienko.
– Można powiedzieć, że troszkę byliśmy głową w mur, lecz na pewno Toruń też dobrze bronił. Starał się grać z kontrataku, więc ta ich obrona była szczelna. Cieszy ten gol na 1-0, ponieważ ten mecz się troszkę otworzył i później w trzeciej tercji oni już musieli troszeczkę można powiedzieć zaryzykować i my to wykorzystaliśmy – wyjaśnił.
Wciąż jednak szwankuje skuteczność tyskiej drużyny, bowiem w tym meczu 37 strzałów zamienili na 3 zdobycze bramkowe, co daje zaledwie 8,11-procentową skuteczność uderzeń.
– Wydaje mi się, że nieraz brakuje nam spokoju na kiju. Nie wiem czym to jest spowodowane, lecz wiemy, że mamy umiejętności do tego, żeby strzelać bramki i jeśli będziemy, można powiedzieć, cierpliwi i wykonywać swoją pracę dalej na 100%, to przełamiemy to i ta niemoc strzelecka w tym sezonie w końcu się skończy i w każdym meczu systematycznie będziemy strzelać bramki – stwierdził "Łycha".
Kolejne spotkanie trójkolorowi rozegrają w najbliższy piątek 9 stycznia przeciwko Comarch Cracovii w delegacji.
– Myślę, że teraz trzeba podchodzić do każdego meczu z osobna. Wiadomo, nie można patrzeć do przodu na inne wyniki. Chcemy skoncentrować się tylko na swojej grze i na kolejnym spotkaniu. Więc myślimy już tylko o meczu w piątek w Krakowie i chcemy odnieść tam zwycięstwo i zdobyć kolejne trzy punkty do tabeli – zakończył.
Czytaj także: