W najciekawiej zapowiadającym się meczu 34. kolejki TAURON Hokej Ligi GKS Tychy pokonał na własnym lodzie ECB Zagłębie Sosnowiec 5:2. Dla ekipy z piwnego miasta było to pierwsze zwycięstwo z sosnowiczanami w tym sezonie.
Tyszanie w przekroju całego spotkania okazali się ekipą po prostu lepszą i wygrali zasłużenie. Popełnili mniej błędów, wykreowali sobie więcej okazji i błysnęli też lepszą skutecznością. Pozbyli się też piętna, bo po trzech porażkach z Zagłębiem (2:6, 1:3 i 1:2) w końcu mogli cieszyć się ze zwycięstwa i pełnej puli.
Oba zespoły przystąpiły do spotkania w osłabionych składach. W zespole gospodarzy zabrakło dwóch fińskich obrońców: Olliego Kaskiena i Valtteriego Kakkonena, którzy zmagają się z drobnymi urazami.
Matias Lehtonen nie mógł skorzystać z usług Bartosza Ciury, Karola Biłasa, Jonasa Enlunda i Väinö Sirkii. Pierwszy z nich jest chory, reszta narzeka na urazy. Nie zagrał też zmagający się z poważną kontuzją kolana Erkka Seppälä, którego w tym sezonie już nie zobaczymy.
Strzelali liderzy!
Na pierwszego gola trzeba było poczekać do 12. minuty. Wówczas efektowną indywidualną akcją popisał się Hannu Kuru i otworzył wynik spotkania.
Podopieczni Pekki Tirkkonena próbowali pójść za ciosem i stwarzali kolejne okazje. W 19. minucie ich wysiłki zostały nagrodzone, bo na listę strzelców wpisał się Rasmus Heljanko, który zachował się najsprytniej w zamieszaniu podbramkowym.
Gdy wydawało się, że gospodarze spokojnie zejdą na przerwę z dwubramkową zaliczką, Zagłębie odpowiedziało. Aron Chmielewski niemal równo z końcową syreną pierwszej tercji zaskoczył Ēriksa Vītolsa.
Druga tercja była wyrównana i obfitowała w wiele twardych starć, a sędziowie często odsyłali zawodników obu ekip na ławkę kar. W 32. minucie goście wyrównali. Spod linii niebieskiej krążek wrzucił Jakub Wanacki, a czający się przed tyską bramką Jere Jokinen przekierował gumę do siatki.
Tyszanie szybko uporządkowali swoją grę i kreowali sobie kolejne okazje. Sposobu na Macieja Miarkę nie znaleźli ani Hannu Kuru, ani Bartłomiej Jeziorski. Więcej zimnej krwi zachował Olaf Bizacki, który w 36. minucie ładnie podłączył się do akcji ofensywnej i posłał gumę do siatki.
Kluczowy gol kapitana
W trzeciej odsłonie gospodarze postawili na kontrolę gry i cierpliwe budowanie akcji, co szybko przyniosło efekt. W 45. minucie Filip Komorski zamienił na gola okres gry w przewadze i uszczęśliwił tyskich kibiców. To był kluczowy moment tego spotkania.
Sosnowiczanie próbowali odpowiedzieć, ale szło im jak po grudzie. Na dodatek w 58. minucie Alan Łyszczarczyk niesygnalizowanym strzałem zaskoczył Miarkę i postawił pieczęć na zwycięstwie.
GKS Tychy - ECB Zagłębie Sosnowiec 5:2 (2:1, 1:1, 2:0)
1:0 Hannu Kuru - Bartłomiej Pociecha, Rasmus Heljanko (11:05),
2:0 Rasmus Heljanko - Joel Kerkkänen (18:57),
2:1 Aron Chmielewski - Adrian Gromadzki (19:59),
2:2 Jere Jokinen - Jakub Wanacki (31:11),
3:2 Olaf Bizacki - Rasmus Heljanko, Hannu Kuru (35:22),
4:2 Filip Komorski - Dominik Paś, Mateusz Bryk (44:43, 5/4),
5:2 Alan Łyszczarczyk - Dominik Paś, Bartłomiej Pociecha (57:56).
Sędziowali: Bartosz Suski, Przemysław Gabryszak (główni) - Kamil Wiwatowski, Sławomir Szachniewicz (liniowi).
Minuty karne: 10-14.
Strzały: 40-22.
Widzów: 2234.
GKS Tychy: Ē. Vītols - L. Kovář, B. Pociecha (4); J. Kerkkänen, H. Kuru (2), R. Heljanko - O. Viinikainen, M. Bryk; A. Łyszczarczyk, D. Paś, H. Knuutinen - O. Bizacki, J. Walli; M. Viitanen (2), F. Komorski, B. Jeziorski - K. Sobecki; S. Kucharski, R. Drabik, M. Ubowski, M. Gościński.
Trener: Pekka Tirkkonen
Zagłębie: M. Miarka - M. Sozanski, J. Wanacki; J. Jokinen, J. Alanen, J. Piipponen (2) - M. Naróg (2), V. Björkung; A. Chmielewski, M. Roine, A. Gromadzki (2) - O. Krawczyk, M. Kotlorz (2); M. Bernacki, E. Kaczyński (2), S. Brynkus - P. Ciepielewski (2), D. Nahunko, J. Sołtys (2).
Trener: Matias "Maso" Lehtonen
Czytaj także: