Hokej.net Logo
KWI
11
KWI
16
KWI
17
KWI
24
KWI
25

Niezwykle cenne trzy punkty (WIDEO)

Niezwykle cenne trzy punkty (WIDEO)

Tak walczących hokeistów Unii Oświęcim, kibice chcieliby oglądać zawsze. Biało-niebiescy po emocjonującym meczu pokonali GKS Tychy 2:1 i awansowali na szóste miejsce w tabeli.

Tyszanie przystąpili do spotkania bez trzech kontuzjowanych napastników: Kamila Kalinowskiego, Jaroslava Kristka i Josefa Vitka. Trenerzy wicemistrzów na początku zdecydowali się na grę na cztery formacje, a w dwóch atakach występował Marcin Kolusz. - Później zredukowaliśmy skład do trzech linii. Chcieliśmy zwiększyć tempo naszych akcji - wyjaśnił Krzysztof Majkowski, drugi trener gości.

Taka decyzja miała solidne postawy, bo początek spotkania należał do oświęcimian, którzy od pierwszego wznowienia zaczęli z animuszem. Pod tyską bramką kilka razy mocno się zakotłowało, ale na posterunku był Štefan Žigárdy. Czeski golkiper wygrał choćby pojedynek sam na sam z Maciejem Szewczykiem i obronił po dwa kąśliwe uderzenia Wojciecha Wojtarowicza i Martina Kasperlika.

Swoje szanse mieli także goście. W pierwszej odsłonie sposobu na Michala Fikrta nie znaleźli Radosław Galant i Michał Woźnica, a tuż przed zakończeniem drugiej odsłony sytuacji sam na sam z golkiperem oświęcimian nie wykorzystał Martin Vozdecký. Po czterdziestu minutach był zatem bezbramkowy remis. To było preludium do prawdziwych emocji.

W 43. minucie znakomitą indywidualną akcją popisał się Bartłomiej Pociecha. Tyski defensor znakomicie wjechał do tercji, a następnie uderzył z nadgarstka z wysokości lewego bulika. Oświęcimski golkiper mógł tylko wyciągnąć gumę z siatki. Wydawało się, że będzie to przełomowy moment spotkania.

Ale tyszanie zaczęli popełniać proste błędy. Najpierw dwuminutowe wykluczenie za opóźnianie gry zarobił Marcin Kolusz i biało-niebiescy zagrali w przewadze. Jak się okazało, z powodzeniem. Martin Kasperlik wyłożył gumę Danielowi Gracy, a ten nie miał większych problemów z umieszczeniem jej w siatce. Na dodatek czeski skrzydłowy był w tej akcji faulowany przezMiroslava Zaťkę, więc oświęcimianie ponownie zagrali w piątkę przeciwko czwórce tyszan.

I znów zamienili tę szansę na gola. Genialnym rajdem popisał się Damian Piotrowicz, który efektownym zwodem minął Petra Kuboša, a następnie wystawił gumę Sebastianowi Kowalówce. Ten uderzył bez przyjęcia i całkowicie zaskoczył Štefana Žigárdy'ego. Dość powiedzieć, że oba trafienia dzieliło zaledwie 50 sekund.

- W szatni żartujemy, że Damian ma "złoty bekhend". To właśnie w ten sposób dograł mi krążek. Pozostało tylko celnie uderzyć- uśmiechał się strzelec drugiego gola dla Unii.

Trener Jiří Šejba od razu zareagował: wziął czas, a następnie zdecydował się wycofać bramkarza. Jednak ten manewr nie przyniósł zamierzonego efektu. Trzy punkty zostały przy Chemików 4.



Powiedzieli po meczu:

Krzysztof Majkowski, drugi trener GKS Tychy: - Nasza gra w pierwszej tercji nie wyglądała najlepiej. Unia była od nas bardziej agresywna, a przede wszystkim szybsza. Mieliśmy wtedy spore problemy z utrzymaniem właściwego tempa. W drugiej odsłonie graliśmy już znacznie lepiej, oddawaliśmy więcej strzałów i w tym elemencie mieliśmy nad rywalami przewagę. Na początku trzeciej tercji objęliśmy prowadzenie po ładnej akcji Bartłomieja Pociechy. W zasadzie zabrakło nam trzech minut, by wyjechać z Oświęcimia z pełną pulą.

Josef Doboš, trener Unii: - To był nasz najlepszy mecz w tym sezonie, a może nawet w ciągu ostatnich dwóch lat. Moja drużyna zagrała z sercem, pokazała, że ma ogromny charakter i mentalność zwycięzców. Dziękuję im za trud włożony w to spotkanie.



Unia Oświęcim - GKS Tychy 2:1 (0:0, 0:0, 2:1)

0:1 - Bartłomiej Pociecha - Michał Woźnica (41:50),

1:1 - Daniel Graca - Martin Kasperlik, Radim Haas (58:27, 5/4),

2:1 - Sebastian Kowalówka - Damian Piotrowicz (59:17, 5/4).


Sędziowali: Przemysław Kępa (liniowi) - Mateusz Niżnik, Robert Długi (główni).

Minuty karne: 4-18 (w tym 10 minut za niesportowe zachowanie dla Michała Kotlorza).

Widzów: ok. 1700.


Unia: Fikrt - Bezuška (2), Vosatko; Piotrowicz, Daneček, S. Kowalówka - Adamus, Kysela; Kasperlik, Haas, Tabaček (2) - Gębczyk, Graca; Wojtarowicz, Paszek, Szewczyk - Malicki, Wanat, Budzowski.

Trener: Josef Doboš.


GKS: Žigárdy - Zaťko (2), Kotlorz (12); Bepierszcz, Horzelski, Kolusz (2) - Kuboš, Ciura; Jeziorski, Komorski, Galant - Pociecha, Bryk (2); Vozdecký, Kogut - Górny, Gazda; Woźnica, Rzeszutko, Bagiński.

Trener: Jiří Šejba.



Czytaj także:

Galeria zdjęć

Ks Unia Oświęcim-GKS Tychy 2:1 (28-10-2016r.)

Zobacz galerię

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe