Hokej.net Logo
SIE
31

Pasiut: Zabrakło strzałów oraz pracy na bramkarzu [WIDEO]

Grzegorz Pasiut, napastnik GKS-u Katowice (Foto: Klaudia Baron)
Grzegorz Pasiut, napastnik GKS-u Katowice (Foto: Klaudia Baron)

Nieoczekiwanie podczas wyjazdowej konfrontacji w Sanoku, hokeiści GKS-u Katowice zakończyli swoją zwycięska serię. Podopieczni Jacka Płachty po serii najazdów ulegli 3:4 Texom STS-owi Sanok. Wyjazdową porażkę swojego zespołu w rozmowie z naszą redakcją podsumował kapitan GieKSy- Grzegorz Pasiut.

HOKEJ.NET: – Chyba nie w taki sposób wyobrażaliście sobie przyjazd na mecz do Sanoka.

Grzegorz Pasiut: Na pewno nie. Wiemy, gdzie Sanok jest w tabeli. Wiemy, jaka jest różnica między drużynami, ale  jak pokazuje mecz, to się nie liczy. Skład na papierze nie gra. Dzisiaj Sanok walczył o wygraną i w końcu, w karnych wygrał.

Czego zabrakło w tym spotkaniu? W trzeciej tercji "siedliście" na rywala, będąc cały czas w ich tercji. W dogrywce było tak samo, ale jednak ta bramka nie wpadła.

 Myślę, że tu bardziej chodzi o sferę mentalną i o to, jak wyglądał cały mecz. Pomimo tego, że mieliśmy przewagę, od połowy drugiej tercji nie wychodziliśmy z tercji przeciwnika, to nie zmienia faktu, że nie strzelaliśmy bramek i podejmowaliśmy złe decyzje, które dzisiaj nie dały nam zwycięstwa.

Można mieć zarzut do skuteczności, bo pod bramką czegoś zabrakło. Podań było bardzo dużo, ale konkretnych strzałów mało.

 Dokładnie tak, dużo było podań mało strzałów, a z podań bramek strzelać nie będziemy. To, co najważniejsze, czyli właśnie strzały i praca na bramkarzu – dzisiaj tego zabrakło.

 Było trochę kontrowersji w rzutach karnych, widziałem po zawodnikach, którzy wychodzili, że nie do końca zgadzali się z decyzją sędziego z uznaniem tej decydującej bramki.

– Ciężko powiedzieć. Sędziowie podjęli taką decyzję, a nie inną. Jeżeli była bramka, to dlaczego mieliby podjąć inną decyzję. Musimy się pogodzić z ich decyzją. My również mieliśmy swoje szanse, by strzelić w karnych, ale nie uczyniliśmy tego, więc przegrywamy.

Bramka na 3:2 powinna była dodać wam otuchy, a jednak w trzeciej tercji daliście się rywalowi nieco zaskoczyć, doszło do wyrównania i to Sanok dostał więcej wiary w swoje siły.

 Dlatego mówię, że tu bardzo ważna jest sfera mentalna. Jeżeli zagramy na swoim poziomie, to jesteśmy w stanie wygrać z każda drużyną i kontrolować przebieg spotkania, ale jeżeli nie damy tego wszystkiego to drużyna przeciwna zawsze chce z nami wygrać i dziś tak się stało.

Sensacja w Sanoku można podsumować.

– Sezon jest długi, nikt nie mówił, że będziemy wygrywać w każdym meczu. Wiadomo, że nie chcielibyśmy porażek z Sanokiem, jednak taka się przytrafiła. Mamy dzień na regenerację i gramy z Oświęcimiem, gdzie będziemy się chcieli odegrać.

Rozmawiał: Sebastian Królicki

 

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 3

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
Lista komentarzy
  • Karol1964
    2024-12-04 10:47:52

    Z całym szacunkiem do kapitana Gieksy zgubiła was chęć oszczędzęnia sił i z lekceważenie przeciwnika który był zamykany w swojej tercji na 2 do 3 min bez możliwości zmiany, dziesiątki podań bez strzału na bramkę to już norma.

  • Domin55
    2024-12-04 15:39:21

    Pan Pasiut i jego zespół myśleli że Sanok pykną sobie na jednej nodze 😉🤣 a tu niestety wielkie rozczarowanie.

  • sebred22
    2024-12-04 15:51:23

    Spoko zdarza się najlepszym. Liga i tak jest w zasadzie tylko dla treningu. Chodzi o to żeby byli zdrowi i w formie na play offy

© Copyright 2003 - 2025 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe