Hokej.net Logo

Gwiazdor Zagłębia nie gryzł się w język po meczu z GKS-em Tychy. "Kary zabiły nam ten mecz"

fot. Kinga Bednarczyk
fot. Kinga Bednarczyk

W 12. kolejce TAURON Hokej Ligi oczy ekspertów i fanów, zwłaszcza GKS-u Tychy i ECZD Zagłębia Sosnowiec, skupione były na rywalizacji w piwnym mieście. Trudno się dziwić. W końcu grali ze sobą dwaj aktualni medaliści mistrzostw Polski. Po meczu pełnym dramaturgii, spięć i co najważniejsze goli, górą ekipa trenera Pekki Tirkkonena. Oto, co po tym pojedynku naszej redakcji powiedział Eero Savilahti, autor asysty przy honorowym golu dla Zagłębia Sosnowiec.

Pojedynki takie, jak ten, to coś więcej niż wyłącznie konfrontacja o kolejne punkty do ligowej tabeli. To prestiż, zaangażowanie i walka, nierzadko także na pięści, z karą meczu. To wszystko nieodłączne elementy meczów na szczycie w TAURON Hokej Lidze. Właśnie taki pojedynek obejrzeli wczoraj kibice, którzy wypełnili trybuny Stadionu Zimowego w Tychach. 

Na tafli spotkały się ze sobą aktualny mistrz - GKS Tychy - oraz brązowy medalista THL - ECZD Zagłębie Sosnowiec. Od samego początku wyczuwalne było napięcie towarzyszące tej konfrontacji. Jej stawką było nie tylko prestiżowe zwycięstwo nad jednym z kandydatów do medali, ale przede wszystkim pozycja lidera TAURON Hokej Ligi po 12. serii gier. 

W odsłonię otwierającej ten pojedynek kibice, którzy zasiedli we wczorajsze późne popołudnie na trybunach tyskiego lodowiska mogli poczuć się bardziej, jak na walce bokserskiej, aniżeli meczu hokejowym. Nie brakowało spięć, interwencji sędziowskich, analiz wideo, czy kary meczu dla Joela Kërkkanena. W efekcie wielu przerw w grze, trwająca blisko czterdzieści minut, pierwsza tercja zakończyła się bezbramkowym remisem.

– Trudno na gorąco ocenić ten mecz, tym bardziej, że analiza tego spotkania dopiero przed nami. Uważam, że był to naprawdę dobry mecz z obu stron. W mojej opinii byliśmy lepszą drużyną na lodzie. Możemy być zadowoleni z tego, jak z meczu na mecz się rozwijamy – powiedział naszej redakcji Eero Savilahti, gracz, który asystował przy jedynym golu dla Zagłębia we wczorajszym spotkaniu.

W drugiej tercji oprócz stałego elementu tego meczu, czyli kar, kibice doczekali się także goli. Jak na rywalizację aktualnych medalistów mistrzostw Polski padały one z obu stron. Jako pierwsi, cztery minuty po rozpoczęciu gry w drugiej tercji, uczynili to gospodarze. Konkretnie kapitan mistrzów Polski, Filip Komorski. Reprezentant Polski wykazał się czujnością i sprytem kierując krążek obok interweniującego Karolusa Kaarlehto. Po stracie gola Zagłębie chciało jak najszybciej odpowiedzieć, ale dogodnych sytuacji nie wykorzystali Miika Roine i Väinö Sïrkïä. W międzyczasie kiedy zespół Matiasa Lehtonena łapał kolejne kary w tym meczu, Tyszanie za sprawą Marka Vittanena podwoili prowadzenie.

– Trudno jest myśleć o zwycięstwie z takim rywalem, kiedy ponad połowę meczu spędza się na ławce kar. Trzeba powiedzieć wprost - jeśli chodzi o nas, to kary zabiły nam ten mecz – nie krył rozczarowania fiński skrzydłowy zespołu gości. 

Zagłębie za wszelką cenę dążyło do złapania kontaktu z rywalem, który pozwoli powalczyć z Tyszanami o pełną pulę. Ta sztuka udała się Sosnowiczanom tuż przed końcem drugiej tercji. Eero Savilahti umiejętnie wypatrzył Jeana Dupuy, któremu nie pozostało nic innego, jak skierować krążek do siatki.Były gracz Nybrö, czy Östersunds bardzo dobrze czuje się w meczach wyjazdowych w barwach Zagłębia. Z jedenastu punktów w klasyfikacji kanadyjskiej, aż siedem zgromadził w spotkaniach rozgrywanych w delegacji.

– Mam nadzieję, że tak pozostanie i pójdą za tym nasze zwycięstwa w kolejnych meczach – zakończył Eero Savilahti.

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe