Hokeiści Nottingham Panthers pokonując 4:0 GKS Katowice, zapewnili sobie przepustkę do gry w wielkim finale Pucharu Kontynentalnego. Spory udział w zwycięstwie swojej drużyny miał Tim Doherty. Choć Kanadyjczyk dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, to w roli bohaterów stawiał swoich kolegów z defensywy, którzy jego zdaniem mieli największy wpływ na odniesione zwycięstwo.
HOKEJ.NET: – Wygraliście po 4:0 z GKS-em Katowice i HK Mogo. Czy możesz w jakiś sposób porównać obie drużyny, ich styl gry?
Tim Doherty: – Ciężko było nam przedostać się do strefy neutralnej, rozpracowanie ich systemu gry zajęło nam trochę czasu. Dziś nasi przeciwnicy grali nieco w stylu północnoamerykańskim i to nam bardzo pasowało. Dobrze rozgrywamy ten turniej w obronie, więc nie ma na co narzekać.
Po pierwszej tercji było 0:0. Spodziewałeś się, że początek może być wyrównany, skoro mówisz, że mecz był wymagający?
– Tak, obie drużyny walczyły o to, żeby pójść wyżej, więc od początku było wiadomo, że łatwo nie będzie. W drugiej tercji zdobyliśmy jednak dwie bramki, podobnie w trzeciej, co pozwoliło nam kontrolować spotkanie i przypieczętować zwycięstwo.
Gratulacje z okazji awansu do finału Pucharu Kontynentalnego. Czego spodziewacie się po decydującym spotkaniu?
– Wiemy, że przeciwnik będzie grał twardo i, że to bardzo dobra drużyna. Musimy skupić się na sobie, zagrać na swoim najwyższym poziomie i zrobić wszystko, żeby wygrać.
Czyli mentalnie jesteście gotowi na finał?
– Jak najbardziej.
Rozmawiał: Jarosław Bem
CAŁA ROZMOWA W MATERIALE WIDEO:
Czytaj także: