Wojciech Stachowiak, wychowanek Stoczniowca Gdańsk, rozpoczyna swoją przygodę życia. Debiut na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2026 w drużynie Niemiec to dla 24-letniego napastnika moment przełomowy.
– Mamy super drużynę na ten turniej i na pewno nie można nas lekceważyć. W dobry dzień możemy wygrać tutaj z każdym i z takim nastawieniem będziemy wchodzić w każdy mecz – mówił Stachowiak dla polsatsport.pl przed pierwszym spotkaniem Niemiec.
I rzeczywiście, Niemcy nie czekali na rozkręcenie. W inauguracyjnym meczu fazy grupowej turnieju pokonali Danię 3:1. Polski napastnik zagrał przez 16 minut i 28 sekund, zanotował asystę przy bramce na 2:1, którą w 24. minucie zdobył Tim Stützle. Spotkanie zakończył z +1 w klasyfikacji plus/minus, pokazując, że potrafi wpływać na grę nawet w debiucie.
– To dla mnie ogromne wyróżnienie i spełnienie marzeń. Grać na igrzyskach olimpijskich to coś, o czym każdy hokeista myśli od dziecka. Chcę pokazać, że potrafię wnieść coś wartościowego dla zespołu – dodaje wychowanek Stoczniowca.
Debiut w tak prestiżowej imprezie to nie tylko wyzwanie sportowe, ale i psychiczne. Niemcy muszą zmierzyć się z potęgami światowego hokeja jak USA, Kanada czy Szwecja a każdy punkt jest na wagę złota. Stachowiak podkreśla jednak, że atmosfera w drużynie jest wyjątkowa i każdy czuje, że może być częścią czegoś wielkiego.
– Każdy trening, każdy mecz przygotowuje nas do tego momentu. Drużyna jest zgrana, atmosfera super, trener ufa każdemu z nas. To daje pewność siebie i motywację, żeby wychodzić na lód i walczyć w każdym meczu – podkreśla Stachowiak.
Po pierwszym zwycięstwie nad Danią kolejny sprawdzian już wkrótce starcie z Łotwą i mocne spotkania grupowe, które zdecydują o dalszym losie Niemiec w turnieju. Dla Stachowiaka każdy mecz to okazja, by pokazać, że polski wychowanek potrafi radzić sobie w najwyższej klasie światowej.
Stachowiak przyznał, że jest pełen optymizmu i wierzy w możliwości swojej drużyny, ale jednocześnie zdaje sobie sprawę z trudności turnieju. Zwrócił uwagę, że z taką liczbą mocnych rywali trudno wybrać faworyta, a w pojedynczych meczach wszystko może się zdarzyć. Pokazuje to, że mimo entuzjazmu podchodzi do igrzysk realistycznie.
Czytaj także: