Tragiczna historia polskiego olimpijczyka. Przez lata żył w zapomnieniu
Był olimpijczykiem, reprezentantem Polski i uczestnikiem zimowych igrzysk w Oslo. Potem niemal całkowicie o nim zapomniano. Przez lata wokół śmierci Jana Hampela krążyły szczątkowe i częściowo błędne informacje. Dopiero rodzinne wspomnienia i archiwalne księgi pozwoliły odtworzyć historię bramkarza, którego życie zakończyło się tragicznie przed 29. urodzinami.
Podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Oslo w 1952 r. Polacy zajęli szóste miejsce. We wszystkich meczach naszej bramki strzegł Stanisław Szlendak, natomiast oprócz pierwszego, z Czechosłowacją, między słupkami stawał też golkiper, o którym wielu dziś nie pamięta – Jan Hampel.
Jego biogram w "Leksykonie Olimpijczyków Polskich" wydanym pod redakcją Bohdana Tuszyńskiego i Henryka Kurzyńskiego poza podstawowymi rubrykami: datą urodzenia i śmierci, przynależnością klubową, występami olimpijskimi i większymi sukcesami sportowymi, jest tak krótki, jak jego życie: "zatruł się gazem we własnym mieszkaniu". Miał wówczas niespełna 29 lat.
W artykule w „Gazecie Wyborczej” z 2019 roku poświęconym innemu bramkarzowi reprezentacji Polski, Józefowi Wacławowi, znajduje się informacja, że było to mieszkanie przy ul. Mariackiej.
I to w zasadzie wszystko, co do tej pory wiedzieliśmy o bramkarzu olimpijskiej reprezentacji Polski z 1952 r. Okazuje się, że część z tych niewielu informacji była błędna. Ale... niekoniecznie źle się stało.
Pozornie fałszywy trop, jakim było mieszkanie przy ul. Mariackiej prowadzi nas do parafii Niepokalanego Poczęcia NMP przy Placu Szramka, do którego prowadzi Mariacka. Parafii, która w swoim zarządzie ma dwa cmentarze – przy ul. Francuskiej oraz Sienkiewicza. W tamtejszych księgach parafialnych figuruje adres „Sienkiewicza 7/9” oraz inna data śmierci, niż przytaczana w "Leksykonie Olimpijczyków Polskich" 3 grudnia 1962 – a mianowicie 3 stycznia 1962 r.
Księgi kierują nas także na cmentarz przy Sienkiewicza – do położonego na brzegu sektora L grobu nr 96. Dzisiaj znajdziemy tam nazwiska Kownas i Wojtachno – ale nie Hampel. To nazwisko znajduje się na sąsiednich grobach nr 97 i 98: brakuje na nich Jana i Jadwigi – rodziców naszego olimpijczyka – ale są Krzysztof (1951-2010) i Barbara (1954-2012) oraz Renata (1926-2006) i Marcin (1924-2010).
Po zostawieniu karteczki z prośbą o kontakt następnego dnia udało się porozmawiać z panią Gabrielą Kownas, z d. Hampel. „Słabo wujka pamiętam, zmarł, gdy miałam 12 lat” – mówi bratanica olimpijczyka. Potwierdza natomiast informacje z ksiąg parafialnych: śmierć w styczniu, a nie w grudniu 1962 r., a także adres Sienkiewicza zamiast Mariackiej. Pomimo lat pamięta jednak coś, co pozwala nam podejrzewać, dlaczego Jan Hampel szybko skończył karierę („Leksykon” jak ostatnią przynależność klubową wskazuje Górnika Katowice w roku 1958) oraz dlaczego nekrologów czy informacji o tragicznej śmierci próżno szukać w katowickiej prasie – "Dzienniku Zachodnim" czy "Sporcie".
– Z opowieści taty wiem, że wujek chciał zostać zagranicą. Pochwalił się pewnie komuś za głośno i ktoś doniósł, takie były czasy – mówi pani Gabriela. Wspomina jeszcze zabawki, które z zagranicy przywoził jej wujek. Opowiada też o jego zdjęciu - w marynarce z kółkami olimpijskimi - oraz o albumie ze stycznia 1953 ze zdjęciem i podpisami hokeistów Czechosłowacji.
Rozmowę oraz naszą notatkę kończymy apelem o przywrócenie nazwiska Jan Hampel na rodzinny pomnik.
Czytaj także:
- PZHL ogłosił nowego selekcjonera reprezentacji Polski. Przed nim wielkie wyzwanie
- Czas na zgrupowanie U16. Powołania już rozesłane
- Ruszyło odliczanie do MŚ. Organizatorzy odsłonili wyjątkowe logo
- To będą miesiące prawdy dla reprezentacji Polski. Znamy pełny plan przygotowań
- Polska poznała rywali! Dwa mecze z Ukrainą w nowym sezonie

Komentarze
Lista komentarzy
Andrzejek111
Czy to jeszcze o hokeju ?
sethmartin
A czy ktoś pamięta?.....Krystian Hampel popularny Kika w latach 60-70-tych bramkarz Baildonu Katowice. Mieszkał w Katowicach przy Mariackiej i zginął podczas wybuchu gazu w kamienicy. Wygląda, że z Janem to była rodzina. Zaczynałem w Baildonie kiedy Kika kończył karierę.
sethmartin
Andrzejek111...to już nie o hokeju a to historii ludzi, którzy ten hokej tworzyli kiedy Ciebie pewnie jeszcze na świecie nie było. Ktoś kiedyś powiedział, że "nie ma narodu bez historii".