
Prezydent Międzynarodowej Federacji Hokeja na Lodzie René Fasel wyraził uznanie dla NHL za przerwanie rozgrywek w związku z protestem zawodników przeciwko rasizmowi.

Po długich dyskusjach zawodnicy NHL zadecydowali, iż najlepszym rozwiązaniem w obliczu niepewnej sytuacji społecznej w Stanach Zjednoczonych jest przełożenie nadchodzących meczów na sobotę. Liga uszanowała decyzję graczy.

NHL znalazła się w ogniu krytyki za to, że wczoraj odbyły się jej mecze, mimo że w innych ligach zawodowych za Oceanem spotkania zostały zbojkotowane przez zawodników protestujących przeciwko rasizmowi brutalności policji wobec osób ciemnoskórych. Krytykowani są zarówno hokeiści, jak i działacze ligi.

Hockey Diversity Alliance to zgrupowanie zrzeszające przedstawicieli mniejszości rasowych wśród hokeistów. Celem przedsięwzięcia było wyrównywanie różnic pomiędzy hokeistami o odmiennym kolorze skóry oraz walka z rasizmem. Jak twierdzi Evander Kane, jeden z głównych pomysłodawców, liga jest jednak głucha na ich głosy.

Do skandalu doszło podczas meczu "najtwardszej ligi świata". Jeden z hokeistów wskoczył na bandę i walczył z obrażającym go kibicem. Nie po raz pierwszy ten zawodnik stał się obiektem wyzwisk ze strony fanów tego samego klubu.

Przedwcześnie zakończył się jeden ze sparingów przed nowym sezonem rozgrywany w Czechach. Powodem były rasistowskie wyzwiska kibiców pod adresem gracza wybranego w drafcie NHL.

Kontrowersyjny trener został zwolniony przez swój klub zaledwie kilkanaście dni po zatrudnieniu. To wynik burzy w mediach, którą rozpętały jego rasistowskie i antyislamskie wpisy na Twitterze.

Nawet oddanie 51 strzałów nie wystarczyło drużynie Tampa Bay Lightning do pokonania New Jersey Devils. "Błyksawica" przegrała z "Diabłami" i już nie jest liderem NHL.