Oświęcimianie w tym sezonie jeszcze nie wygrali meczu po karnych, więc kiedy po raz drugi dopadli rywali, chcieli uniknąć tej loterii, zwłaszcza, że w swoich szeregach nie mają zbyt wielu zawodników do ich wykonania. Jednak strzelając dwa karne mogli się pokusić o zwycięstwo, ale nie mieli tego dnia oparcia w bramkarzu, który wpuszczał dosłownie wszystko.