
Mikko Rantanen z Colorado Avalanche otrzymał tytuł Pierwszej Gwiazdy Miesiąca. Za jego plecami znaleźli się Jewgienij Małkin z Pittsburgha oraz Patrick Kane z Chicago Blackhawks. Najlepszym debiutantem wybrany został Elias Pettersson z Vancouver Canucks.

13 goli obejrzeli tej nocy kibice w Vancouver podczas meczu miejscowych Canucks z Colorado Avalanche. Wymianę ciosów jakby żywcem wyjętą z lat 80. zakończyła w dogrywce bramka mocno przypadkowa.

Sidney Crosby był najskuteczniejszym zawodnikiem ubiegłego tygodnia, co poskutkowało uznaniem go za najlepszego zawodnika ligi w tym okresie. Niewiele ustąpili mu Mark Scheifele i Mikko Rantanen, którzy również otrzymali wyróżnienia.

Dustin Byfuglien uzbierał w NHL już pół tysiąca punktów, a Mikko Rantanen wspiął się na szczyt klasyfikacji punktowej bieżącego sezonu. Na lodowiskach NHL dominują również inni rodacy skrzydłowego Avalanche, chociażby Sebastian Aho i Teuvo Teravainen.

Niemal dokładnie rok temu Matt Duchene odchodził z Colorado Avalanche do Ottawa Senators, zdejmowany z tafli w trakcie rozgrywania meczu. Tej nocy wrócił do Denver z obecnym zespołem i choć zagrał znakomicie, to dziś drużyna, którą bardzo chciał opuścić jest znacznie lepsza od tej, w której gra.

Tampa Bay Lightning, Vancouver Canucks i Florida Panthers wygrały swoje mecze różnicą jednego trafienia. Blisko jedna trzecia spotkań w tym sezonie kończy się najmniejszą z możliwych różnic. W ten sposób triumfowano w 41 przypadkach z 133 gier, co daje blisko 31%. Gołym okiem widać jak zacięte boje toczą się na taflach NHL.

Już 600 razy w karierze Nicklas Bäckström obsługiwał swoich kolegów podaniami, po którym padała bramka. Mikko Rantanen, Nathan MacKinnon i Sebastian Aho to zawodnicy, którzy jak dotąd nieprzerwanie zdobywają punkty w każdym meczu swoich drużyn w tym sezonie.

To był perfekcyjny wieczór Colorado Avalanche. Zespół "Lawiny" zwycięstwem zakończył znakomitą serię meczów wyjazdowych, ma jeden z najlepszych obecnie ataków w NHL, a dwaj jego zawodnicy pobili klubowy rekord.

Poprzedniej nocy kilku zawodników powiększyło swoje serie punktowe trwające od inauguracji bieżącego sezonu. Marc-André Fleury zapisał się na kartach historii osiągając pierwszą „10” bramkarskiego rankingu wszech czasów, a Nashville Predators zachowali status niepokonanych na wyjeździe.

Pod znakiem hat tricków Gabriela Landeskoga i Lougana Couture’a zakończyła się kolejna noc ligowa w USA i Kanadzie. Blake Wheeler osiągnął pułap pół tysiąca punktów. To tylko niektóre z ciekawostek ostatniej serii spotkań.

W ponad stuletniej historii NHL nikt częściej niż Kyle Palmieri nie zdobywał goli otwierających wynik spotkania w pierwszych meczach sezonu swojej drużyny, tak jak nikt nie punktował więcej niż Connor McDavid przy trafieniach początkujących popisy snajperskie drużyny w danej edycji ligowej.

Poprzedniej nocy rozegrano w NHL aż czternaście pojedynków. Oznacza to, iż wolne miały tego dnia tylko trzy ekipy. W takim gąszczu spotkań nie brakowało ciekawych wydarzeń, w tym takich o znaczeniu historycznym.

Najlepszy zespół NHL jeńców nie bierze. Hokeiści Tampa Bay Lightning odnieśli kolejne zwycięstwo, tym razem rozbijając drużynę ze swoim byłym kolegą w bramce.

Najskuteczniejszy gracz NHL Steven Stamkos mógł zostać antybohaterem swojej drużyny w dogrywce najciekawszego nocnego meczu tej ligi. Koledzy z drużyny jednak go przed tym uratowali, a później ich kapitan odwdzięczył się przesądzając o zwycięstwie.

Rosyjski obrońca Nikita Zadorow już nie zagra w tym sezonie NHL. 21-letni gracz doznał pechowej kontuzji w zderzeniu z... kolegą z zespołu.