Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 1770

Karny uratował zwycięstwo Kings (WIDEO)

2013-10-12 09:15:54

Gracze Los Angeles Kings mogli mocno żałować tego, że w trzeciej tercji wczorajszego meczu z Carolina Hurricanes już po 40 sekundach oddali prowadzenie sprezentowane im przez obrońcę rywali. Ostatecznie jednak 2 punkty pojechały do Kalifornii.


Obie drużyny bardzo długo nie potrafiły strzelić gola, aż wreszcie w 53. minucie, gdy Hurricanes grali w przewadze, po fatalnym błędzie Justina Faulka,  Dwight King znalazł się w znakomitej sytuacji przed Camem Wardem i pokonał bramkarza "Canes". Długo jednak swoim prowadzeniem "Królowie" się nie cieszyli, bo już 40 sekund później Jeff Skinner, dobijając strzał Andreja Sekery doprowadził do remisu. Jako że wynik 1:1 utrzymał się do końca trzeciej tercji, a później także przez 5 minut dogrywki, to o zwycięstwie decydowały rzuty karne. W nich jedynym skutecznym strzelcem był napastnik Kings, Jeff Carter, który w drugiej rundzie pokonał Warda. Tymczasem stojący w bramce ekipy z Los Angeles Jonathan Quick zatrzymał strzały Skinnera i Nathana Gerbe'a, a Aleksandr Siomin nie trafił w bramkę, co dało podopiecznym Darryla Suttera dwa punkty.

Quick wygrał już 32. z 50 serii rzutów karnych, w których uczestniczył. Co ciekawe, amerykański bramkarz znacznie lepiej radzi sobie w tym elemencie gry na wyjazdach, gdzie obronił prawie 76 % karnych wykonywanych przez rywali. W hali Staples Center skutecznie interweniował w 65 % przypadków. Tymczasem Jeff Carter już po raz drugi z rzędu rozstrzygnął o zwycięstwie swojego zespołu po upływie 60 minut gry. W środę ekipie Ottawa Senators strzelił gola w dogrywce. Rzuty karne nie są jednak największą specjalnością 28-letniego środkowego. Jak dotąd w NHL wykorzystał tylko 9 z 30, ale w tym sezonie dwa razy strzelał i dwa razy trafił. - Z karnymi jest tak, że raz je lubię, a raz nie - mówi Carter. - Wszystko zależy od tego, czy strzelę gola.

"Królowie", pomimo swego zwycięstwa, zajmują na razie przedostatnie, szóste miejsce w dywizji Pacyfiku. Hurricanes tymczasem wciąż są na drugim miejscu w dywizji metropolitalnej. Trener Kirk Muller po wczorajszej porażce był umiarkowanie zadowolony ze swojej drużyny. - Na tym etapie sezonu kluczem jest zdobywanie punktów. Dobrze więc, że nam się to udało, a z zaangażowania zawodników mogę być zadowolony - ocenił.

Carolina Hurricanes - Los Angeles Kings 1:2 (0:0, 0:0, 1:1, 0:0, 0:1)
0:1 King 53:26 4/5
1:1 Skinner - Sekera - Gerbe 54:06 5/4
1:2 Carter (decydujący rzut karny)
Strzały: 28-37.
Minuty kar: 6-10.
Widzów: 16 353.





Phoenix Coyotes pokonali 2:1 Philadelphia Flyers. Gola na wagę zwycięstwa zdobył Oliver Ekman-Larsson, wcześniej dla "Kojotów" trafił Rob Klinkhammer, a stojący w bramce Thomas Greiss obronił 36 z 37 strzałów rywali. Niemiec rozgrywał wczoraj swój pierwszy w barwach ekipy z Glendale mecz w podstawowym składzie. Dla Flyers była to pierwsza porażka pod wodzą Craiga Berube w roli pierwszego trenera.

Florida Panthers wreszcie rozegrali mecz przed własną publicznością i od razu pokonali Pittsburgh Penguins 6:3. Fantastycznie spisał się atak złożony z Brada Boyesa (dwa gole i asysta), Tomáša Fleischmanna (gol i trzy asysty) oraz Alexandra Barkova (gol i dwie asysty). Bramkę i asystę zanotował Kris Versteeg, a listę strzelców w zespole "Panter" uzupełnił Jonathan Huberdeau.

Zespół Chicago Blackhawks pokonał przed własną publicznością New York Islanders 3:2. Swojego pierwszego gola w NHL zdobył szwedzki mistrz świata U20 z roku 2012, Joakim Nordström, a później dla obrońców Pucharu Stanleya trafili Jonathan Toews oraz Michal Handzuš. W ekipie Islanders bramki zdobywali Josh Bailey i Kyle Okposo.

Tyler Seguin poprowadził Dallas Stars do wyjazdowego zwycięstwa 4:1 nad Winnipeg Jets. Pozyskany latem z Boston Bruins gracz wybrany z numerem 2 draftu 2010 strzelił wczoraj dwa gole, a przy dwóch kolejnych asystował. 4 punkty w jednym meczu to dla Seguina najlepszy wynik w karierze. Gola i dwie asysty dla Stars uzyskał Jamie Benn, a bramkę i asystę Alex Chiasson. Zespół z Winnipeg oddał wczoraj aż 44 strzały na bramkę "Gwiazd". Broniło je dwóch bramkarzy, bo Kari Lehtonen, interweniujący skutecznie przy wszystkich 21 uderzeniach, z którymi musiał się zmierzyć, z powodu kontuzji w 35. minucie ustąpił miejsca między słupkami Danowi Ellisowi.

Calgary Flames pokonali New Jersey Devils 3:2. Mark Giordano i Dennis Wideman zaliczyli po golu i asyście, a wynik na korzyść "Płomieni" rozstrzygnął kończący dziś 19 lat Sean Monahan. Flames w każdym z pierwszych pięciu spotkań sezonu zdobywali punkty, co jest ich klubowym rekordem. Tymczasem Devils żadnego z pierwszych 5 meczów tych rozgrywek nie wygrali, co z kolei jest najgorszym startem sezonu od przeniesienia klubu do stanu New Jersey.



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.
UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V