Były bramkarz polskiego klubu wpadł podczas okradania automatu paczkowego. Usłyszał wyrok
Były bramkarz polskiego klubu został złapany na gorącym uczynku podczas okradania automatu paczkowego. Sąd wymierzył mu karę.
Jako bramkarz hokejowy zapowiadał się bardzo dobrze. W 2015 roku sięgnął nawet po brązowy medal Mistrzostw Świata do lat 20, który niespodziewanie zdobyła reprezentacja Słowacji. Co prawda na mistrzostwach wystąpił tylko raz, wchodząc z ławki w przegranym 0:8 grupowym meczu z Kanadą, ale z medalu mógł się cieszyć. Reprezentował Słowację również na MŚ w kategorii do lat 18. Ale jego kariera hokejowa nie potrwała długo. W jej trakcie Dávid Okoličány grał w swojej ojczyźnie głównie w drugiej i trzeciej klasie rozgrywkowej, krótko także w ekstralidze w barwach występującej w niej wówczas reprezentacji Słowacji do lat 20. Dość nietypowo, bo jeszcze jako nastolatek, zanim zdobył medal juniorskich MŚ, trafił jednak również do Polski. W sezonie 2013-14 rozegrał w naszej lidze 12 meczów w barwach Polonii Bytom. W hokeja skończył grać mając zaledwie 21 lat.
W ostatnich miesiącach na Słowacji przypomniał o swoim istnieniu w okolicznościach, które ze sportem nie miały nic wspólnego. Pod koniec września ubiegłego roku policja w mieście Koszyce poinformowała o zatrzymaniu dwóch mężczyzn podczas okradania automatu z paczkami. Okazało się, że jednym z nich był właśnie były bramkarz Polonii, a drugim jego starszy brat Filip. Obaj mieli ukraść łącznie 7 paczek o wartości ok. 1 700 euro. Policja zatrzymała ich na gorącym uczynku ok. godziny 2 w nocy. Jak poinformowali policjanci, mężczyzn udało się "zaskoczyć" podczas próby kradzieży dzięki współpracy z firmą, do której należy automat i uzyskanym szczegółowym informacjom. W ubiegłym tygodniu ta sprawa znalazła finał przed sądem w Koszycach. Dávid Okoličány usłyszał wyrok roku więzienia w zawieszeniu na 18 miesięcy, a jego brat, który ze względu na obawę, że może na wolności popełniać kolejne przestępstwa, na rozprawę oczekiwał w areszcie, został skazany na 14 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności. Były hokeista zrezygnował z apelacji od wyroku, podczas gdy jego brat zdecydował się starać o zmianę wyroku w drugiej instancji. Obaj tłumaczyli próbę okradzenia automatów kłopotami finansowymi.
Słowackie media zwracają uwagę, że bracia są synami Róberta Okoličánego, znajdującego się na liście najbardziej poszukiwanych przestępców w Unii Europejskiej. W 2018 roku słowacki sąd wydał na uważanego za przywódcę podziemia we wschodniej Słowacji mężczyznę wyrok dożywotniego pozbawienia wolności za stworzenie "grupy przestępczej i terrorystycznej", ale Okoličány uciekł za granicę (prawdopodobnie na Węgry) i ślad po nim zaginął.
Czytaj także:
- Legenda boi się kobiety we władzach światowego hokeja. Zaskakujące porównanie
- Niespodziewany koniec kariery. Były gracz polskiego klubu powiedział "dość" w wieku 28 lat
- Hokeista idzie do więzienia. Tragiczny finał sprzeczki z kolegą klubowym [WIDEO]
- Były trener Unii Oświęcim ma nowy klub. Przejął uczestnika Hokejowej Ligi Mistrzów
- Był graczem z ciekawym CV, ale w Polsce się nie odnalazł. Teraz zakończył karierę

Komentarze
Lista komentarzy
franek_dolas
Niezła kariera 🤣
J_Ruutu
A tatuś mafioso uciekł na Węgry :D
iras
chłop już dawno na sycylii, ale Węgry to temat nośny dla uśmiechniętych w nieRządzie