Reprezentacja Finlandii nadal broni tytułu mistrza olimpijskiego w hokeju. Finowie w niesamowitych okolicznościach odwrócili dziś losy ćwierćfinałowego meczu i w piątek zagrają o finał.
Finowie dziś w ćwierćfinale mierzyli się z marzącymi o pierwszym od 78 lat medalu olimpijskim Szwajcarami. I przez większą część meczu musieli gonić "Helwetów" po tym, co wydarzyło się w pierwszej tercji. Bramkarze nie mieli w niej zbyt wiele pracy, ale stojący między słupkami w fińskim zespole Juuse Saros postanowił zapewnić sobie trochę atrakcji w 15. minucie, gdy wyjechał za bramkę, by zagrać krążek. Zrobił to tak źle, że podał prosto do Szwajcara Kena Jägera, a ten zagrał przed bramkę do Damiena Riata, któremu nie pozostało nic innego niż skierować "gumę" prosto do siatki. Drużyna Patricka Fischera poszła za ciosem i już 72 sekundy później prowadziła 2:0. Tym razem gola zdobył Nino Niederreiter. Mijały kolejne minuty. Końcówka pierwszej tercji, cała druga, połowa trzeciej, a wynik się nie zmieniał. Szwajcaria prowadziła, a jej bramkarz Leonardo Genoni bronił kolejne strzały rywali. W drugiej odsłonie zatrzymał ich aż 16 i wydawał się zmierzać po jeszcze jedno "czyste konto" w reprezentacji. Miał już 2 na igrzyskach w Mediolanie, a na ubiegłorocznych Mistrzostwach Świata, których został wybrany najbardziej wartościowym graczem, nie dał się pokonać 4 razy.
Ale dziś to nie był dzień na kolejne zero. Gdy przyszła 54. minuta Sebastian Aho przejął krążek w tercji ataku przy bandzie, zjechał do środka i strzałem z koła wznowień zdobył gola dającego Finom nadzieję na odwrócenie losów meczu. Na niespełna 2,5 minuty przed końcem trzeciej tercji nadal było jednak 2:1 dla rywali. Trener Antti Pennanen poprosił o czas, a po nim już Sarosa z powrotem na lód nie wysłał. Finowie zagrali 6 na 5 w polu, a na 1 minutę i 12 sekund przed zakończeniem tercji Miro Heiskanen trafił do szwajcarskiej bramki, doprowadzając do wyrównania. Chwilę później okazało się, że 60 minut to za mało, by wyłonić zwycięzcę ćwierćfinałowego spotkania. Doszło do trzeciej w męskim turnieju na igrzyskach w Mediolanie dogrywki. Jedną z dwóch poprzednich Szwajcarzy wygrali w spotkaniu grupowym z Czechami. Tym razem jednak to nie oni świętowali po meczu.
W dogrywce ćwierćfinału olimpijskiego dobrze jest mieć po swojej stronie specjalistę od niezwykle ważnych goli. Być może w obu drużynach nie ma większego niż Artturi Lehkonen. Fin w 2021 roku celnym strzałem w dogrywce wprowadził do finału pucharu Stanleya Montréal Canadiens, rok później znów w dogrywce to samo zrobił z Colorado Avalanche, by następnie strzelić dla "Lawiny" gola na wagę najważniejszego hokejowego trofeum w finale przeciwko Tampa Bay Lightning. Dziś w 4. minucie dodatkowej części spotkania dostał krążek od Antona Lundella i ruszył sam na bramkę Genoniego. Wygrał pojedynek ze szwajcarskim bramkarzem, stawiając golem na 3:2 kropkę nad i fińskiego pościgu, który dał "Lwom" awans do półfinału. Saros skończył mecz mając 21 skutecznych interwencji, Genoni obronił 28 strzałów, ale żegna się z turniejem. Szwajcaria w dwóch ostatnich latach zdobywała wicemistrzostwo świata, ale po medale zimowych igrzysk olimpijskich sięgała tylko 2 razy i bardzo dawno - w 1928 i 1948 roku, za każdym razem u siebie w St. Moritz. Finowie 4 lata temu triumfowali w turnieju hokejowym igrzysk w Pekinie, ale bez gwiazd NHL. W finale imprezy z udziałem najlepszych hokeistów świata byli raz - w 2006 roku w Turynie, gdy ulegli Szwedom.
Finlandia - Szwajcaria 3:2 (0:2, 0:0, 2:0, 1:0)
0:1 Riat - Jäger 14:14
0:2 Niederreiter - Suter - Kurashev 15:26
1:2 Aho - Luostarinen - Lindell 53:54
2:2 Heiskanen - Hintz - Rantanen 58:48 (bez bramkarza)
3:2 Lehkonen - Lundell - Lindell 63:23
Strzały: 31-23.
Minuty kar: 4-4.
Widzów: 3 090
Czytaj także: