Dobrze zbudowany Amerykanin przedłużył kontrakt! Będzie grał do czterdziestki
Charlie Coyle na długo związał swoją przyszłość z Columbus Blue Jackets. Doświadczony środkowy podpisał nowy, sześcioletni kontrakt o łącznej wartości 36 milionów dolarów. Dla władz klubu to jasny sygnał, "Niebieskie Kurtki" chcą budować drużynę nie tylko na młodości, ale również na ogranych liderach.
34-letni center mogący również grać na skrzydle ma za sobą bardzo solidny sezon. Wystąpił we wszystkich 82 spotkaniach fazy zasadniczej i zgromadził 58 punktów za 20 bramek oraz 38 asyst. Szczególnie imponować może właśnie liczba ostatnich podań, która wyrównała najlepszy wynik w jego dotychczasowej karierze.
W Columbus nie ukrywają, że zatrzymanie Coyle'a było jednym z priorytetów przed otwarciem rynku wolnych agentów. Generalny menedżer Don Waddell podkreślał nie tylko sportową wartość zawodnika, ale także jego wpływ na atmosferę w szatni i rozwój młodszych graczy.
– Charlie wniósł ogromną wartość do naszej drużyny zarówno na lodzie, jak i poza nim. To profesjonalista, świetny lider i niezwykle odpowiedzialny środkowy – zaznaczył działacz Blue Jackets.
Nowa umowa może dziwić długością, bo Coyle ma już 34 lata, jednak klub wyraźnie uznał, że doświadczenie i stabilność są warte inwestycji. Amerykanin od lat uchodzi za jednego z najbardziej uniwersalnych centrów NHL Potrafi grać w przewagach, osłabieniach i przeciwko najmocniejszym formacjom rywali.
Coyle (190 cm, 100 kg) trafił do Columbus w czerwcu 2025 roku w ramach wymiany z Colorado Avalanche. Wcześniej reprezentował także barwy Minnesota Wild oraz Boston Bruins. W całej karierze NHL rozegrał już 1032 spotkania, notując 543 punkty za 209 goli i 334 asysty. W fazie play-off rozegrał 126 meczów w których zdobył 53 punkty (26 goli, 27 asyst).
Warto przypomnieć, że został wybrany w pierwszej rundzie draftu NHL 2010 z numerem 28 przez San Jose Sharks, ale nigdy nie zagrał w barwach „Rekinów”. Jeszcze przed debiutem został elementem głośnej wymiany związanej z Brentem Burnsem.
Blue Jackets liczą, że doświadczenie Coyla pomoże drużynie zrobić kolejny krok w kierunku walki o fazę play-off. Po kilku sezonach przebudowy w Columbus coraz wyraźniej widać ambicje, by wrócić do grona realnych uczestników walki o Puchar Stanleya.
– Uwielbiam tutaj grać – powiedział Coyle. – Powrót trenera Ricka Bownessa też ma tutaj ogromne znaczenie. Przed tym sezonem niewiele o nim wiedziałem. Pracowałem z nim przez pół roku i naprawdę spodobało mi się to, co wniósł do zespołu. Podobała mi się jego energia i to, co zdołał zrobić w zaledwie pół sezonu. Trafił tutaj w momencie, gdy miał ograniczone możliwości, żeby w pełni wdrożyć swoje pomysły, dlatego jestem bardzo podekscytowany tym, co może nam dać pełny rok pracy z „Bonesem”. Chcę dalej grać dla takiego trenera. Ale najważniejsze jest to, że to miejsce, w którym możemy wygrywać. Widzę tutaj potencjał i nie chciałem tego opuszczać.
Dla Coyla był to pierwszy sezon w 14-letniej karierze, w którym nie zagrał w play-offach.
– To niestety pierwszy rok w zawodowej karierze Charliego bez awansu do play-offów i wiem, że bardzo to przeżył – powiedział Don Waddell. – Dał to jasno odczuć drużynie i powiedział chłopakom: "To nie jest wystarczająco dobre. Musimy wrócić lepiej przygotowani i zrobić kolejny krok". Myślę, że jego przywództwo widać przede wszystkim w codziennej obecności w szatni oraz w tym, co osiągnął przez całą swoją karierę – zarówno na lodzie, jak i poza nim.
Czytaj także:
- Urodzony w Polsce obrońca z nową umową w NHL. Związał się z legendarnym klubem
- Collin Graf z nowym kontraktem. Sharks nagrodzili udany sezon
- Zasłużył na nowy kontrakt. Penguins zatrzymali reprezentanta USA
- Zobacz wielkie mecze NHL i Kalifornię - trwają zapisy!
- Rozbił bank! Historyczny i rekordowy kontrakt 20-letniego gwiazdora

Komentarze