Faworyt do numeru 1 zabrał głos. Tak ma wyglądać czołówka Draftu NHL 2026
Już w piątkowy wieczór w Buffalo odbędzie się Draft NHL 2026. Choć Toronto Maple Leafs wciąż oficjalnie nie zdradzili swojego wyboru z numerem pierwszym, wszystko wskazuje na to, że sięgną po Gavina McKennę. Sam zawodnik przyznał, że możliwość gry w jednej z najbardziej utytułowanych organizacji NHL byłaby dla niego spełnieniem marzeń.
Jednocześnie eksperci NHL.com opublikowali ostatni próbny draft, w którym po pierwszych trzech wyborach zaczynają się największe znaki zapytania.
"Byłbym zachwycony"
18-letni Gavin McKenna nie ukrywa, że jest gotowy na wyzwanie związane z grą dla Toronto Maple Leafs.
– Toronto ma niesamowitych kibiców. Gdybym został wybrany przez Maple Leafs, byłbym zachwycony – przyznał.
Kanadyjczyk został również zapytany o ogromną presję, jaka od lat towarzyszy zawodnikom tej organizacji.
– To wyjątkowe miejsce do gry. Trudno sobie wyobrazić, jak bardzo może zmienić się moje życie, ale byłoby to coś naprawdę niezwykłego – dodał.
McKenna opowiedział także o sytuacji, która go zaskoczyła. Już dzień po wygranej Toronto w loterii draftowej jeden z kibiców pojawił się na meczu Buffalo Sabres w koszulce Maple Leafs z nazwiskiem McKenna na plecach.
– To było naprawdę fajne. Uśmiechnąłem się, gdy to zobaczyłem – przyznał.
Pierwsza trójka niemal przesądzona
Według końcowego mock draftu NHL.com pierwsze trzy wybory wyglądają następująco:
1. Toronto Maple Leafs – Gavin McKenna (LW)
Największy talent tegorocznego draftu. Dynamiczny skrzydłowy z kapitalnym przeglądem pola, porównywany przez wielu ekspertów do Nathana MacKinnona i Connora Bedarda pod względem wpływu na grę ofensywną.
2. San Jose Sharks – Ivar Stenberg (LW)
Szwedzki skrzydłowy imponujący kreatywnością oraz techniką jazdy na łyżwach.
3. Chicago Blackhawks – Ryker Lee (RW)
Bardzo ofensywnie usposobiony napastnik, który ma być kolejnym elementem odbudowy drużyny z Connor Bedardem.
Dalej zaczyna się prawdziwa loteria
Eksperci NHL.com podkreślają, że po pierwszych trzech wyborach praktycznie wszystko może się wydarzyć.
W pierwszej dziesiątce przewidywani są między innymi:
- Roger McQueen (Anaheim Ducks)
- Keaton Verhoeff (Buffalo Sabres)
- Cole McKinney (Utah Mammoth)
- Jackson Smith (Boston Bruins)
- Benjamin Kindel (Seattle Kraken)
- Kashawn Aitcheson (Pittsburgh Penguins)
- Jake O'Brien (Columbus Blue Jackets)
Różnice pomiędzy wieloma zawodnikami są niewielkie, dlatego kilka klubów może zdecydować się na zaskakujące wybory lub wymiany swoich numerów draftowych.
Kto okaże się największym wygranym?
Toronto po raz pierwszy od 2016 roku wybiera z numerem pierwszym i wszystko wskazuje na to, że ponownie sięgnie po zawodnika, który od miesięcy uchodzi za bezdyskusyjny numer jeden swojego rocznika.
Jeżeli przewidywania ekspertów się sprawdzą, Gavin McKenna już za kilka godzin stanie się nową twarzą Maple Leafs i jednym z najbardziej oczekiwanych debiutantów ostatnich lat.
Czytaj także:
- Urodzony w Polsce obrońca z nową umową w NHL. Związał się z legendarnym klubem
- Collin Graf z nowym kontraktem. Sharks nagrodzili udany sezon
- Zasłużył na nowy kontrakt. Penguins zatrzymali reprezentanta USA
- Zobacz wielkie mecze NHL i Kalifornię - trwają zapisy!
- Rozbił bank! Historyczny i rekordowy kontrakt 20-letniego gwiazdora

Komentarze
Lista komentarzy
Jamnik88
Czy ten artykuł to jest jakiś nieśmieszny żart? Po pierwsze wybór numer 3 w tegorocznym drafcie ma Vancouver a nie Chicago. A po drugie wymienieni zawodnicy, którzy mogą znaleźć się w pierwszej dziesiątce to w większości hokeiści, którzy byli już draftowani rok temu. Nie wiem czy tutaj wszedł w grę chat gpt, ale tak to wygląda. ŻENADA