Fiński napastnik promieniał ze szczęścia. "Jestem dumny, że tego dokonaliśmy"
Joona Monto wyrasta na jednego z największych fachowców od rozgrywania play-off. Fiński napastnik występując w czterech finałach, aż trzykrotnie sięgnął po tytuł mistrzowski. Chwilę po odebraniu swojego kolejnego złotego medalu 30-latek podzielił się z naszą redakcją odczuciami, jakie towarzyszą mu po zakończeniu rywalizacji finałowej.
Dla Joony Monto finałowa rywalizacja pomiędzy GKS-em Tychy a GKS-em Katowice miała szczególny wydźwięk. 30-latek zanim zdecydował się dołączyć do ekipy z piwnego miasta przez trzy sezony reprezentował barwy GKS-u Katowice. Wspólnie z GieKSą Monto dotarł do trzech finałów mistrzów Polski, dwukrotnie sięgając po tytuł mistrzowski. Fiński środkowy stał się również istotnym elementem w układance Pekki Tirkkonena. W sezonie regularnym Monto zaksięgował 48 punktów, dokładając kolejne 10 w fazie play-off. Po zakończonym spotkaniu zapytaliśmy napastnika GKS-u Tychy, jakie odczucia towarzyszą mu tuż po odebraniu trzeciego złotego medalu?
– Ciężko mi to wszystko opisać, brakuje mi słów. Na prawdę byliśmy dzisiaj bardzo zdeterminowani, by wygrać. Za nami naprawdę twarda seria, prowadziliśmy przecież już 3:1 w serii. Na piąty mecz wyprzedały się wszystkie bilety i wiedzieliśmy doskonale, że wszyscy oczekiwali, że wówczas zakończymy tę rywalizację. Jednak to nie było takie proste. Kolejne mecze nie potoczyły się jednak po naszej myśli. Mieliśmy w tych spotkaniach dobre sytuacje strzeleckie. Na drodze do szczęścia stawał nam jednak Johny, który moim zdaniem zaliczył niesamowite występy. Dlatego tym bardziej jestem dumny z tego jak dzisiaj zagraliśmy. Wykonaliśmy robotę, którą mieliśmy do zrobienia – przyznał fiński środkowy.
W opinii większości ekspertów, GKS Tychy uchodził za faworyta finałowej rywalizacji. Zespół trenera Tirkkonena prezentował równą i stabilną dyspozycję przez cały sezon. Apetyty na tytuł mistrzowski sięgnęły zenitu, gdy po czterech rozegranych spotkaniach tyszanie mieli już na swoim koncie trzy zwycięstwa.
Hokeiści z Katowic, nie zamierzali jednak tanio sprzedać skóry i zdołali doprowadzić do siódmego spotkania. W tym wyraźnie lepiej prezentowali się zawodnicy ze Stadionu Zimowego. Skąd zatem po niemrawych występach w piątym i szóstym spotkaniu nastąpiły tak spore zmiany w grze tyskiej drużyny?
– Może to zabrzmieć głupio, jednak poniekąd dzisiaj nam grało się poniekąd łatwiej niż w piątym i szóstym spotkaniu. Dzisiaj mieliśmy świadomość, że pozostał tylko ten mecz i nic więcej. A mamy naprawdę mocny zespół. Każdy jeden gość w naszym zespole pracował bardzo ciężko na końcowy sukces. Byliśmy fajną paczką z odpowiednia liczbą przywódców w szatni. To sprawiło, że gra dzisiaj była nieco łatwiejsza. Nieocenionym wsparciem byli również nasi kibice. Ich doping przyczynił się do tego, że w play-offie osiągaliśmy tak świetne wyniki na własnym lodowisku. Jestem naprawdę szczęśliwy, że tego dokonaliśmy – podkreślił wyraźnie szczęśliwy Joona Monto.
Czytaj także:
- Nie żyje człowiek, którego znał każdy kibic Unii Oświęcim. Miał 73 lata
- Reprezentacja Polski będzie w darmowej TV! "Domagali się tego". Porażka Polsatu
- Inauguracyjny sparing za nami. Gospodarze pokazali klasę!
- Oto ceny biletów i karnetów na mecze Unii. Są rabaty dla wiernych kibiców
- Bryk: Nic nie odda treningu hokejowego. Wszyscy cieszymy się jak małe dzieci

Komentarze
Lista komentarzy
PanObiektywny
może pan redaktor się zdecyduje ile tak właściwie Joona ma lat? Czytacie te teksty przed publikacją??