Historia, która porusza. Był selekcjonerem reprezentacji Polski i olimpijczykiem. Zginął w niemieckim obozie koncentracyjnym
Tadeusz Sachs uczył się hokeja w Szwajcarii, grał m.in. w Legii Warszawa i prowadził reprezentację Polski na IO w Lake Placid. Dekadę później Niemcy odebrali mu życie w KL Auschwitz-Birkenau.
Trzynaście lat liczą sobie przedwojenne dzieje polskiej reprezentacji hokejowej, a w tym czasie biało-czerwoni rozegrali równe 90 spotkań. W 61 z nich, będąc najczęściej występującym zawodnikiem, naszej bramki strzegł Józef Stogowski, który nie bez racji uważany jest za najlepszego golkipera przedwojnia, a na dodatek uchodził za jednego z najlepszych fachowców w tej niełatwej profesji w Europie. Zaczynał na IO w Sankt Moritz, w 1928 roku, a skończył reprezentacyjną przygodę 10 lat później na MŚ w Pradze. W tym czasie między słupkami incydentalnie pojawiali się inni.
Było ich czterech. Jan Sznajder z Warszawianki wystąpił w jednym spotkaniu. Krakowianin Kazimierz "Tarzan" Tarłowski nie tylko grał w hokeja, zdobywając m.in. mistrzostwo Polski z Dębem Katowice, ale był też znakomitym tenisistą. Henryk Przeździecki, z kolei, nie tylko bronił na lodowej tafli, ale był też piłkarzem, konkretnie pomocnikiem, i zaliczył nawet występ w reprezentacji Polski. Wielofunkcyjność sportowców w okresie międzywojennym, o czym zresztą wiele razy już pisaliśmy, nie była niczym szczególnym. Podobnie, zresztą, jak wielofunkcyjność w obrębie jednej dyscypliny. Hokeiści niejednokrotnie pełnili rolę grających trenerów, sędziów, działaczy czy gospodarzy lodowisk.
Z miasta arcymistrza reportażu
I właśnie taką wszechstronność prezentował czwarty ze zmienników Józefa Stogowskiego, Tadeusz Izrael Sachs, którego bez kwestii można zaliczyć do grona hokejowych pionierów w naszym kraju. Przyszedł na świat pod koniec XIX stulecia w Pińsku, a drugie imię, jakie mu nadano jednoznacznie mówi o jego pochodzeniu. Był Żydem, synem bogatego łódzkiego fabrykanta, a miejsce, w którym się urodził, było centrum żydowskiej społeczności na Polesiu. Przed I wojną światową miasto, gdzie rzeka Pina uchodzi do Prypeci, znajdowało się oczywiście w granicach Imperium Rosyjskiego, jednak Rosjan czy Białorusinów mieszkało w nim niewielu. Szacuje się, że nawet ponad 70 procent mieszkańców stanowili Żydzi, a resztę – Polacy.
W Pińsku urodził się, wiele lat później, gdy miasto znajdowało się w granicach II RP, arcymistrz reportażu, Ryszard Kapuściński. Z miastem związani byli też m.in. Golda Meir, premier Izraela, a także pierwszy prezydent tego państwa, Chaim Weizman. Jeśli chodzi o sport, to przed wojną działały tam polskie kluby piłkarskie – Kotwica i Ognisko, pińszczaninem był pięściarz Tadeusz Grzelak, który już po II wojnie światowej zdobył wicemistrzostwo Europy podczas pamiętnego czempionatu w Warszawie, w 1953 roku. Tadeusz Sachs sportowo z Pińskiem się nie związał. Nie był też świadkiem tragicznych zdarzeń z czasów wojny polsko-bolszewickiej, kiedy to miasto przechodziło z rąk do rąk, w znacznym stopniu zostało zniszczone, a jedna trzecia mieszkańców straciła życie.
Zamożność ojca przyszłego reprezentanta Polski w hokeju na lodzie pozwoliła Tadeuszowi Sachsowi wyjechać do Szwajcarii. Uczył się w prywatnej szkole, zdobywając dedykowane tylko nielicznym wykształcenie, i – co dla nas jest najważniejsze – zaczął grać w hokeja na lodzie. Wszystko działo się jeszcze pod koniec I wojny światowej. Institut Le Rosey, w którym uczył się Sachs, dziś znajduje się na liście 150 najlepszych prywatnych szkół na świecie. I do dziś tradycją jest, że uczniowie – w okresie od stycznia do marca – przenoszą się do znanego kurortu w Gstaad. Najprawdopodobniej właśnie tam Sachs pierwszy raz w życiu założył na nogi łyżwy i wziął do ręki kij. Ponadto występował w Akademischer Hockey Club Zurich.
Ze Szwajcarii do Łodzi i Warszawy
Na ziemiach polskich, przed wyjazdem do Szwajcarii, z hokejem zetknąć się raczej nie mógł. Wszystko dlatego, ponieważ sport ten nie zdążył dotrzeć do nas przed wybuchem I wojny światowej. Wprawdzie istnieją wzmianki, że pierwsze "mecze" rozgrywano we Lwowie ok. 1917-18 roku, ale wówczas Sachs był właśnie w Szwajcarii. Tam hokej pojawił się zdecydowanie wcześniej, bo niedługo po tym, jak przekroczył Atlantyk, czyli pod koniec XIX. Mniej więcej w tym samym czasie, jak również na początku XX stulecia, hokej trafił też do Rosji, a przecież Pińsk był częścią Imperium. Niemniej jednak na Polesie nowa gra raczej nie dotarła, a przynajmniej nic o tym nie wiadomo. Grano w Petersburgu, Moskwie, Archangielsku czy Władywostoku.
Po wojnie polsko-bolszewickiej i traktacie ryskim z marca 1921 roku Pińsk znalazł się w granicach RP. Tadeusz Sachs, po powrocie ze szkół, zamieszkał jednak w Łodzi. W biogramie Tadeusza Sachsa pojawia się informacja, że w latach 1925-27 był zawodnikiem Unionu Łódź. Był to klub mniejszości niemieckiej, założony w 1897 roku, znany głównie z drużyny piłkarskiej, który w 1918 roku połączył się z Łódzkim Towarzystwem Cyklistów. Czy jednak w 1925 roku miał sekcję hokejową? Wszystko wskazuje na to, że nie, bo dopiero w prasie z początku 1929 roku czytamy, że sportowcy tego klubu podjęli treningi i zamierzali zgłosić się do Polskiego Związku Hokeja na Lodzie.
Wówczas jednak Sachs był już hokeistą pełną gębą. W 1926 roku występował w barwach WTŁ Warszawa, a rok później – podczas pierwszych dokończonych mistrzostw Polski – zdobył z tym zespołem srebrny medal. Wynik ten, już jako gracz Legii, powtórzył rok później. Warto dodać, że krótko przez MP 1928 cały zespół WTŁ – w wyniku konfliktu z władzami klubu – przywdział nowe, czarno-zielone barwy klubowe. Legionistą Tadeusz Sachs był do 1932 roku, a ostatnie trzy lata sportowej kariery spędził w AZS-ie Warszawa. Między słupkami pojawiał się już jednak rzadziej, skupiając się na innych związanych z hokejem aktywnościach.
Lepszy od Stogowskiego?
Oczywiście ważną częścią życiorysu Tadeusza Sachsa były występy w reprezentacji Polski. Zadebiutował w niej w starciu z Japonią, podczas MŚ w 1930 w Chamonix. Zmienił w trakcie spotkania Stogowskiego, który oberwał boleśnie krążkiem. To nie był dla najlepszego naszego bramkarza szczęśliwy zresztą turniej, bo następnego dnia – podczas meczu z Niemcacmi – golkiper z Torunia został uderzony kijem w twarz przez rywala. Sachs zatem kolejny raz musiał stanąć między słupkami i przepuścił gola – wcześniej, w starciu z Japończykami, zachował czyste konto.
Rok później, podczas pamiętnych MŚ w Krynicy, Tadeusz Sachs ponownie, jako zmiennik Stogowskiego, znalazł się w kadrze. Dzień po świetnym zwycięstwie 2:0 nad Szwedami sztab szkoleniowy naszego zespołu postanowił spisać na straty mecz z Kanadą, czyli głównym faworytem do złota. Dokonano trzech zmian, co w sytuacji, gdy w meczu uczestniczyło dziewięciu zawodników, było istną rewolucją. Sachs zastąpił w bramce Stogowskiego, bez którego kapitalnej postawy nie byłoby zwycięstwa nad zespołem Trzech Koron. Bramkarz pochodzący z Pińska spisywał się w tym starciu znakomicie, co docenił "Przegląd Sportowy".
"Wśród Polaków wyróżnili się Sachs w bramce, który grał nadzwyczajnie, może nawet lepiej od Stogowskiego" – napisano o występie 32-latka. Polska przegrała to spotkanie 0:3, a nasz zespół był bardzo chwalony za występ przeciwko twórcom hokeja. Krynickie mistrzostwa były dla Tadeusza Sachsa nie tylko ważne ze względu na występ w starciu przeciwko mistrzom świata, bo Kanada – zgodnie z przewidywaniami – turniej wygrała w cuglach, nie tracąc ani jednego gola. W Krynicy hokeista pochodzenia żydowskiego po raz pierwszy sędziował mecze międzynarodowe, choć "karierę" arbitra rozpoczynał wcześniej, podczas mistrzostw Polski.
Odmówił wyjazdu do Ga-Pa
W 1932 roku Tadeusz Sachs objął funkcję kapitana związkowego PZHL, czyli faktycznie został selekcjonerem reprezentacji Polski. Trzeba przyznać, że rzucił się od razu na głęboką wodę. O hokeju wiedział wiele, ale pierwszym zadaniem było przygotowanie reprezentacji Polski do występu w IO w Lake Placid. Sam wyjazd na te zawody i udział w nich to temat na zupełnie inną opowieść, ale fakty są takie, że gdyby nie ogromna determinacja Pińszczanina, to do odysei polskich hokeistów za ocean by nie doszło. To również opowieść o tym, jak od medalu olimpijskiego dzieliło nas tak naprawdę jedno zwycięstwo.
Sachs nie tylko w Lake Placid pełnił rolę selekcjonera naszego zespołu. Był również wpisany jako rezerwowy bramkarz i w jednym ze spotkań musiał, na kilkanaście minut, pojawić się na lodzie. W drugim starciu z USA Józef Stogowski dostał krążkiem w twarz i stracił kilka zębów. Zresztą torunianin na tamtym turnieju pokiereszowany został nie tylko w tym spotkaniu, ale to właśnie w konfrontacji z Amerykanami musiał na krótko zejść z tafli. Wtedy do bramki wszedł Stogowski, który tym samym zaliczył olimpijski występ jako zawodnik. Ominęły go zatem tylko obowiązki sędziowskie. Wszystkie 12 spotkań turnieju olimpijskiego prowadził bowiem kanadyjsko-amerykański duet Lou Marsh i Donald Sands.
W 1933 roku Tadeusz Sachs poprowadził Polaków do siódmego, a dwa lata później do dziesiątego miejsca w MŚ. W 1934 roku nasza drużyna zrezygnowała z udziału w turnieju, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które finansowało wyjazdy polskich sportowców w tamtych latach, z powodu panującego wówczas kryzysu, nie dało pieniędzy na wyjazd do Mediolanu. W 1936 roku w Garmisch-Partenkirchen rozgrywano turniej olimpijski, ale na nim Sachsa nie było. Z racji swojego pochodzenia kapitan związkowy PZHL odmówił wyjazdu na imprezę organizowaną w nazistowskich Niemczech.
Zamordowany w Auschwitz
Po raz ostatni jako trener Sachs poprowadził reprezentację w 1937 roku na mistrzostwach świata w Londynie, a turniej ten zakończył się skandalem z udziałem naszego zespołu. Chodziło o to, że w walce o miejsca 5-8, decyzją światowych władz i wbrew regulaminowi, nie zaliczono meczów zespołom, które już między sobą grały. Polacy zbuntowali się przeciwko szafowaniu siłami zawodników i ignorowania ich zmęczenia. Ostatecznie zostaliśmy sklasyfikowani na 8. miejscu i taki był finał selekcjonerskiej przygody Tadeusza Sachsa, choć nie ma dowodów na to, że to on był pomysłodawcą, czy też prowodyrem buntu.
Prócz prowadzenia reprezentacji Polski Tadeusz Sachs odpowiadał na hokejową reprezentację… Żydów polskich, bo taki zespół w 1933 roku w Zakopanem zajął 2. miejsce w Zimowej Olimpiadzie Machabejskiej 1933, czyli igrzyskach sportowców żydowskich. W tym samym roku, a także w 1935 i 1937 był delegatem Polski na kongresy Międzynarodowej Federacji Hokeja na Lodzie. Zaś jeśli chodzi o sędziowanie, to na MŚ w roli rozjemcy występował aż 38 razy, po raz ostatni w 1939 roku w Szwajcarii. Wtedy zapewne nie wiedział, że zostało mu nieco ponad 3 lata życia.
Wybuch II wojny światowej zastał go w Łodzi, a wiosną 1940 roku wyjechał do Warszawy i znalazł się w tamtejszym getcie. Przez wiele lat panowało przekonanie, że został w nim zamordowany w sierpniu 1942 roku, w czasie akcji likwidacyjnej. Takie informacje powielano jeszcze całkiem niedawno, na przełomie 2012 i 2013 roku, podczas wystawy plenerowej "Sport Żydowski w przedwojennej Warszawie". Dopiero w 2024 roku stało się jasne, że w lipcu 1942, po wcześniejszym pobycie na Pawiaku, Tadeusz Sachs został przewieziony do KL Auschwitz, gdzie został zamordowany 3 sierpnia 1942 r. W Archiwum Muzeum Auschwitz znajdują się fotografie obozowe byłego hokejowego bramkarza i selekcjonera reprezentacji Polski
Czytaj także:
- Już jest! Hokejowy Niezbędnik Kibica 2026/2027 trafił do sprzedaży. Wysyłka ruszyła!
- Są w życiu ważniejsze sprawy. Doświadczony obrońca odchodzi z Sanoka. Co dalej z jego karierą?
- Ostro potraktował rywala i dostał karę meczu. Jest decyzja w sprawie gracza Zagłębia
- Kolejna porażka GieKSy i mocne słowa kluczowego zawodnika. "To nie może tak wyglądać"
- Komisarz THL podjęła decyzję. Chodzi o zawodników Cracovii

Komentarze
Lista komentarzy
franek_dolas
Bardzo fajny artykuł. Dziękuję
Andrzejek111
Bardzo fajny ,ale...
Jeżeli "...Stogowski dostał krążkiem w twarz i stracił kilka zębów " to do bramki wszedł chyba Sachs a nie Stogowski. Pozdrawiam.