To było bardziej zacięte widowisko niż wielu się spodziewało, ale do sensacji nie doszło. Kanada przetrwała i kontuzję swojego kapitana Sidneya Crosby'ego, i dwa prowadzenia Czechów, by po prawdziwym horrorze awansować do najlepszej czwórki olimpijskiego turnieju hokejowego w Mediolanie.
Kanadyjczycy w swoim pierwszym meczu na turnieju rozbili Czechów w grupie 5:0, ale dziś przeciwko nim na lód wyszedł zupełnie inny czeski zespół. I to mimo że początek mógł zapowiadać podobny przebieg meczu. Już w 4. minucie Connor McDavid zabrał krążek Davidowi Pastrňákowi i podał do Macklina Celebriniego, a ten otworzył wynik spotkania, wychodząc z 5 golami na samodzielne prowadzenie w klasyfikacji strzelców męskiego turnieju hokejowego zimowych igrzysk olimpijskich. 19-letni gwiazdor San Jose Sharks zdobywał bramki we wszystkich 4 dotychczasowych spotkaniach. Czesi odpowiedzieli jednak w 9. minucie, gdy niezniszczalny 40-latek Roman Červenka dograł przed bramkę do Lukáš Sedláka, który doprowadził do remisu. Później Celebrini dostał dość kontrowersyjną karę za przeszkadzanie, a drużyna Radima Rulíka wykorzystała swoją grę w przewadze. Na listę strzelców mocnym strzałem wpisał się największy gwiazdor czeskiego hokeja David Pastrňák, który przed spotkaniem mówił samokrytycznie, że na razie w Mediolanie nie pokazał się z najlepszej strony i być może zostawił to, co najlepsze na później.
Kanada przegrywała w meczu igrzysk z udziałem graczy NHL po raz pierwszy od... 21 lutego 2010 roku, gdy w Vancouver uległa w fazie grupowej reprezentacji USA. Od tego czasu w olimpijskiej rywalizacji zawodników najlepszej ligi świata drużyna "Klonowego Liścia" odniosła 13 zwycięstw z rzędu, w żadnym z meczów nie musząc odrabiać strat. Gdyby tych kłopotów było mało, na początku drugiej tercji z urazem taflę opuścił kapitan drużyny Jona Coopera Sidney Crosby. Dwukrotnie w trakcie jednej zmiany zaatakowany ciałem przez Radko Gudasa 38-latek udał się do szatni i już do gry nie wrócił. Powodem był oficjalnie uraz "dolnej części ciała". Ale bez Crosby'ego Kanada zaczęła grać lepiej. Cooper znów musiał polegać na ataku, w którym wystawił McDavida, Celebriniego i Nathana MacKinnona, mających łącznie w tym sezonie NHL 270 punktów. Ten tercet w 33. minucie podczas gry w przewadze wypracował gola wyrównującego. Strzelcem był MacKinnon, który wyraźnie nie jest w Mediolanie w pełni zdrowia, a prowadzący w klasyfikacji punktowej imprezy McDavid dołożył asystę, która dała mu już 11 punktów w 4 spotkaniach. Bez Crosby'ego Kanada w drugiej tercji oddała aż 17 celnych strzałów, podczas gdy Czesi strzelali tylko 5-krotnie.
Ci ostatni jednak nie złożyli broni i w trzeciej tercji sprawili, że złożona z zawodników NHL Kanada przegrywała na igrzyskach po raz drugi w ciągu niespełna 16 lat. Po udanym zablokowaniu strzału we własnej tercji wyprowadzili kontrę, Martin Nečas podał do Ondřeja Paláta, a ten w 53. minucie pokonał Jordana Binningtona. Wydawało się wtedy, że gracz, który pod wodzą Jona Coopera zdobywał z Tampa Bay Lightning puchary Stanleya w 2020 i 2021 roku może teraz swojego byłego trenera wyeliminować z turnieju, w którym dla Kanadyjczyków miało się liczyć tylko "złoto". Ale to jeszcze nie był koniec. W 57. minucie Nick Suzuki wprowadził krążek do tercji ataku, a następnie znalazł się przed bramką w idealnym miejscu, by dostawić kij do krążka wystrzelonego przez Devona Toewsa i doprowadzić do remisu 3:3. Kapitan Montréal Canadiens, który w czasach juniorskich występował w jednym ataku drużyny Owen Sound Attack w lidze OHL z Alanem Łyszczarczykiem, zdobył pewnie najważniejszego gola w życiu.
Ale Czesi mogli jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. W decydujących momentach nie dał jednak rady ich ofensywny lider na tym turnieju Martin Nečas. W przedostatniej minucie trzeciej tercji w sytuacji "sam na sam" zatrzymał go kanadyjski bramkarz Jordan Binnington, a w dogrywce jeszcze raz to ten ostatni był górą w ich pojedynku. Wreszcie nadeszła decydująca akcja meczu. Mitch Marner w dodatkowej części spotkania ruszył odważnie między trzech Czechów i strzałem z bekhendu pokonał Lukáša Dostála zdobywając gola na 4:3, który wprowadził Kanadę do półfinału olimpijskiej rywalizacji. To jego pierwszy gol w Mediolanie. W zeszłym roku na Turnieju 4 Narodów, będącym swoistą przystawką przed igrzyskami, też strzelił jednego i też w dogrywce. Wówczas przesądził o wygranej ze Szwecją. Dziś przy zwycięskim trafieniu asystował mu Celebrini, który skończył mecz z golem i dwiema asystami. Łącznie ma na koncie już 9 punktów i jest drugi w klasyfikacji najskuteczniejszych graczy imprezy tylko za McDavidem.
Kanada pozostaje w grze o trzeci z rzędu złoty medal zimowych igrzysk olimpijskich z udziałem gwiazd NHL. Wygrywała turnieje hokejowe w 2010 roku w Vancouver i 4 lata później w Soczi. Z kolei bez graczy najlepszej ligi świata wiodło jej się znacznie gorzej. W Pjongczangu zdobyła tylko "brąz", a w Pekinie została bez medalu. Czesi bez medalu zostają na igrzyskach już po raz piąty z rzędu. Ostatni raz na podium byli w 2006 roku w Turynie.
Kanada - Czechy 4:3 (1:2, 1:0, 1:1, 1:0)
1:0 Celebrini - McDavid 3:05
1:1 Sedlák - Červenka - Gudas 8:34
1:2 Pastrňák - Hronek - Červenka 14:49 (w przewadze)
2:2 MacKinnon - McDavid - Celebrini 32:16 (w przewadze)
2:3 Palát - Nečas - Hertl 52:18
3:3 Suzuki - Toews - Jarvis 56:33
4:3 Marner - Celebrini - Harley 61:22
Strzały: 41-24.
Minuty kar: 4-6.
Widzów: 10 984.
Kanada: Binnington – Makar, Toews, Doughty, Harley, Parayko, Sanheim, Theodore – Wilson, McDavid, Celebrini – Suzuki, MacKinnon, Hagel – Stone, Crosby, Marner – Reinhart, Horvat, Marchand – Jarvis
Czechy: Dostál – Hronek, Šimek, Gudas, Kempný, Rutta, Špaček, Kundrátek – Pastrňák, Sedlák, Červenka – Nečas, Kämpf, Chlapík – Kaše, Hertl, Palát – Stránský, Tomášek, Flek – Kubalík
Czytaj także: