Hokej.net Logo

Pierwszy mecz, pierwszy gol i pierwszy mistrz. Tak powstała polska liga

Pierwszy mecz, pierwszy gol i pierwszy mistrz. Tak powstała polska liga

Rozpoczyna się 72. edycja zmagań ligowych o hokejowe mistrzostwo Polski. Choć plany utworzenia najbardziej sprawiedliwego sposobu wyłaniania najlepszych istniały już wcześniej, to dopiero dekadę po II wojnie światowej udało się rozegrać pierwszy sezon.

Gdy zbliża się inauguracja sezonu ligowego w naszym kraju, to wszyscy fani hokeja na lodzie przebierają nogami. Jasne, że jak zawsze będziemy pewnie narzekać na poziom rozgrywek, sędziowanie i inne aspekty, które znajdują się poniżej pewnych standardów. Będziemy też zmagać się z pewnymi problemami, bo dziś nikt pewnie nie postawi dolarów przeciwko orzechom, że wszystkie dziesięć zespołów dogra do końca sezonu. Niemniej jednak po raz 72. w historii właśnie w systemie ligowym wyłoniony zostanie mistrz Polski i z tej okazji warto przybliżyć nieco okoliczności, jak to się wszystko zaczęło. A też nie było łatwo.

Plany utworzenia ligi, na wzór funkcjonującej od 1927 roku ligi piłkarskiej, pojawiły się już przed II wojną światową. Z tego powodu nie rozegrano mistrzostw roku w 1938, a te, które odbyły się rok później i zakończyły się triumfem Dębu Katowice, miały być preludium do organizacji ligowych zmagań w sezonie 1939/40. Z wiadomych jednak przyczyn do tego nie doszło, a następnie świat się zatrzymał i sport zszedł na dalszy plan. Już w 1946 roku rozegrano pierwsze powojenne MP, ale z wielu względów rywalizacja ligowa, jeszcze przez kilka lat, była niemożliwa.

Polskę, niczym pojedynczy puzzel, przesunięto na zachód, a po radzieckiej stronie granicy pozostały m.in. Lwów i Wilno. Dwa bardzo mocne ośrodki hokejowe, bo trzeba pamiętać, że lwowskie Pogoń i Czarni zdobywały przed wojną tytuły mistrza Polski, a trzeci tamtejszy klub, czyli Lechia, stawał na podium. Podobnie, jak wileńskie Ognisko. W sumie kluby z miast, które znalazły się poza Polską zgarnęły 9 z 30 rozdanych medali mistrzostw Polski, czyli niemal jedną trzecią.

Torwar okazał się kluczowy

Musiało minąć trochę czasu, by idea organizacji rozgrywek ligowych okrzepła w nowych realiach. Oczywiście ogromne znaczenie miał też stan obiektów sportowych, w tym lodowisk, które bardzo ucierpiały w wyniku działań wojennych, jak np. Torkat, jedyne sztuczne lodowisko w Polsce przed wojną. Katowicki obiekt uległ uszkodzeniu, a jego ponowne otwarcie nastąpiło dopiero w 1949 roku. Niezwykle ważnym momentem było otwarcie drugiego sztucznego lodowiska, czyli Torwaru, które nastąpiło w grudniu 1953 roku. Tak naprawdę dopiero wówczas liga mogła zacząć się tworzyć. Z tego powodu, że w przypadku niekorzystnej aury drużyny z południowej części naszego kraju mogły korzystać z Torkatu, a te z centralnej Polski i dalej na północ – z warszawskiego obiektu. Dodatkowo w Łodzi kończono budowę Pałacu Sportu, który zimą miał służyć właśnie hokeistom.

Na początku 1955 roku miała miejsce decydująca faza rywalizacji o mistrzostwo Polski po raz ostatni rozegrana w systemie nieligowym. Tytuł, piaty raz z rzędu, wywalczyła warszawska Legia, która bez problemu wygrała turniej finałowy, przed Polonią Bydgoszcz, Górnikiem Katowice i Pomorzaninem Toruń. Wprawdzie można wspomnieć, że kluby te nazywały się wówczas inaczej, inną nazwę nosiła też górnośląska stolica, ale by nie wprowadzać niepotrzebnego zamieszania, pozostańmy przy nazewnictwie, które rok później – po śmierci Stalina – zaczęło wracać do normalności.

Cztery wymienione zespoły, które zagrały w finale, zgodnie z ustaleniami otrzymały miejsce w rozgrywkach I ligi. Stawkę uzupełniły dwa najlepsze zespoły tzw. grupy spadkowej, czyli Gwardia Katowice i Podhale Nowy Targ, a także dwa najlepsze zespoły rozgrywek niższego szczebla. Były to kolejna drużyna katowicka, czyli Start, a także ŁKS Łódź. Jednocześnie w rozgrywkach II ligi do rywalizacji sposobiły się ekipy: Zawiszy Bydgoszcz, KTH Krynica, Fortuny Wyry, AZS-u Katowice, Piasta Cieszyn, AZS-u Warszawa, Włókniarza Zgierz i Marymontu Warszawa.

Pomorzanin vs. ŁKS w... Warszawie

– W sezonie 1955/56 nasi ligowcy grać będą po raz pierwszy od wielu lat według wypróbowanego i najsłuszniejszego w naszych warunkach systemu zarówno w I jak i w II lidze tu i tam mamy po 8 drużyn, grających każda z każdą mecz i rewanż. Po zlikwidowaniu niesprzyjającego rozwojowi hokeja i nie zawierającego mobilizujących perspektyw awansu systemu rozgrywek reprezentacji zrzeszeń, po przeprowadzeniu w ciągu dwóch lat rozgrywek w grupach, hokej nasz doszedł do wspomnianego poprzednio systemu, który utrzyma się chyba przez dłuższy czas.” – pisał red. Stefan Rzeszot na łamach "Przeglądu Sportowego" z 16 listopada 1955 r., a cztery dni później na warszawskim lodowisku rozegrano pierwszy, historyczny mecz w hokejowej ekstraklasie.

W niedzielę, 20 listopada o godz. 10:00, naprzeciw siebie stanęły ekipy Pomorzanina Toruń i Łódzkiego Klubu Sportowego. Zagrano na Torwarze i ponad wszelką wątpliwość wiadomo, że to ten mecz był pierwszym w pierwszym, historycznym sezonie ligowym w naszym kraju. Znamy też strzelca pierwszego gola w tej rywalizacji. W premierowej odsłonie spotkania do siatki łódzkiego zespołu trafił Paweł Żebrowski, który zresztą zdobył oba gole dla toruńskiej ekipy. Łodzianie, formalnie grający jako goście, również odpowiedzieli dwoma trafieniami. Na listę strzelców wpisali się Zbigniew Łusiak i Wiesław Szymański. W zestawieniach obu zespołów próżno szukać bardzo znanych nazwisk, czyli zawodników stanowiących w tamtych latach np. o sile reprezentacji. Ci grali bowiem przede wszystkim w Legii i na Górnym Śląsku.

I właśnie Legia, tego samego dnia wieczorem, rozniosła - również na warszawskim lodowisku - Podhale Nowy Targ. Już po pierwszej tercji były 6:0, a skończyło się 11:1. Gdy jednak spojrzy się na skład stołecznego zespołu, to takie rozstrzygnięcie nie może dziwić. Wojskowi swobodnie mogliby występować jako reprezentacja Polski, bo wszyscy gracze broniącego tytułu zespołu w biało-czerwonych barwach występowali. Jedną z największych gwiazd zespołu był bez wątpienia Józef Kurek, z pochodzenia Kryniczanin, który przeszedł do historii jako autor pierwszego hat tricka w ligowych rozgrywkach. Stanisława Szlendaka, golkipera Szarotek, pokonał zresztą aż cztery razy, a w tym samym meczu drugim graczem, który trzy razy trafił do siatki, był Rudolf Czech.

"Niepoczytalne wybryki w Toruniu"

Tak wyglądała pierwsza, niepełna - jak widać - kolejka ligowa. Mecze w Katowicach z udziałem miejscowych zespołów i bydgoskiej Polonii rozegrano dwa dni później. Pierwsza runda rywalizacji miała skończyć się 22 grudnia, ale nie wszystkie spotkania do tego czasu udało się rozegrać. Nie brakowało jednak zdarzeń ciekawych, a mecz rozegrany tuż przed świętami w Toruniu - pomiędzy gospodarzami, czyli Pomorzninem, a katowickim Górnikiem był pełen, jak napisano w "Przeglądzie Sportowym" pełen... "niepoczytalnych wybryków".

Otóż znany reprezentant Polski, Hilary Skarżyński z Górnika, uszkodził poważnie zawodnika gospodarzy, Kwaśniewskiego, który skończył mecz ze złamaną ręką. Inny z graczy katowickiej drużyny, Zawadzki, miał nieładnie zachowywać się względem sędziów. Brzeski z Pomorzanina, z kolei, uderzył kijem Pęczka z Górnika, a również kijem... kibiców toruńskich potraktował Alfred Gansiniec! Górnik wygrał mecz 8:4, a spotkanie obserwowało 5 tysięcy kibiców. Dodajmy, że cztery mecze przedświątecznej kolejki obejrzało łącznie 13 tysięcy sympatyków hokeja. Pewnie publika byłaby liczniejsza, ale najsłabsza w lidze Gwardia Katowice grała na Torkacie z Legią i losy tej rywalizacji były do przewidzenia, a na dodatek milicyjny klub nie cieszył się takim powodzeniem wśród kibiców, jak choćby Górnik. Wojskowi wygrali 19:2, a mecz śledziło zaledwie 1000 fanów

Tuż po Nowym Roku rozegrano na Torwarze pierwszy z dwóch meczów, w których rozstrzygnąć miały się losy mistrzostwa Polski. Już przed sezonem typowano, że jedynym zespołem, który może zagrozić Legii Warszawa jest Górnik Katowice. Do momentu bezpośredniego starcia obie ekipy szły łeb w łeb, choć gdyby sugerować się rozmiarami zwycięstw, to dużo lepiej wyglądała drużyna warszawska. To potwierdziło się na tafli w bezpośredniej konfrontacji.

„Pierwszy tegoroczny pojedynek dwóch naszych czołowych zespołów CWKS i Górnika zakończył się zdecydowanym zwycięstwem mistrza Polski 6:2. Drużyna wojskowych górowała i nad swym przeciwnikiem nie tylko techniką, ale co najważniejsze, zgraniem i szybkością.” – pisał „Przegląd Sportowy”.

Skończyli w marcu

Niedługo po tym spotkaniu nastąpiła przerwa w ligowych rozgrywkach na czas występu drużyny narodowej w ZIO w Cortina d'Ampezzo. Warto podkreślić w tym miejscu, że nieprawdziwą jest powielana gdzieniegdzie informacja, że wszystkie mecze ligowe - ze względu na igrzyska olimpijskie właśnie - rozegrano do końca 1955 roku. Grano zarówno na początku 1956 roku, jak i już po zakończeniu rywalizacji we Włoszech. Sporo meczów, z różnych powodów, przekładano. A to zespół Legii pojechał rywalizować do Czechosłowacji z Duklą Igława, a to do Warszawy, na serię spotkań towarzyskich z Wojskowymi przyjechał Tankista Ołomuniec. W końcu, 18 marca 1956 roku, rozegrano na Torkacie mecz, który zdecydował o mistrzostwie Polski.

„Wbrew przepowiedniom, że górnicy drogo sprzedadzą swą skórę, decydujący mecz o tytule mistrza Polski w hokeju stał pod znakiem stałej przewagi CWKS, który nie musiał specjalnie napracować się, by odnieść łatwe zwycięstwo. Górnik w tym spotkaniu sprawił zawód, trzeba jednak przyznać, że dwie fatalnie puszczone bramki przez Stachonia załamały stalinogrodzką drużynę. CWKS na tle przeciętnie grających górników wypadł okazale. Najlepszym graczem w zwycięskiej drużynie był Czech, który rozegrał piękny mecz.” – relacjonowała prasa, a Legia,w obecności 6 tysięcy kibiców, pokonała Górnika drugi raz w takim samym stosunku, czyli 6:2. Jako, że warszawska drużyna wygrała pozostałych 12 meczów, z łącznym bilansem 14 zwycięstw – 0 remisów i porażek, została mistrzem Polski.

Wojskowi strzelili 128, a stracili tylko 17 goli. Srebrne medale zawisły na szyjach hokeistów Górnika, który przegrali tylko dwa razy z Legią, a pozostałych 12 meczów wygrali. Na najniższym stopniu podium, jedyny raz w historii, stanął Start Katowice, wyprzedzając o trzy punkty Pomorzanina Toruń. Z ligą pożegnały się drużyny bydgoskiej Polonii, a także Gwardii Katowice, która nie wygrała ani jednego spotkania i była wyraźnym autsajderem rozgrywek. Sukcesem pierwszego ligowego sezonu było niewątpliwie to, że udało się go rozegrać bez większych perturbacji. Wprawdzie jedno spotkanie, Górnika z Polonią, nie odbyło się, a Start nie dojechał do Warszawy i został ukarany walkowerem, ale biorąc pod uwagę okoliczności i warunki, nie było tak źle. Tak właśnie zaczęła się ligowa historia, której kolejna odsłona już niebawem.

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 2

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
Lista komentarzy
  • kijek od szczotki
    2026-09-14 12:54:32

    Zaczynaliśmy zmagania ligowe od 16 drużyn w 1 i 2 lidze, a teraz po upływie 81 lat w THL i 1 lidze mamy łącznie zespołów 15, z tego 2 to nawet nie są polskie drużyny.

  • boogerd
    2026-09-14 14:39:58

    Dokładnie. Czyli wynbika z tego że hokej w Polsce po ponad 80 latach stoi w miejscu czy notabene się cofa

© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe