Hokej.net Logo
GRU
30

Maciej Urbanowicz podsumował wygraną w Pucharze Polski. "Drużyna rozwija się z każdym miesiącem"

Maciej Urbanowicz, napastnik JKH GKS-u Jastrzębie (fot. Klaudia Baron)
Maciej Urbanowicz, napastnik JKH GKS-u Jastrzębie (fot. Klaudia Baron)

Kolejny raz, na przekór wielu opiniom i komentarzom hokeiści JKH GKS-u Jastrzębie postawili się faworyzowanym rywalom i zaskoczyli kibiców hokeja w Polsce. Kolektyw pod wodzą Rafała Bernackiego nieustępliwą walką sięgnął po Puchar Polski. Emocji po zakończonej rywalizacji nie krył Maciej Urbanowicz - kapitan i prawdziwy lider jastrzębskiego teamu.

Przed startem rozgrywek głównym pytaniem dotyczącym JKH GKS-u Jastrzębie, było to czy klub stając w obliczu wyzwań organizacyjnych, zdoła nawiązać walkę z resztą ligowej stawki. Tymczasem tygodnie mijały, a drużyna wciąż punktowała na równi z ligowymi potentatami, meldując się w turnieju finałowym Pucharu Polski. W trakcie samego turnieju, choć nikt nie stawiał ekipy z Jastrzębia w roli faworyta do sięgnięcia po trofeum, podopieczni Rafała Bernackiego, znów "zagrali na nosie" większości osób komentujących rozkład pucharowych sił. Czy rola underdoga jest siłą drużyny zdaniem Macieja Urbanowicza?

- W tej roli lubimy grać, nie pierwszy raz. To co zrobiliśmy od początku sezonu, to jest dla nas coś niesamowitego, fantastyczna przygoda. Ci młodzi chłopcy z każdym miesiącem się rozwijają. Dzisiaj pokazali serce, pokazali walkę, pobili się na końcu. Myślę, że tak jak ja to robię, oni to zaczęli robić. To jest coś fantastycznego i przyjemnością jest dla mnie grać z nimi i myślę, że przyjemnością jest dla nich grać ze mną - przyznał z uśmiechem na ustach Maciej Urbanowicz.

Tegoroczna kadra JKH GKS-u w dużej mierze została oparta na zawodnikach stawiających pierwsze kroki, bądź debiutujących w seniorskim hokeju. Mentorem dla zdolnej, jednak wciąż nieopierzonej młodzieży miała być silna formacja obcokrajowców i osoba Macieja Urbanowicza. "Urban" jako wytrawny weteran polskich lodowisk, wywiązał się z tej roli znakomicie, zaszczepiając w młodych adeptach hokejowego rzemiosła nieustępliwość, którą sam pokazuje od dwóch dekad.

- Ja jestem starszy od nich 20 lat. Trenujemy od maja razem, robimy wszystko razem. Oni napędzają mnie, ja napędzam ich.Trzymamy się razem i, mimo że są ode mnie 20 lat młodsi, to jesteśmy cały czas razem. Mamy pierwszą formację obcokrajowców, która zrobiła różnicę. Ale od pierwszego, do ostatniego zawodnika, każdy dzisiaj dał z siebie 200%. Chłopaki, którzy nie grali, byli w boksie - żyli cały czas, dopingowali, klepali nas. Widać, że jest kolektyw. Jasno trzeba powiedzieć, że nikt z nas nie spodziewał się przed sezonem, że będziemy grali tak wysoko i tak dobrze. To jest coś nierealnego, fantastycznego dla nas. Cieszymy się tym. Nie jeden raz po meczu śmialiśmy się, że wygraliśmy na wyjeździe ciężki mecz, drużyną obcokrajowców, bo Polaków w składach jest bardzo mało. Grają po czterech pięciu w czwartych piątkach, a trzy piątki to są obcokrajowcy, albo obcokrajowcy z polskim paszportem. U nas jest inaczej i cieszy, że zrobiliśmy to razem - podkreślił kapitan JKH GKS-u.

 CAŁOŚĆ ROZMOWY W MATERIALE WIDEO

 

 

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe