Hokej.net Logo
SIE
31

„Młodzi za granicą” (1): Mateusz Siekierka

Foto: Kinga Bednarczyk
Foto: Kinga Bednarczyk

Cykl „Młodzi za granicą” powstał po to, by fani hokeja mogli lepiej poznać młodszych zawodników z naszego kraju, którzy miniony sezon spędzili za granicą. Postaramy się przedstawić wam najbardziej perspektywicznych zawodników, którzy doskonalą się za granicą. W premierowym wydaniu – Mateusz Siekierka, napastnik HC Poruby U20.

HOKEJ.NET:  Zaczniemy dość sztampowo. Jak zaczęła się twoja przygoda z hokejem?

Mateusz Siekierka, napastnik HC Poruby U20: – Gdy byłem małym chłopcem rodzice zabierali mnie często na lodowisko na ślizgawkę. Pewnego razu, gdy byliśmy na lodowisku rodzice zobaczyli ogłoszenie o naborze do szkółki hokejowej za naszą granicą w Czeskim Cieszynie. Rodzice podjęli decyzję, aby mnie tam zapisać i tak naprawdę, to od tamtego czasu zaczęła się moja przygoda z hokejem.

Był jakiś powód dla którego cały czas trenowałeś w Czechach?

– Decyzję, aby dalej szkolić się i rozwijać w Czechach podjąłem dlatego, iż była bardzo widoczna różnica pod względem poziomu szkolenia zawodników, a także poziomu rozgrywek. Ponadto zaplecze treningowe było dużo lepsze i dawało więcej możliwości, aby lepiej się rozwijać. Było to także dla mnie bardziej wygodne, ponieważ miałem tam znacznie bliżej niż do najbliższego polskiego miasta, w którym trenuje i uprawia się hokej. Na szczęście w Polsce wszytkie te aspekty z u biegiem lat się znacznie polepszyły, co bardzo mnie cieszy.

Dlaczego akurat po pewnym czasie padł wybór na ekipę z Hawierzowa?

– Po paru latach od początku mojej przygody z hokejem w Czeskim Cieszynie uznałem, iż czas na zmianę. Wybór padł na oddalony o 25 kilometrów ode mnie Hawierzów. Ta decyzja spowodowana była tym, iż chciałem spróbować czegoś nowego, rozwijać się w jeszcze lepszy sposób, w jeszcze lepszym otoczeniu. Nie mówię, że poziom w poprzednim klubie był niski, ale ten w Hawierzowie znacząco go przewyższał.

Jak oceniasz czas tam spędzony?

– Czas spędzony w Hawierzowie wspominam bardzo dobrze, szczególnie pod względem swojego rozwoju. Nauczyłem się tam mnóstwo nowych, przydatnych umiejętności, uzyskałem dużo cennych rad od trenerów. Hokej w tym klubie nauczył mnie także bardzo cennych wartości, takich jak samodzielność, determinacja, a także tego, aby nie poddawać się nawet w najcięższych momentach. Jeśli chodzi o znajomości to do dzisiaj mam kontakt jak i na lodzie tak i poza nim z prawie wszystkimi zawodnikami, z którymi miałem możliwość wtedy grać i trenować.

Później przeniosłeś się do Poruby. Dlaczego?

– Racja, swój ostatni sezon spędziłem na przedmieściach Ostrawy, w dzielnicy Poruba. Gdy wystartował okres przygotowawczy do minionego sezonu w Hawierzowie to wraz z biegiem czasu poczułem, że potrzebuję kolejnych zmian, więc uznałem, że przeniosę się trochę dalej za naszą Polską granicę właśnie do Poruby.

Jak oceniasz tamtejszy poziom?

– Poprzeczka w Porubie była wysoko postawiona, była bardzo duża rywalizacja w drużynie. Mimo tego, iż nie była to ekstraliga, a pierwsza liga, to poziom tej ligi był wysoki i w zasadzie znacząco nie odbiegał od poziomu ekstraligi. W trakcie sezonu byłem wręcz zaskoczony pozytywnie tym, jak bardzo mecze w lidze są wyrównane i na jakim poziomie odbywają się rozgrywki.

Myślisz, że był to dla ciebie udany sezon?

– Myślę, że był to dla mnie udany sezon. Oczywiście zawsze można powiedzieć, że mogło być jeszcze lepiej. Patrząc jednak z perspektywy całego sezonu wydaje mi się, że przyniósł on bardzo dużo korzyści dla mnie, a także otworzył mi jeszcze szerzej oczy.

Jak z perspektywy czasu oceniasz wyjazd na granicę?

– Z perspektywy wczesnego wyjazdu i ciągłego szkolenia się za granicą uważam, iż była to dobrze podjęta i przemyślana decyzja, która wniosła bardzo dużo do mojej przygody z hokejem. Po tak długim czasie za granicą mogę mniej więcej powiedzieć czego w polskim hokeju brakuje, abyśmy byli w stanie dogonić jak najszybciej światową czołówkę. Mogę również powiedzieć, że w trakcie pandemii, gdy zawieszono rozgrywki w Czechach miałem możliwość występować w barwach Tyskich Lwów, sezon ten był dla mnie kolejnym ciekawym wyzwaniem.

Czego zatem brakuje?

– Problemem - szczególnie w kontekście szkolenia młodzieży - w Polsce jest brak odpowiedniego zaplecza, finansowania i sponsorów, co ma znaczący wpływ na odpowiedni rozwój młodego hokeisty.

Jakie widzisz największe plusy tego?

– Plusów jest cała masa, a parę z nich udało mi się wymienić już powyżej, lecz jest jeszcze taki jeden, który pokazuje znaczna różnicę w mentalności zawodników zagranicznych i polskich w bardzo młodym wieku. Plusem jest to, że idąc grać za granicę, to ty musisz się do nich dostosować, a nie oni do ciebie, chodzi mi tutaj głównie o zaangażowanie i to, co się robi.

W minionym sezonie wystąpiłeś także w kadrze Polski U18. Niestety nie były to dla was udane występy i spadliście do Dywizji IIA. Dlaczego tak się stało?

– Racja, udało mi się reprezentować nasz kraj na Mistrzostwach Świata U18 w Dywizji IB we Włoszech w Asiago, a także uczestniczyć we wszystkich zgrupowaniach kadry w minionym sezonie, z czego jestem niesamowicie szczęśliwy i dumny, lecz jak już wspomniałeś nie były to dla nas udane występy. Mieliśmy bardzo dobrą zgraną drużynę składającą się z świetnie wyszkolonych zawodników, ale stało się tak, ponieważ zabrakło nam głównie konsekwencji w naszej grze. Miałem wrażenie jakby coś nas przyblokowało na tych mistrzostwach, popełnialiśmy masę głupich błędów, mniejszych i większych, co skutkowało później stratami goli czy też faulami. Nasza organizacja gry nie wyglądała tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Słabo utrzymywaliśmy się na krążku w tercji ataku, traciliśmy dużo goli w trakcie osłabień. Zdecydowanie nie mogę powiedzieć, że nie mieliśmy serca do walki i nie poświęcaliśmy się na lodzie, wręcz przeciwnie, na każdym meczu zostawialiśmy całe swoje serce oraz czuliśmy ducha do walki na lodzie. Nie było momentów, w których byśmy odpuszczali. Zawsze walczyliśmy do samego końca.

Masz już jakieś plany na przyszłość?

– Zdecydowanie, chciałbym dalej podążać w tym samym kierunku i robić to, co robię na co dzień oraz spełniać się w tym w jak najlepszy sposób, lecz jeśli nie potoczy się to wszystko po mojej myśli, to po skończeniu liceum chciałbym pójść na studia na AWF.

Jakie masz cele sportowe?

– Od dziecka jak chyba każdy hokeista marzyłem o występie w NHL. W niedalekiej przyszłości chciałbym sprawdzić swoich sił w naszej Polskiej ekstraklasie, a następnie piąć się coraz to wyżej w górę. Mam cele, aby wystąpić kiedyś w najwyższej klasie rozgrywkowej w państwach takich jak Czechy, Słowacja, Szwecja, Szwajcaria, Niemcy. Oczywiście jednym z moich najważniejszym celem jest reprezentowanie naszego kraju na Mistrzostwach Świata i na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich.

Rozmawiał: Mikołaj Hoder

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2025 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe