Nagle transmisja meczu mistrza Polski w LM przestała działać. Kibice oburzeni
Powrót GKS-u Tychy do Hokejowej Ligi Mistrzów po sześciu latach przerwy miał być świętem dla polskich kibiców. Zamiast tego stał się koszmarem dla fanów, którzy w najważniejszym momencie meczu zostali z czarnym ekranem i reklamami. Transmisja meczu Red Bull Salzburg - GKS Tychy w Polsacie Sport nagle przestała działać w trzeciej tercji, gdy walka była najbardziej zacięta.
Pierwsze pięć minut trzeciej tercji przebiegło bez problemów. Kibice mogli obserwować, jak Benjamin Nissner już w 20. sekundzie pokonał Tomáša Fučíka, dając gospodarzom prowadzenie.
Jednak gdy tyska drużyna walczyła o wyrównanie sytuacji, nagle pojawił się czarny ekran, a po kilku sekundach zastąpiły go... reklamy do końca meczu.
Intensywne warunki atmosferyczne w Austrii (burza) zerwały połączenie wszystkim stacjom telewizyjnym, pozostawiając fanów z całej Polski w niepewności co do losów swojej drużyny.
Kibice nie kryli oburzenia
Reakcje fanów w mediach społecznościowych były jednoznaczne i pełne frustracji:
"Brawo Polsatsport.pl. Po raz kolejny nie zawodzicie. Jak nie golf rok temu to teraz reklamy - wspaniała promocja polskiego hokeja" - ironizował Tomek Król.
Jeszcze ostrzej skomentował sytuację Patryk Korczyk: "Idź pan w h...j z taką transmisją na Polsacie. W połowie 3 tercji wyłączyli mecz i puścili reklamy".
Inni kibice porównywali Polsat Sport do TVP: "Widzę że Polsat Sport wiele się nie różni dziadostwem od TVP. Raz coś chcesz obejrzeć na tym ich serwisie to się im zacięła transmisja" - napisał Bartosz Marchewka.
Usterkę naprawiono dopiero przed północą, gdy większość kibiców już się poddała. Co gorsza, pierwsza próba odtworzenia brakującego fragmentu meczu też zakończyła się problemami technicznymi. Dopiero za drugim razem udało się pokazać to, co przegapili widzowie.
Co przegapili kibice?
Ci, którzy zostali z czarnym ekranem, nie zobaczyli najbardziej emocjonujących momentów meczu.
Przegapili dramatyczny finał trzeciej tercji, gdy 39-letni kapitan gospodarzy Thomas Raffl strzelił zwycięskiego gola na 32 sekundy przed końcem regulaminowego czasu gry.
Ten sam weteran dołożył jeszcze bramkę do pustej bramki dziewięć sekund przed końcem.
Statystyki mówią same za siebie
Mecz pokazał skalę różnic między zespołami. Red Bull miał zdecydowaną przewagę w próbach strzałowych (57-26) i celnych uderzeniach (30-17).
W trzeciej tercji, której większość nie zobaczyła na żywo, gospodarze mieli wskaźnik oczekiwanych goli na poziomie 1,67, podczas gdy GKS zaledwie 0,03.
Jedynie Mark Viitanen z tyskiej drużyny miał pozytywny wpływ na grę według zaawansowanych statystyk LM. W Red Bullu taki wskaźnik miało aż 19 z 20 zawodników.
W niedzielę tyszanie zmierzą się z obrońcami trofeum - mistrzami Szwajcarii ZSC Lions Zurych. Pozostaje mieć nadzieję, że tym razem kibice będą mogli obejrzeć cały mecz bez niespodzianek.
Czytaj także:
- Nie żyje człowiek, którego znał każdy kibic Unii Oświęcim. Miał 73 lata
- Reprezentacja Polski będzie w darmowej TV! "Domagali się tego". Porażka Polsatu
- Inauguracyjny sparing za nami. Gospodarze pokazali klasę!
- Oto ceny biletów i karnetów na mecze Unii. Są rabaty dla wiernych kibiców
- Bryk: Nic nie odda treningu hokejowego. Wszyscy cieszymy się jak małe dzieci

Komentarze
Lista komentarzy
Andrzejek111
Info dla pismaka . Mecz dało się oglądać do 44-tej minuty.Czyli bzdury pan wypisuje.
Andrzejek111
Trochę pan poprawił ale jeszcze nie wszystko.
Prorok
Shoutbox też przestał działać, kibice oburzeni, a redakcja ma to w...
Andrzejek111
Sam nie przestał.
PanFan01
Dziś 30.08. patrzę Belfast v Ilves (£30 na Giants dla emocji, a jak 😉)
kijek od szczotki
Poziom tego artykułu jak i wielu innych jest na poziomie transmisji w polszmacie...
Beta
Wiem że jest to wkurzające ale skoro były niekorzystne warunki atmosferyczne to się nie ma co dziwić że transmisja "stanęła"
Tylko sam fakt ze nie było wiadomo co się dzieje bo nikt nie pomyślał aby wrzucić na pasek info
Ja się jednak cieszę że jako jedyni pokazują mecze hokejowej LM