NHL wyprzedziła NBA o 45 lat. Ojciec i dwaj synowie grali w jednej drużynie
Historia zawodowego sportu zna wiele rodzinnych duetów. Ojcowie i synowie zdobywali mistrzostwa, bili rekordy i przechodzili do historii największych lig świata. Jednak tylko raz doszło do sytuacji, która do dziś pozostaje absolutnie wyjątkowa.
W sezonie 1979/80 legendarny Gordie Howe występował w barwach Hartford Whalers razem ze swoimi synami – Markiem i Martym Howe. Był to pierwszy i jak dotąd jedyny przypadek w historii NHL, gdy ojciec grał jednocześnie z dwoma synami w jednej drużynie.
Co więcej, podobnej historii nie doczekała się żadna z pozostałych największych lig Ameryki Północnej.
Powrót legendy
Gordie Howe już na początku lat siedemdziesiątych był żywą legendą hokeja. Czterokrotny zdobywca Pucharu Stanleya i wieloletnia gwiazda Detroit Red Wings zakończył karierę po sezonie 1970/71.
Wydawało się, że rozdział pod tytułem „Mr. Hockey” został definitywnie zamknięty. Los miał jednak inne plany.
W 1973 roku nowo powstała liga WHA pozyskała jego synów – Marka i Marty'ego Howe. Houston Aeros postanowili pójść o krok dalej i zaoferowali kontrakty całej rodzinie. Gordie nie ukrywał, że możliwość wspólnej gry z synami była spełnieniem jego marzeń. Wrócił więc do zawodowego hokeja w wieku 45 lat.
Decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę. Howe nie tylko wrócił na lód, ale nadal należał do najlepszych zawodników ligi. W ciągu sześciu sezonów WHA rodzina Howe dwukrotnie sięgnęła po Avco Cup, a ich wspólne występy stały się jedną z największych atrakcji ligi.
Historyczny sezon w NHL
Kiedy w 1979 roku część klubów WHA została włączona do NHL, Hartford Whalers znaleźli się w gronie nowych uczestników najlepszej ligi świata. Razem z nimi do NHL trafili Gordie, Mark i Marty Howe.
W sezonie 1979/80 cała trójka występowała w jednej drużynie. 51-letni Gordie rozegrał komplet 80 spotkań sezonu zasadniczego, zdobywając 15 bramek i notując 26 asyst. Jego dorobek 41 punktów był imponujący jak na zawodnika, który przekroczył już pół wieku życia.
Jeszcze lepiej prezentował się Mark Howe. Defensor Hartford rozegrał 74 mecze i zdobył aż 80 punktów za 24 gole i 56 asyst, należąc do najlepszych ofensywnie usposobionych obrońców całej ligi.
Młodszy z braci, Marty Howe, wystąpił w 68 spotkaniach, zapisując na swoim koncie 6 bramek i 18 asyst.
| Zawodnik | Mecze | Gole | Asysty | Punkty |
|---|---|---|---|---|
| Gordie Howe | 80 | 15 | 26 | 41 |
| Mark Howe | 74 | 24 | 56 | 80 |
| Marty Howe | 68 | 6 | 18 | 24 |
Kibice mogli oglądać widok, który dziś wydaje się wręcz nierealny – ojca występującego razem z dwoma synami w jednej drużynie NHL. Do dziś pozostaje to wydarzeniem bez precedensu.
Ojciec i synowie zdobywali punkty przy tych samych golach
Rodzinna historia nie ograniczała się jedynie do wspólnych występów. W trakcie gry w WHA i NHL wielokrotnie zdarzało się, że członkowie rodziny Howe punktowali przy tych samych bramkach. Najbardziej symboliczna akcja miała jednak miejsce pod koniec kariery Gordiego.
9 kwietnia 1980 roku Hartford Whalers mierzyli się w fazie play-off z Montreal Canadiens. Właśnie wtedy Gordie Howe zdobył ostatnią, 801. bramkę swojej kariery w NHL. Przy trafieniu asystę zanotował jego syn Mark.
Po latach NHL dokonała korekty zapisu tej akcji, jednak Mark Howe pozostał jednym z zawodników zapisanych przy ostatnim golu legendarnego ojca. Trudno o bardziej symboliczne zakończenie kariery. Syn pomógł ojcu zdobyć jego ostatnią bramkę w najlepszej lidze świata.
Syn, który stworzył własną legendę
Choć największą gwiazdą rodziny był oczywiście Gordie, po zakończeniu wspólnej gry ogromną karierę zrobił Mark Howe.
Defensor rozegrał 929 meczów w NHL, zdobył 742 punkty, trzykrotnie zajmował drugie miejsce w głosowaniu do Norris Trophy i przez wiele lat należał do ścisłej czołówki obrońców ligi.
W 2011 roku został przyjęty do Hockey Hall of Fame, stając się kolejnym członkiem rodziny Howe w galerii sław.
NHL wyprzedziła pozostałe ligi
Historia Howe'ów robi jeszcze większe wrażenie, gdy spojrzymy na inne profesjonalne ligi Ameryki Północnej.
Przez dekady podobnego przypadku nie było ani w baseballu, ani w koszykówce, ani w futbolu amerykańskim. Dopiero w 1990 roku wspólnie w Seattle Mariners wystąpili Ken Griffey Sr. i Ken Griffey Jr., tworząc pierwszy duet ojciec–syn w historii Major League Baseball.
Jeszcze dłużej czekała NBA. Dopiero 22 października 2024 roku LeBron James i Bronny James zapisali się w historii jako pierwszy ojciec i syn, którzy wspólnie pojawili się na parkiecie meczu NBA w barwach Los Angeles Lakers.
NFL do dziś nie doczekała się takiego przypadku. Również w Major League Soccer nie było jeszcze sytuacji, aby ojciec i syn wystąpili razem w oficjalnym meczu pierwszej drużyny.
Rekord, który może przetrwać kolejne dekady
Współczesny sport sprawia, że podobna historia wydaje się niemal niemożliwa do powtórzenia. Zawodnik musiałby utrzymać się na najwyższym poziomie po pięćdziesiątym roku życia, jego synowie musieliby bardzo szybko przebić się do najlepszej ligi świata, a następnie cała trójka musiałaby znaleźć się w jednej organizacji.
Dlatego historia Gordiego, Marka i Marty'ego Howe pozostaje jednym z najbardziej niezwykłych rozdziałów w dziejach zawodowego sportu.
LeBron James i Bronny James zapisali się w historii NBA. Ken Griffey Sr. i Ken Griffey Jr. stali się ikonami baseballu. Jednak tylko rodzina Howe dokonała czegoś, czego nie udało się powtórzyć nikomu innemu – ojciec i dwaj synowie występowali razem w jednej drużynie najlepszej ligi świata.
I wszystko wskazuje na to, że jeszcze bardzo długo pozostaną jedyni.
Czytaj także:
- Urodzony w Polsce obrońca z nową umową w NHL. Związał się z legendarnym klubem
- Collin Graf z nowym kontraktem. Sharks nagrodzili udany sezon
- Zasłużył na nowy kontrakt. Penguins zatrzymali reprezentanta USA
- Zobacz wielkie mecze NHL i Kalifornię - trwają zapisy!
- Rozbił bank! Historyczny i rekordowy kontrakt 20-letniego gwiazdora

Komentarze
Lista komentarzy
PanFan01
Fajna historia, dzięki za ten artykuł 👍