Hokej.net Logo
SIE
31

"Nikt nie dostaje medalu za maraton na 10 km biegu". Lehtonen o porażkach w Katowicach

Matias "Maso" Lehtonen, trener Zagłębia Sosnowiec [foto: Natalia Woźniak]
Matias "Maso" Lehtonen, trener Zagłębia Sosnowiec [foto: Natalia Woźniak]

Drużyna EC Będzin Zagłębia Sosnowiec od dwóch wysokich porażek rozpoczęła ćwierćfinałową rywalizację przeciwko GKS-owi Katowice. Pomimo ciężkiego otwarcia w serii, wiary we własny zespół nie traci Matias "Maso" Lehtonen. – W seriach zwyciężają te zespoły, które są w stanie stawać się mocniejsze z meczu na mecz – zapewnił sosnowieckich kibiców fiński szkoleniowiec.

HOKEJ.NET:  Jak można określić krajobraz po dwóch rozegranych spotkaniach w Katowicach? Z pewnością nie takiego początku rywalizacji oczekiwaliście?

Matias "Maso" Lehtonen: – Oczywiście przyjechaliśmy tutaj w poszukiwaniu zwycięstw, a przynajmniej z zamierzeniem odniesienia jednego. Myślę, że przeniesienie rywalizacji do Sosnowca, będzie dla nas naturalnym bodźcem, aby rozpocząć to wszystko na nowo. Muszę przyznać, że dobrze weszliśmy w oba spotkania, z czego jestem zadowolony. Niestety w drugiej tercji zabrakło nam nieco konsekwencji, w obu spotkaniach w tym okresie straciliśmy również kilka szybkich bramek, co bez dwóch zdań podcięło nam skrzydła na moment. Może obdarzyliśmy rywala zbyt dużą dozą respektu, jednak sądzę, że podeszliśmy do tych spotkań z odpowiednią energią. Sądzę, że dzisiaj poprawiliśmy kilka elementów, w stosunku do pierwszego spotkania. Rozmawiamy o tym, co dzieje się na lodzie. Ważne jest, aby rozwijać się z każdym kolejnym spotkaniem. W seriach zwyciężają te zespoły, które są w stanie stawać się mocniejsze z meczu na mecz.

Zgodziłby się trener z opinią, że Zagłębiu po pierwszych tercjach zabrakło paliwa do dalszej walki, co mogło być spowodowane długimi okresami gry w obronie bez posiadania krążka?

– W drugiej tercji gra wygląda zupełnie inaczej. Trzeba być konsekwentnym, starać się utrzymywać krążek i grać swój najlepszy hokej. My traciliśmy krążek w naprawdę najbardziej nieodpowiednich ku temu chwilach. Dzisiaj byliśmy już nieco bardziej odpowiedzialny w tym aspekcie, jednak wciąż czeka nas sporo pracy w tym aspekcie. Musimy być pokorni i podejmować właściwe decyzje przy każdym zagraniu przez sześćdziesiąt minut, nie tylko przez dwadzieścia. Chodzi o to, aby utrzymywać dobrą grę na krążku i odpowiednio współpracować.

Taki twardy obraz gry jak dzisiaj, towarzyszy większości pojedynków GKS-u Katowice z Zagłębiem Sosnowiec. Pana podopieczni są gotowi rywalizować na takich warunkach?

– Tak to był naprawdę twardy mecz. Doceniam sposób, w jaki Katowice walczą. Są niezwykle wymagającym przeciwnikiem. Mają w swoich szeregach wielu twardych gości, jednak nam również nie brakuje takich zawodników. Jesteśmy zatem gotowi do gry na tak wymagających warunkach, stać nas na to, aby zrobić to, czego będzie się od nas wymagało, jeżeli tylko warunki gry będą takie same dla obu stron. Sądzę, że stać nas na dobrą serię.

Podsumowując rozmowę możemy zatem dojść do wniosku, że mecze w Katowicach są już historią i teraz pora napisać kolejny rozdział tej historii w Sosnowcu?

– Nie oglądamy się za siebie, to już jest historia. To, co przed nami jest zagadką, więc chcemy napisać swoją własną historię. Naprawdę nie potrafię się doczekać powrotu do gry przed własną publicznością, przed naszymi fanami. Domowe spotkania dają nam sporo energii. Sądzę, że jeszcze wrócimy do Katowic na dwa kolejne spotkania. I chcę również zapewnić naszych kibiców, że pomimo wyniku 2:0 w serii, nasza drużyna wciąż wierzy w końcowe zwycięstwo. Czy ktokolwiek dostaje złoty medal olimpijski za przebiegnięcie maratonu po 10 km? Oczywiście, że nie. Po złoto sięga ten, kto pierwszy przekracza linię na 42 km. I my dzisiaj jesteśmy dopiero na 10 km w tej rywalizacji.

Rozmawiał: Mateusz Mrachacz

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2025 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe