W ćwierćfinale TAURON Hokej Ligi ECB Zagłębie Sosnowiec zmierzy się z BS Polonią Bytom. Faworyt jest jeden – drużyna Matiasa Lehtonena, ktora dysponuje większą jakością i doświadczeniem. Problem w tym, że w play-off sama jakość nie zawsze wystarcza. Bytomianie wchodzą w serię bez presji, z rolą zespołu, który może tylko zyskać.
"Znowu drugi. Całe życie ciągle drugi. Nawet jak gdzieś pierwszy byłem, czułem się jak drugi, kur... W życiu wiecznym także drugi?"
Czy kibice Zagłębia Sosnowiec u progu fazy play-off mogą mierzyć się z podobnymi dylematami co kultowy bohater polskiej kinematografii – Adaś Miauczyński? Nie bez powodu powszechna jest opinia, że wypuszczone z rąk zwycięstwo jest gorsze od sromotnej porażki. Sosnowiecki hokej przeżywa swój renesans. Nowoczesny, wypełniany do ostatniego miejsca obiekt. Najmocniejsza od dekad drużyna i wyczuwalny na każdym kroku głód sukcesu. Aż chciało by się napisać, że to doskonały czas, aby być kibicem Zagłębia.
Podopieczni Matiasa Lehtonena w bieżącej kampanii mieli swoje wielkie momenty. Na Zimowym Zagłębie boleśnie karciło mistrza Polski, dwukrotnie w odstępie zaledwie kilku dni odprawiło z kwitkiem GKS Katowice. Gdy jednak trzeba było postawić pieczęć na ligowej dominacji, sprawy się komplikowały. Z Pucharu Polski Zagłębie ogołocił JKH GKS Jastrzębie. Marzenia o pierwszej lokacie na koniec sezonu zasadniczego odebrał GKS Katowice, wykorzystując potknięcia Zagłębia.
W obliczu scenariusza, jakie napisało życie największym przeciwnikiem ekipy z Zagłębia Dąbrowskiego wydaje się presja. Jeżeli wydarzenia będą toczyć się zgodnie z planem, drużyna powinna rosnąc z każdym kolejnym spotkaniem. Jak jednak zespół trenera Matiasa Lehtonena zachowa się w obliczu komplikacji? Play-offowe rywalizacje niejednokrotnie udowodniły, że rola faworyta potrafi ciążyć, gdy wydarzenia wymykają się spod kontroli.
Na wyżyny swoich umiejętności muszą więc wspiąć się najbardziej doświadczeni zawodnicy. To od nich w trudnych chwilach powinien popłynąć impuls do walki. W ofensywie sporo zależeć będzie od Arona Chmielewskiego, który sięgnął po koronę króla strzelców i jako jedyny spośród wszystkich zawodników Zagłębia mógł pochwalić się średnią powyżej punktu na mecz. Kibice sosnowieckiego klubu mają nadzieję, że na wyższe rejestry formy wejdą Finowie.
Na przeciwległym biegunie znajduje się ekipa Polonii. Powracający na ekstraligowe tafle Bytomianie na dobrą sprawę nikomu nie muszą nic udowadniać. A w roli underdoga łatwiej się rywalizuje i atakuje silniejszego rywala.
Podopieczni Andrieja Gusowa mają za sobą udany sezon zasadniczy, za który zebrali sporo ciepłych słów. Jak na beniaminka przystało, Polonia musiała zapłacić frycowe, gubiąc nieco więcej punktów niż mógłby na to wskazywać prezentowany poziom sportowy. Powrót ekipy z Pułaskiego wniósł sporo kolorytu w ligową rzeczywistość. Kadra drużyny została zbudowana w odpowiedzialny i przemyślany sposób. Znalazła się przestrzeń na wprowadzenie młodych zawodników, którym zostali podstawieni doświadczeni weterani polskich tafli.
Na uznanie zasługują również poczynione transfery zagranicznych graczy. Zakontraktowanie graczy pokroju Bohdana Djaczenki czy Andrieja Bujalskiego należy traktować w kategorii transferowych majstersztyków. Pod batutą trenera Gusowa odbudował się Christian Mroczkowski.
Ciekawostki
* Zagłębie zarobiło największą liczbę minut karnych w sezonie zasadniczym – 525.
* Polonia najlepiej broni osłabień. Jej skuteczność w tym elemencie wynosi 83,8 procent.
* Zagłębie może pochwalić się najliczniejszą widownią.
* Dwóch zawodników Polonii zdobyło 19 bramek. To Andriej Bujalski i Christian Mroczkowski. Lepszym wynikiem mogą pochwalić się jedynie Aron Chmielewski (23 gole), a także Ołeksandr Peresunko (20) i Erik Ahopelto (20).
Czytaj także: