Pekka Tirkkonen po meczu w Mannheim: "Wierzyliśmy w naszą pracę"
Trener GKS-u Tychy Pekka Tirkkonen ocenił wyjazdowy mecz swojej drużyny z Adlerem Mannheim w Hokejowej Lidze Mistrzów. Fiński szkoleniowiec pochwalił swój zespół, ale przyznał, że rywale w kluczowych momentach byli lepsi.
GKS Tychy przegrał w środowy wieczór na wyjeździe z niemieckim Adlerem Mannheim 4:5 po rzutach karnych. Tyszanie zdobyli swój pierwszy punkt w obecnym sezonie Hokejowej Ligi Mistrzów. Po meczu trener mistrzów Polski Pekka Tirkkonen zwrócił uwagę na pierwszą tercję, w której rywale mieli wyraźną przewagę.
- Początek meczu był dla nas trochę trudny. Dostaliśmy w pierwszej tercji trzy kary, strzeliliśmy tylko jednego gola, podczas gdy gospodarze strzelili dwa - skomentował fiński szkoleniowiec w rozmowie z oficjalnym kanałem Hokejowej Ligi Mistrzów w serwisie YouTube.
Adler w pierwszych 20 minutach wyprowadził aż 28 prób strzałów, podczas gdy GKS tylko 7. Polski zespół zablokował aż 15 uderzeń, ale sam na pierwszy celny strzał na bramkę czekał aż 11 minut. Wrócił jednak do gry i w drugiej tercji doprowadził do remisu 2:2, a później jeszcze dwukrotnie wyrównywał stan rywalizacji, co ostatecznie dało mu dogrywkę.
- W dzisiejszym meczu byliśmy dobrzy w tym, że strzelaliśmy gole w dobrych, właściwych momentach - powiedział Tirkkonen. - Na końcu, nawet mimo tego, że oni strzelili na 4:3, my nadal wierzyliśmy w naszą pracę i zdobyliśmy gola wyrównującego na 4:4.
Ostatecznie o porażce Tyszan przesądziła seria rzutów karnych. W niej co prawda prowadzenie dał "Trójkolorowym" strzał Alana Łyszczarczyka, ale natychmiast odpowiedział Luke Esposito, a w ostatniej serii karnych wygraną zapewnił Adlerowi jego najskuteczniejszy gracz w Hokejowej Lidze Mistrzów Nick Mattinen. Tirkkonen po meczu przyznał, że gospodarze bardziej zasłużyli na zwycięstwo.
- Jeden punkt tutaj... Oczywiście my zagraliśmy dobry mecz, ale ostatecznie oni byli trochę konkretniejsi w karnych i jeśli chodzi o strzelanie - skomentował Fin.
Do meczu odniósł się także trener Adlera Dallas Eakins, którego zespół zapewnił sobie wczoraj awans do fazy pucharowej Hokejowej Ligi Mistrzów.
- Myślę, że kluczowa była odporność. Uważam, że graliśmy dobrze w niektórych fragmentach meczu, ale też zrobiliśmy pewne dyskusyjne błędy. Te mecze są trudne. Hokejowa Liga Mistrzów to świetne rozgrywki, ale nie ma tradycyjnej rywalizacji z drugim zespołem, więc nie ma zbyt wiele złości, od której można zacząć i to się powoli buduje w trakcie meczu. Ale ogólnie byliśmy solidni - powiedział Amerykanin.
Czytaj także:
- Już jest! Hokejowy Niezbędnik Kibica 2026/2027 trafił do sprzedaży. Wysyłka ruszyła!
- Są w życiu ważniejsze sprawy. Doświadczony obrońca odchodzi z Sanoka. Co dalej z jego karierą?
- Ostro potraktował rywala i dostał karę meczu. Jest decyzja w sprawie gracza Zagłębia
- Kolejna porażka GieKSy i mocne słowa kluczowego zawodnika. "To nie może tak wyglądać"
- Komisarz THL podjęła decyzję. Chodzi o zawodników Cracovii

Komentarze
Lista komentarzy
hubal
kołczu Pekka CHL powetujesz sobie w SP , PP i PO