Reprezentacja Polski w swoim drugim meczu Memoriału Tamása Sárközy’ego pokonała Włochów 4:2, choć nie rozpoczęła tego spotkania zbyt dobrze. Biało-czerwoni mają spore szanse na to, aby wygrać drugi turniej Europejskiego Pucharu Narodów.
Trener Pekka Tirkkonen w porównaniu do piątkowego starcia z Francją (4:3 k.) zdecydował się na kilka zmian. W bramce pojawił się Michał Kieler, który zastąpił Macieja Miarkę.
Swoje szanse gry otrzymali też obrońcy Kacper Maciaś, Eryk Schafer oraz skrzydłowy Jonasz Hofman, którzy zastąpili Mateusza Zielińskiego, Bartosza Florczaka i Damiana Tyczyńskiego. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że Schafer i Hofman po raz pierwszy wystąpili w seniorskiej kadrze i z pewnością zapamiętają ten mecz na długo.
W przekroju całego spotkania "Orły" zaprezentowały się po prostu lepiej i odniosły zasłużone zwycięstwo. Momentami ich gra mogła się podobać, podobnie jak zdobywane przez nich bramki.
Trudny początek i odpowiedź z nawiązką
Trzeba jednak podkreślić, że nasz zespół źle wszedł w mecz. Już po 134 sekundach karę zarobił Kacper Maciaś, a Włosi szybko założyli zamek i objęli prowadzenie. Gregory Di Tomaso i Mikael Frycklund dobrze rozprowadzili krążek, a Alessandro Segafredo huknął z prawego bulika pod poprzeczkę.
Polacy odpowiedzieli w 8. minucie. Patryk Wronka odebrał krążek w tercji ataku i dograł do Alana Łyszczarczyka, a ten kąśliwym uderzeniem z korytarza międzybulikowego zaskoczył Davide Fadaniego.
Biało-czerwoni w 14. minucie objęli prowadzenie. Jonasz Hofman dograł od Łukasza Krzemienia, a ten uderzeniem w długi róg zaskoczył włoskiego golkipera. Swoje zrobił też Michał Kieler i nasz zespół zszedł na pierwszą tercję, mając jednobramkową przewagę.
Gole Pasia i Lewandowskiego. Włosi zmniejszyli straty
Po zmianie stron biało-czerwoni powiększyli swoje prowadzenie. W 26. minucie po kombinacyjnej akcji Oskara Jaśkiewicza i Patryka Wronki guma trafiła do Dominika Pasia, a ten przymierzył z nadgarstka i zaskoczył golkipera rywali, uderzając w "piątą dziurę".
Cztery minuty później Dominik Jarosz przejął krążek za bramką rywali i dograł do Jakuba Lewandowskiego, a ten precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę zdobył czwartego gola dla Polski.
Włosi nie złożyli jednak broni i w 37. minucie przeprowadzili efektowną, trójkową kontrę, którą skutecznie wykończył Peter Spornberger i zmniejszył straty.
W trzeciej odsłonie meczu Polacy skupili się na defensywie i kontrolowaniu przebiegu gry. Włosi częściej atakowali, oddawali strzały, jednak Michał Kieler zachował czujność i nie dał się pokonać.
"Azzurrim" nie pomógł też manewr z wycofaniem bramkarza. Biało-czerwoni przetrwali napór rywali i dowieźli korzystny wynik do końcowej syreny. Jutro podopieczni Pekki Tirkkonena zmierzą się z Węgrami, a to spotkanie rozpocznie się o 16:30.
Włochy - Polska 2:4 (1:2, 1:2, 0:0)
1:0 Alessandro Segafredo - Gregory Di Tomaso, Mikael Frycklund (02:43, 5/4),
1:1 Alan Łyszczarczyk - Patryk Wronka (07:52),
1:2 Łukasz Krzemień - Jonasz Hofman, Kacper Maciaś (13:15),
1:3 Dominik Paś - Patryk Wronka, Oskar Jaśkiewicz (25:19, 5/4),
1:4 Jakub Lewandowski - Dominik Jarosz (29:56),
2:4 Peter Spornberger - Alex Ierullo, Dustin Gazley (36:58).
Minuty karne: 10-2.
Strzały: 22-21.
Widzów: 124.
Włochy: D. Fadani - L. Zanatta (2), G. Di Tomaso; A. Segafredo, M. Frycklund, T. Purdeller - D. Glira, P. Pietroniro; A. Ierullo, G. Morini (4), D. Gazley - P. Spornberger, J. Seed; T. De Luca, D. Kostner, M. Zanetti - T. Amorosa, E. Larcher; P. Brunner, B. Misley, C. DiGiacinto (2).
Trener: Jukka Jalonen
Polska: M. Kieler - M. Naróg, K. Górny; M. Michalski, S. Kiełbicki, P. Krężołek - E. Schafer, K. Biłas; P. Wronka, D. Paś, A. Łyszczarczyk - J. Wanacki, O. Jaśkiewicz; J. Hofman, D. Jarosz, S. Brynkus - O. Bizacki, K. Maciaś (2); J. Lewandowski, Ł. Krzemień, J. Ślusarczyk.
Trener: Pekka Tirkkonen
Czytaj także: