Polski talent rozwija się w Szwajcarii. Za wszystkim stoi historia jego ojca
Z Tychów do Zurychu i dalej w górę. Dariusz Wieczorek zbudował swoją pozycję latami pracy i wyjazdem, który zmienił wszystko. Dziś jego syn Jakub idzie podobną drogą, ale w realiach jeszcze większej konkurencji. Gra w Swiss League, zbiera doświadczenie i czeka na moment, który może zdecydować o wszystkim. Cel jest jasny. Jak najwięcej minut i w końcu szansa w seniorskiej reprezentacji Polski.
Tychy, dzień meczowy. Polska gra ze Słowenią, ale obok lodu jest też inna, bardzo ciekawa opowieść. O rodzinie, która hokej ma we krwi. W polskim sporcie takie historie zdarzają się rzadko. Najczęściej przywołuje się przykład bramkarskiego duetu Szczęsnych. Tu mamy własną, tysko-szwajcarską wersję.
Dariusz, legenda GKS Tychy. Medale mistrzostw Polski, lata pracy jako trener. Jak sam przyznaje, jego droga nie była zaplanowana od początku.
Najpierw Niemcy, potem powrót do Polski i nagle telefon. Zaproszenie od Henryka Gruta. Wyjazd do Zurychu na tydzień, żeby się pokazać. Potem miesiąc. Propozycja kontraktu przyszła szybko, ale jeszcze była robota w Tychach. Decyzja zapadła rok później. Trzy miesiące w Szwajcarii zamieniły się w 22 lata życia i pracy.
Dziś tę historię kontynuuje Jakub. Syn, który wyjechał jako nastolatek i poszedł swoją drogą.
– Dogadałem się z mamą, że po ósmej klasie mogę wyjechać. Od sześciu lat jestem w Szwajcarii. Zaczynałem od U15, teraz jestem na poziomie Swiss League – mówi spokojnie.
Jak sam podkreśla, jego hokejowe początki to Tychy. Ale rozwój już w Szwajcarii. Przez lata łączył oba światy. Weekend w jednej lidze, kolejny w innej. Treningi, obozy, ciągłe podróże. Plan był prosty. Grać jak najwięcej.
Efekty przyszły. Najpierw kadra U18, potem U20. Choć początki nie były łatwe.
– W U18 nie pograłem za dużo. Jeden mecz i tyle. W U20 było już lepiej, na mistrzostwach świata w Tallinnie złapałem rytm i to dobrze wspominam.
Dziś jest już seniorem w szwajcarskim systemie. A to oznacza jedno. Codzienną walkę.
Szwajcarska liga od lat uchodzi za jedną z najmocniejszych w Europie. Wysokie tempo, duża konkurencja, wielu obcokrajowców. Szczególnie na pozycji bramkarza.
– Tam nic nie dostaje się za darmo. Jak przychodzi obcokrajowiec, to jest gotowy. Doświadczeni bramkarze, duża rywalizacja. Trzeba wykorzystać swoją szansę. Czasem wystarczą dwa mecze, żeby ktoś cię zauważył – tłumaczy Jakub.
Dariusz dodaje, że widział to wielokrotnie. Kilku jego wychowanków wskakiwało do składu przez kontuzje innych i zostawało na dłużej. W jego dorobku jest już siedmiu bramkarzy, którzy trafili na poziom National League.
A jak na tym tle wygląda Polska? Temat wraca jak bumerang. Szkolenie, infrastruktura, szanse dla młodych.
– W Polsce każdy klub ma trenera bramkarzy, są warunki do pracy. Ale w Szwajcarii jest większa konkurencja. Tam trzeba walczyć o wszystko – mówi starszy z rozmówców.
Problem jest też zaufanie.
– U nas często stawia się na obcokrajowców. Polscy bramkarze dostają mniej szans. A bez gry nie ma rozwoju – słyszymy.
Jakub patrzy na to z dwóch stron. Widzi różnice, ale też podobieństwa.
– W Szwajcarii młodzi muszą grać. Rotacja jest większa, każdy dostaje swoje minuty. To pomaga.
A kadra? Epizody młodzieżowe już były. Seniorskie powołanie nadal pozostaje celem.
– Rozmawiałem kiedyś chwilę z trenerem, ale to nie był temat kadry. Teraz gram w lidze, którą dobrze zna, więc może mnie zauważy – mówi z nadzieją.
Plany są konkretne. Najpierw ugruntować pozycję w Swiss League. Potem zrobić krok wyżej.
– Chciałbym za trzy, cztery lata być w najwyższej lidze szwajcarskiej. Wiem, ile to kosztuje pracy i ile trzeba mieć też szczęścia.
Na najbliższy sezon cel jest prosty. Grać. Jak najwięcej. Bez wielkich deklaracji, bez pompowania balonika. Konkret i robota. Styl dobrze znany w Tychach. A gdzieś z tyłu głowy jest jeszcze jedno marzenie. Debiut w seniorskiej reprezentacji Polski.
WIĘCEJ W MATERIALE WIDEO:
Czytaj także:
- Były reprezentant Polski odchodzi z klubu. Wywalczył z nim awans
- Młody bramkarz zmienił barwy klubowe. Będzie występował na zapleczu topowej ekstraligi!
- Niebywały sukces. Polak ze złotem w Czechach!
- Polak z golem w finale! Wysokie zwycięstwo Oceláři
- Totalna dominacja! Były selekcjoner reprezentacji Polski z tytułem mistrzowskim

Komentarze
Lista komentarzy
Adamski
Powodzenia chłopaku!
iras
Czy tylko ja widzę, jak tam młodzi operują w polu krążkiem i jak jeżdżą na łyżwach? Dodając do tego szybkość, robi się kosmos.