Hokej.net Logo

Ponad 600 dni czekania! Sawicki po triumfie w Sanoku. "W końcu możemy wyjść z podniesioną głową"

fot. Patryk Oberc
fot. Patryk Oberc

Dokładnie 626 dni musieli czekać kibice STS-u Sanok na kolejne zwycięstwo swojej drużyny w Arenie Sanok. W sobotni wieczór Sanoczanie pokonali Comarch Cracovię 3:2, kończąc fatalną serię. – Dopiero uczymy się wygrywać mecze – przyznał po spotkaniu Sawicki, nie ukrywając ogromnej radości i ulgi.

W końcu przełamali fatalną serię

Sobotni wieczór w Arenie Sanok na długo pozostanie w pamięci miejscowych kibiców. Hokeiści STS-u Sanok wreszcie przełamali fatalną serię spotkań bez zwycięstwa na własnym lodowisku. Od poprzedniej wygranej, odniesionej 12 lutego 2025 roku, minęło dokładnie 626 dni.

Przez ten czas Sanoczanie wielokrotnie musieli przełykać gorycz porażki. Zdarzały się spotkania, w których byli bliscy zdobycia punktów, ale brakowało im skuteczności, doświadczenia lub zimnej krwi w decydujących momentach.

Tym razem było inaczej. STS pokonał Cracovię 3:2, a po końcowej syrenie zawodnicy mogli wspólnie z kibicami świętować długo wyczekiwany triumf.

Choć Sawickiego nie było w sanockiej drużynie w poprzednim sezonie, doskonale zdawał sobie sprawę z ciężaru, jaki ciążył na zespole.

– Dziękujemy bardzo za gratulacje. W końcu się udało. Nie było mnie tutaj w zeszłym sezonie, ale czuć było to napięcie związane z tym, że nie wygrywamy tych meczów. Od początku sezonu mieliśmy też tylko jedno zwycięstwo. Mam nadzieję, że to będzie dobry prognostyk przed następnymi spotkaniami – powiedział Sawicki.

Od początku narzucili swój styl gry

Sanoczanie w ostatnich tygodniach kilkukrotnie byli bliscy sprawienia niespodzianki. Potrafili nawiązać wyrównaną walkę z wyżej notowanymi rywalami, jednak najczęściej brakowało im skuteczności lub konsekwencji w decydujących momentach.

Tym razem gospodarze od pierwszych minut starali się przejąć inicjatywę i zmusić krakowian do gry na swoich warunkach. Zagrali odważnie, ofensywnie i nie zamierzali ograniczać się wyłącznie do defensywy.

Sawicki zwrócił uwagę, że właśnie podejście od pierwszych minut było największą różnicą w porównaniu z wcześniejszymi spotkaniami.

– Jedyna zmiana w porównaniu do poprzednich meczów, wydaje mi się, że od początku narzuciliśmy swoje tempo i swój styl gry. Chcieliśmy grać ofensywnie i tak graliśmy. Mogliśmy tylko strzelić więcej bramek. Wiadomo, Cracovia też miała swoje sytuacje, ale myślę, że zasłużenie dzisiaj wygraliśmy – ocenił zawodnik STS-u.

"Dopiero uczymy się wygrywać mecze"

Mimo korzystnego wyniku Sanoczanie nie uniknęli nerwowej końcówki. Przy prowadzeniu 3:2 musieli odpierać ataki Cracovii, która do ostatnich sekund szukała wyrównującego trafienia.

Dla młodego i wciąż budowanego zespołu był to kolejny sprawdzian odporności psychicznej. Tym razem gospodarze nie pozwolili sobie odebrać zwycięstwa.

Sawicki przyznał, że wcześniejsze niepowodzenia pozostawiły ślad w głowach zawodników. Szczególnie bolesne były spotkania, w których punkty wymykały się STS-owi w samych końcówkach.

– Oczywiście, że musimy wyciągnąć wnioski. Nie jesteśmy jeszcze doświadczonym zespołem. Dopiero uczymy się wygrywać mecze. Każdy gdzieś z tyłu głowy miał to, że w końcówkach poprzednich spotkań traciliśmy bramkę i zwycięstwo czy punkt za remis nam uciekały – wyjaśnił.

Po chwili zdecydowanie podkreślił, że sobotni sukces nie był dziełem przypadku.

– Dzisiaj udało się to dowieźć do końca. Nawet nie "udało się". Po prostu zasłużenie wygraliśmy – zaznaczył.

Arena Sanok znowu odżyła. „Możemy wyjść z podniesioną głową”

636 dni bez domowego zwycięstwa to niezwykle długi okres, szczególnie dla kibiców przyzwyczajonych przed laty do znacznie lepszych wyników sanockiego hokeja.

Mimo sportowych niepowodzeń sympatycy STS-u nie odwrócili się od drużyny. Wspierali ją również wtedy, gdy kolejne spotkania kończyły się porażkami, a upragnione przełamanie wciąż nie nadchodziło.

Podczas meczu z Cracovią doping wyraźnie niósł Sanoczan, a po końcowej syrenie zawodnicy mogli wreszcie podziękować fanom za cierpliwość i wsparcie w najlepszy możliwy sposób.

– Bardzo się cieszę, że kibice nas wspierają. Mam nadzieję, że będzie ich przychodzić coraz więcej, mimo tego, że wcale nie jest ich mało, patrząc na rezultaty, jakie mieliśmy wcześniej – podkreślił Sawicki.

Zawodnik nie ukrywał również, jak wielką ulgę przyniosło całej drużynie długo wyczekiwane przełamanie.

– Dzisiaj wygraliśmy i możemy w końcu z podniesioną głową wyjść do kibiców i cieszyć się z tego zwycięstwa – dodał.

Zwycięstwo, które może odmienić zespół?

Przed hokeistami STS-u Sanok przerwa reprezentacyjna, która może okazać się niezwykle cenna. Po wielu trudnych tygodniach drużyna otrzymała wreszcie konkretny dowód, że ciężka praca przynosi efekty.

Zwycięstwo nad Cracovią to nie tylko trzy punkty do ligowej tabeli. To również ważny impuls mentalny dla zespołu, który w poprzednich spotkaniach wielokrotnie był bliski sukcesu, ale nie potrafił postawić przysłowiowej kropki nad „i”.

Teraz Sanoczanie mogą przystąpić do kolejnego etapu sezonu z większą pewnością siebie. Wygrana z krakowianami pokazała, że potrafią nie tylko nawiązać walkę z wyżej notowanym przeciwnikiem, ale również utrzymać korzystny wynik do ostatniej syreny.

– Od kilku ostatnich dni mówiliśmy sobie, że musimy zwyciężyć. I wygraliśmy. Nic tylko się cieszyć – podsumował Sawicki.

Sobotnia wygrana może okazać się jednym z najważniejszych momentów tego sezonu dla STS-u Sanok. Po 636 dniach oczekiwania Arena Sanok wreszcie mogła świętować ligowe zwycięstwo gospodarzy.

Teraz najważniejsze będzie udowodnienie, że triumf nad Cracovią nie był jednorazowym przebłyskiem, lecz początkiem znacznie lepszego okresu sanockiego hokeja.

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 4

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
Lista komentarzy
  • lauri
    2026-11-01 11:12:11

    Kolejny mecz NT, 2 wygrane z rzędu były by naprawdę miłym widokiem. Ale trzeba zachować zimną głowę i ci co nie pojechali na kadrę niech trenują dalej, bez wymówek. W ostatnich paru spotkaniach widać że chłopaki z Ukrainy z meczu na mecz wbijają się co raz lepiej w tempo ligi, I oby tak zostało! ;) Tak czy siak jeżeli taka możliwość istnieje to można było by poszukać z 1/2 "stranieri"
    Trzymam za was chłopy kciuki bo już nie raz mnie zaskakiwaliście w tym sezonie :D
    STS

  • manek 1906
    2026-11-01 12:09:33

    Z podniesioną glowa ???

  • lordzgred
    2026-11-01 13:20:24

    w końcu ukraincy maja jakiś sukces

  • LoniaFatikov
    2026-11-02 00:28:40

    No gratulacje. Choć kilka ostatnich minut 3 tercji mogło być różnie. Krakowia ogólnie bez szału. Ten White mi się podobał tylko. Ogólnie mecz w miarę równy, może z lekką przewagą jednak gości. Ale okazji było po obu stronach w miarę po równo. Nie ma co się zbytnio cieszyć tylko myśleć nad wzmocnieniami! Ale dobiegła mnie informacja, że nie wiadomo jak to dalej będzie z tym projektem w sensie STS-em. Ponoć już są problemy z płynnością finansową! To tego Ukraińcy chcą aby Miasto płaciło 30% a oni pozostałe 70% a nie jak to maiło być pierwotnie 100%. Nie wiem na ile to prawda! Wierze jednak w drużynę i jestem niepoprawnym optymistą!

© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe