Powrót Rosji na MŚ rozwścieczył Haška. Politykom też się dostało
Dominik Hašek ostro zareagował na otwarcie Rosji drogi do powrotu na mistrzostwa świata. Legendarny bramkarz żąda działań polityków, odrzuca argument neutralnych barw i przekonuje, że same protesty nie wystarczą. W wieczornych wpisach nie oszczędził nawet tych, którzy również sprzeciwiają się powrotowi Rosjan.
Decyzja Sportowego Sądu Arbitrażowego w Lozannie wywołała zdecydowaną reakcję Dominika Haška. Mistrz olimpijski z Nagano uważa, że odpowiedzialności za dalsze wydarzenia nie można pozostawiać wyłącznie federacjom sportowym.
W serii wpisów opublikowanych 30 października na platformie X były bramkarz domagał się konkretnych rozwiązań prawnych. Jego zdaniem politycy powinni uniemożliwić wykorzystywanie sportowych występów do promowania Rosji prowadzącej wojnę przeciwko Ukrainie.
„Nawet bez stroju i hymnu”
Hašek odpowiedział między innymi Borisowi Šťastnemu, który zadeklarował sprzeciw wobec rozstrzygnięcia CAS. Legendarnemu bramkarzowi nie wystarcza jednak samo potępienie powrotu rosyjskich reprezentacji.
„Każdy rosyjski sportowiec występujący publicznie jest reklamą rosyjskiej wojny, nawet bez stroju i hymnu!!!” – napisał.
W ten sposób odrzucił przekonanie, że problem można rozwiązać przez usunięcie narodowych symboli. W jego ocenie neutralna flaga czy brak hymnu nie zmieniają propagandowego znaczenia występu rosyjskich zawodników.
Hašek zakwestionował również przekonanie, że gospodarze muszą umożliwić rosyjskiej drużynie grę na swoim terytorium. To jego stanowisko i postulat polityczny, nie rozstrzygnięcie prawne dotyczące wykonania wyroku CAS.
Same odmowy wizowe go nie przekonują
Były reprezentant Czech odniósł się także do sugestii, że udział Rosjan można zablokować przez odmowę wydania wiz. Uznał takie rozwiązanie za niewystarczające.
„Przestańmy kluczyć!” – zaapelował.
Jego zdaniem potrzebny jest jednoznaczny ustawowy zakaz publicznych występów, obowiązujący na terytorium danego państwa lub całej Unii Europejskiej. Wskazał przy tym na możliwość uzyskania dokumentów w innym kraju UE. Właśnie dlatego oczekuje jasnych przepisów, zamiast szukania doraźnych sposobów zatrzymania poszczególnych zawodników.
Domaga się też wyjaśnienia opinii publicznej, dlaczego takie ograniczenia miałyby zostać wprowadzone.
Nie wystarcza mu moralne oburzenie
Hašek polemizował również z Jiřím Pospíšilem. Polityk zestawił śmierć dzieci w Ukrainie z możliwością spokojnej gry rosyjskich hokeistów i ocenił tę sytuację jako moralnie nieakceptowalną.
Dla Haška taka argumentacja była zbyt ogólna. Przekonywał, że należy mówić wprost o tym, co sam uważa za konsekwencje dopuszczania Rosjan do zawodów.
„Jako polityk proszę nie wprowadzać ludzi w błąd i precyzyjnie określać sprawy!” – napisał.
Według byłego bramkarza zawody z rosyjskim udziałem stają się reklamą wojny. Twierdzi, że taka promocja sprzyja jej przedłużaniu i eskalacji, a w konsekwencji prowadzi do kolejnych ofiar. To właśnie ten argument stawia w centrum swoich wystąpień.
Pytania do Zdechovskiego, atak na Okamurę
Na deklaracji sprzeciwu nie skończyła się także wymiana z Tomášem Zdechovskim. Hašek zgodził się z jego oceną, że rosyjscy sportowcy nie powinni uczestniczyć w międzynarodowych zawodach, ale zaraz zapytał o brak konkretnych działań na poziomie europejskim.
Chciał wiedzieć, dlaczego przez lata wojny nie przyjęto zakazu, którego sam się domaga. Jego przekaz jest konsekwentny: publiczne potępienie powrotu Rosji nie zastępuje decyzji politycznych.
Ostro zaatakował również Tomia Okamurę. Zarzucił politykowi SPD wspieranie obecności na czeskim terytorium wydarzeń, które Hašek uznaje za reklamę rosyjskiej wojny. Wpis był kolejnym przykładem tego, że legendarny bramkarz kieruje pretensje przede wszystkim do polityków.
Chce zakazu, ale wskazuje też warunek dopuszczenia
Wieczorne wpisy rozwijają stanowisko, które Hašek przedstawił wcześniej w piątkowych rozmowach z czeskimi mediami. W wywiadzie dla iROZHLAS przekonywał, że po decyzji CAS działania powinny podjąć władze państw organizujących turnieje.
„Ustawy naszego kraju są nadrzędne wobec przepisów sportowych” – argumentował.
W rozmowie z iSport.cz doprecyzował natomiast, że rosyjscy sportowcy powinni mieć możliwość publicznego potępienia wojny i otrzymania szansy na udział. Zaznaczył przy tym potrzebę pomocy takim zawodnikom oraz ich rodzinom, jeśli z powodu tej deklaracji groziłyby im represje ze strony rosyjskich władz.
Nie chodzi mu więc wyłącznie o flagę na koszulce. Za kluczowe uznaje stanowisko wobec wojny oraz sposób, w jaki obecność sportowca może zostać wykorzystana.
Oczekuje działania także od Niemiec
Hašek wiąże swoje postulaty również z przyszłorocznymi mistrzostwami świata seniorów w Niemczech. W rozmowach z mediami wyrażał nadzieję, że niemieccy politycy podejmą kroki uniemożliwiające występy rosyjskich reprezentacji.
Nie przedstawia przy tym szczegółowej analizy prawnej. W wywiadzie dla iSport.cz sam zastrzegł, że nie jest prawnikiem. Jego wypowiedzi są przede wszystkim apelem o polityczną odpowiedzialność i przyjęcie konkretnych ograniczeń.
Stanowisko Haška pozostaje jednoznaczne: nie akceptuje powrotu Rosji podczas trwającej wojny. Po wyroku CAS nie zamierza jednak ograniczać się do krytykowania IIHF. Oczekuje, że odpowiedzialność wezmą na siebie także rządy i parlamenty.
Czytaj także:
- Bunt przeciwko powrotowi Rosji! Hokejowe potęgi odmawiają gry
- Nieodwołalna decyzja Norwegów! Nie chcą grać z Rosją
- Wielki powrót po 23 latach! Włosi mają nowego selekcjonera
- 37 lat współpracy i koniec! Szwedzka firma nie chce wspierać MŚ z udziałem Rosji
- Ma 41 lat i nie powiedział ostatniego słowa. Bramkarz chce wrócić do gry

Komentarze
Lista komentarzy
GrabowskiE
Ciekawe, że III Rzesza nie była wykluczona z międzynarodowych rozgrywek sportowych.