Hokej.net Logo
Mecze na żywo
Ekstraliga
STS Sanok
godz. 18:00
Cracovia
Ekstraliga
Unia
godz. 18:00
GKS Katowice

Radziszewski: Żaden zawodnik nie może liczyć na podziękowanie od trenera Roháčka

Radziszewski: Żaden zawodnik nie może liczyć na podziękowanie od trenera Roháčka

Po blisko 20 latach kariera Rafała Radziszewskiego dobiegła końca, lecz on sam nazywa ją tylko przygodą. Przez cały jej okres śrubował bramkarskie rekordy, ale też zasłynął z niejednej kontrowersji. Zapraszamy na wywiad z jedną z najbarwniejszych postaci polskich lodowisk.


Czy długo zastanawiałeś się nad decyzją o zakończeniu kariery?


–W moim wieku na pewno przewija się więcej myśli o zakończeniu kariery, aniżeli jej kontynuacji, nie ukrywam jednak, że zamierzałem jeszcze pograć przez jeden sezon, by dociągnąć do „czterdziestki”. Niestety, nie udało się, a ja zostałem zmuszony do rezygnacji z hokeja już teraz.


Czy kryjesz w sobie żal do działaczy Zagłębia, czy jednak rozumiesz ich decyzję o odmłodzeniu składu oraz odciążeniu budżetu?


–Otrzymałem ofertę od Zagłębia, ale nie była ona dla mnie opłacalna, przede wszystkim ze względu na moje dojazdy z Krakowa, nie mam jednak do nikogo żalu. Wiadomo, że teraz nadszedł ciężki czas dla klubów utrzymujących się z miejskich dotacji. Każde miasto poniosło duże koszty związane z walką z koronawirusem, przez co sport zszedł na dalszy plan, nie inaczej jest w Sosnowcu. Stwarza to jednak szansę młodym zawodnikom, którzy mają okazją zabłysnąć w Polskiej Hokej Lidze.


Zakończyłeś karierę w miejscu, w którym wchodziłeś w świat seniorskiego hokeja. Historia zatoczyła koło?


–Pod żadnym pozorem nie określiłbym tego karierą. Karierę można zrobić za granicą, w Polsce można liczyć co najwyżej na hokejową przygodę. Miło, że skończyłem w Sosnowcu. Szkoda, że nie udało się wypracować lepszego wyniku, gdyż naszym celem była gra w fazie play-off. Niestety, w pewnym momencie odpuściliśmy zupełnie walkę z Toruniem. Nie zmienia to jednak faktu, że miło jest zakończyć grę w miejscu, w którym się ją rozpoczęło. Najpierw był u mnie Sosnowiec, następnie sezon w Nowym Targu, później nadszedł czas na przygodę w Krakowie.


Nazywasz to przygodą, a według naszych statystyk zaliczyłeś 826 spotkań na najwyższym poziomie, co jest rekordem wśród bramkarzy. Nie jesteś zbyt skromny?


–Nawet nie wiedziałem, że dzierżę ten rekord; nie śledzę statystyk. Mogło być ich więcej, mogło być też mniej, ale ja jestem zadowolony z tego dorobku.


Przylgnęła do Ciebie łatka zawodnika, którego nie imają się kontuzje. Zdradzisz nam swój sekret?


–Dzięki Bogu przez całą karierę uniknąłem poważniejszych urazów. Najpoważniejszy problem miałem z okiem, gdy wypadłem z gry na 2 — 3 tygodnie, ale można to nazwać kontuzją pozalodową. Grałem wtedy w squasha i doszło do nieszczęśliwego wypadku. Bywały też sezony, kiedy broniłem prawie we wszystkich meczach. Zdarzało mi się występować z drobnym urazem czy też chorobą, ale zdrowie dopisywało mi niemalże przez cały okres mojej gry.


fot. hokej.zaglebie.eu


Zaliczyłeś 59 spotkań z czystym kontem, co też jest ligowym rekordem. Co czułeś w końcówkach meczu, gdy nie wpuściłeś żadnej bramki i walczyłeś o shutout?


–Ta myśl na pewno pozostaje gdzieś z tyłu głowy i jest to przyjemne uczucie, gdy się uda, ale ja nie przywiązywałem nigdy żadnej wagi do liczb. Są zawodnicy, którzy zwracają na to uwagę, ale dla mnie najważniejsze było zwycięstwo. Szczerze powiedziawszy, myślałem że zaliczyłem mniej meczów na zero z tyłu, a osiągnąłem całkiem niezły wynik. Gdy wpuszczałem gola w samej końcówce, to koledzy śmiali się, że zrobiłem to celowo, by dać im szansę na nagrodę zawodnika meczu. Mówiąc poważnie, absolutnie nigdy nie wpuściłem w swojej karierze żadnej bramki intencjonalnie.


Przejdźmy do ostatniego rekordu wśród bramkarzy, a więc minut karnych, gdzie również okupujesz pierwsze miejsce. 172 minuty to dosyć mocno wyśrubowany wynik jak na golkipera. Z czego wynikała taka postawa między słupkami?


–Sędziowie się na mnie uwzięli i wlepiali te kary (śmiech). Zdarzyło się parę głupich wybryków, na które później byłem wyczulony. Nie zawsze da się jednak zapanować nad emocjami. Większość tych wykluczeń była w play-offach czy też innych meczach o dużą stawkę, w samym sezonie zasadniczym aż tyle się tego nie uzbierało. Otrzymałem trochę kar za uderzanie, ale w sytuacji, gdy napastnik zasłaniał mi pole widzenia, to starałem się go wypchnąć z pola bramkowego. Później znalazłem się pod stałą obserwacją arbitrów i byłem napominany, bym wystrzegał się takich zachowań.


Czasami jednak nie przebierałeś w środkach. Na liście Twoich przewinień znajduje się chociażby uderzanie łapaczką, czy wsadzenie kija między nogi rywala w pamiętnym meczu z Tychami.


–Tak jak mówiłem, to są emocje. Bez sentymentów dąży się do zwycięstwa za wszelką cenę. Przyznam, że były to głupie zachowania, ale perspektywa bramkarza jest często inna niż kibica na trybunach. Żałuję też niektórych głupich tekstów do sędziów, które nie były do końca kulturalne, ale przymykali oni na to oko, widząc, o jaką stawkę toczy się gra.


Jak ważnym dla bramkarza elementem jest psychika?


–Jest to pozycja, na której głowa odgrywa olbrzymie znaczenie. Przez cały mecz bramkarz ma świadomość, że jeżeli popełni błąd, to jego drużyna straci bramkę. Jest on ostatnim elementem zespołowej układanki, który może temu zapobiec. Gdy wpadnie szybko jedna i druga bramka, to można się podłamać psychicznie, wiedząc, że będzie ciężko o pozytywny wynik meczu.


fot. zaglebie.hokej.eu


Zawodnicy z pola mówią z przekąsem, że żaden bramkarz nie jest do końca normalny, skoro godzą się na łapanie krążków, które lecą z prędkością sięgającą nawet 180 km/h.


–To pozycja jak każda inna. Napastnik, który pracuje na bramkarzu i stoi na linii strzału, także jest narażony na oberwanie krążkiem. I tu mamy odpowiedź, dlaczego w Polsce mamy tak mało zawodników, którzy są dobrzy w tym elemencie – jest to po prostu niewygodne i czasami też boli. Moim zdaniem najlepszym hokeistą w tym aspekcie był Marcin Kolusz, który zdobył gros bramek dzięki temu, iż nie bał się stać w tym miejscu. Większość zawodników mimowolnie ucieka z pola bramkowego, przez co bramkarz ma ułatwione zadanie.


Na początku swojej gry w seniorskim hokeju wywołałeś nie lada sensację, gdyż grałeś z łapaczką po niestandardowej, prawej stronie. Z czego to wynikało?


–W Sosnowcu otrzymałem do wyboru dwa komplety rękawic, w tym jeden z łapaczką na prawą rękę. Podejrzewam, że gdyby każdy otrzymał taką opcję, to nie byłoby to takie rzadkie zjawisko. Gdybym nie otrzymał możliwości wyboru, to pewnie grałbym z łapaczką na lewej ręce. Później miałem problemy ze sprzętem, gdyż ciężko mi było znaleźć taki wariant w polskich sklepach, więc musiałem poszukiwać go u czeskich sprzedawców. Teraz to już nie kłopot, a młodzi bramkarze mają wybór.


Pamiętasz może, czy ktoś przed Tobą także bronił z łapaczką w prawej ręce, czy byłeś pionierem na polskich taflach?


–Przede mną był bramkarz z Bydgoszczy, Waldemar Urbański. Pamiętam, że bronił w SMS-ie Sosnowiec i pojechał nawet na Mistrzostwa Świata do lat 20. Niestety, skończył grę od razu po szkole. Teraz w lidze pojawiło się więcej bramkarzy prawostronnych.


Skąd Twój pseudonim „Dziura”? Koledzy często trafiali między parkany na treningach?


–Nawet już nie pamiętam, kto to wymyślił. Bodajże w Sosnowcu ktoś puścił takie hasło, ksywka poszła w świat i ciągnie się za mną do dzisiaj.


Wróćmy do niesławnego incydentu z kwietnia 2006 roku, który odbił się szerokim echem tuż po Mistrzostwach Świata w Tallinie, konkretnie po meczu z Austrią. Jak wspominasz tamtą sytuację?


–Moim zdaniem ktoś za bardzo to rozdmuchał, a związek miał związane ręce i musiał mnie ukarać. Ten mecz oznaczał dla nas koniec sezonu, więc pojawiło się rozluźnienie. Nie chcę się usprawiedliwiać. Było, minęło. Takie sytuacje pojawiają się po każdych mistrzostwach, tutaj to zostało źle odebrane. Otrzymałem karę finansową z klubu, ale przyjąłem to na klatę. Musiałem z tym żyć dalej, ale grałem swoje. To była dla mnie nauczka, i tyle mam do powiedzenia w tym temacie.


A co z sytuacją z 2015 roku? Czym zdenerwował Cię wtedy Włoch, że uderzyłeś go łapaczką w twarz?


–O tym właśnie mówiłem. Nasz obrońca rzucił mi przeciwnika na plecy. Ja widziałem to inaczej, patrzyłem w inną stronę. Reakcja była niepotrzebna, ale nie wiedziałem, że to nasz zawodnik zawinił w tej sytuacji. 5 minut osłabienia przy remisie było dla nas sporą komplikacją. Otrzymałem zawieszenie i musieliśmy występować ze zmiennikiem. Przeprosiłem za to całą drużynę i nic więcej nie mogłem zrobić.


fot. cracovia.pl


74 spotkania w kadrze, 10 turniejów, czy czujesz się spełniony w biało-czerwonych barwach?


–Zdecydowanie nie. Brałem udział w mistrzostwach świata, kiedy to niewiele brakowało nam do awansu. Zawsze, kiedy jechaliśmy na mistrzostwach, to kończyliśmy zazwyczaj na 2. — 3. miejscu. W końcówce mojego pobytu w kadrze wróciliśmy akurat bez medalu, ale zawsze trzymaliśmy się blisko czołówki dywizji IA. Po degradacji nie miałem już okazji zagrać w reprezentacji. Nie raz brakowało nam małego kroczku do awansu do Elity. Przykro patrzeć na naszą obecną sytuację i to, że musimy grać w dywizji IB. Mam nadzieję, że chłopcy pokażą, że są w stanie zrobić niespodziankę i powalczą o udział w igrzyskach. Liczę też, że wrócimy na należyty nam poziom.


Oceniłeś teraz dokonania drużynowe, a jak podszedłbyś do swoich występów indywidualnych? Odnoszę wrażenie, że nierzadko forma ligowa nie miała odzwierciedlenia podczas reprezentacyjnych występów. Czy po zakończeniu rozgrywek wpadałeś w mały dołek, czy to była po prostu weryfikacja poziomu naszej ligi?


–Zgodzę się po części, że to też była weryfikacja naszej ligi. Najlepszy indywidualnie turniej jaki wspominam przypadł wtedy, kiedy jechałem na turniej w 2005 roku jako drugi bramkarz, bo Tomek Jaworski był pewniakiem na „jedynkę”. Wypadł jednak z gry na 2 dni przed wyjazdem na Węgry. Broniłem wtedy w każdym meczu. Przegraliśmy mecz o awans wynikiem 2:3 z Norwegią, która od tamtej pory już nie spadła z Elity. Tym bardziej czuję żal, gdyż graliśmy naprawdę dobrze. Podczas moich występów nie odczuwałem żadnej presji, ale za każdym razem czegoś brakowało. Zawsze znajdowała się ta jedna drużyna, która była po prostu lepsza.


Jak reagowałeś na kibicowskie prowokacje po turnieju w Tallinie?


–Najbardziej obrywało mi się w Sanoku. Kibic drużyny przeciwnej zawsze chce zdeprymować i zdekoncentrować bramkarza, by się zdenerwował. Na mnie działało to mobilizująco i bardzo lubiłem grać w Sanoku. Po zakończeniu kariery otrzymałem masę wiadomości od kibiców z Sanoka, za które bardzo dziękuję. Na większości lodowisk znalazłyby się jednostki, które starały się mnie wytrącić z równowagi, ale nie traktuję tych osób poważnie.


Które spotkanie w przeciągu całej kariery najbardziej zapadło Ci w pamięć?


–Było wiele meczów, które wspominam i na pewno zostaną ze mną do końca życia. Z potyczek o tytuł mistrzowski najbardziej zapamiętam ostatnią batalię z Tychami, kiedy z rezultatu 1:3 w meczach udało nam się zwycięsko wyjść na 4:3. To było naprawdę coś niesamowitego, kiedy udało nam się na wyjeździe wybronić w potencjalnie ostatnim meczu sezonu. Wtedy było widać w szatni, że każdy uwierzył w tytuł mistrzowski. Nigdy nie przeżyłem takiej radości, jak po bramce Šinágla w dogrywce decydującego meczu.




Prawie całą karierę spędziłeś w Krakowie, ale zdarzył Ci się też roczny epizod w Podhalu. Każdy wiązał z Tobą duże oczekiwania, ale sam pobyt był krótki. Wspominasz ten etap pozytywnie czy negatywnie?


–To był naprawdę udany okres, spędzony z świetną drużyną i super zawodnikami w rewelacyjnej atmosferze. Wspominam pierwszy przyjazd do Sosnowca, kiedy w Zagłębiu była straszna bieda. Nie było widać pieniędzy, zespół istniał tylko na papierze. Do Nowego Targu wyjechałem jako młody zawodnik, nie wahałem się skorzystać z tej oferty. Zaczynałem jako drugi bramkarz, później broniłem na zmianę z Krzysztofem Zborowskim, a faza play-off należała już do mnie. Wygraliśmy Interligę, zdobyliśmy Puchar Polski, a w finale mistrzostw Polski przegraliśmy z Unią, która dysponowała silnym składem. Niewiele brakowało, a bym został na następny sezon, ale pojawiła się interesująca oferta z Krakowa. Cracovię trenował wówczas sosnowiczanin Mieczysław Nahunko, ściągnął również Damiana Słabonia i Piotrka Sarnika, z którymi się dobrze znałem. Początki były naprawdę ciężkie, było wtedy zaledwie kilkunastu zawodników, ale jakoś to funkcjonowało. W pierwszym sezonie zajęliśmy trzecie miejsce, a później było już tylko lepiej. Profesor zwiększał nakłady finansowe, a Cracovia rosła w siłę.


Jak wspominasz współpracę z Rudolfem Roháčkiem? Kiedyś go bardzo chwaliłeś, a później coś pękło.


–Potrafię odwzajemnić się okazanym mi szacunkiem. Kiedy pracujesz z kimś blisko 14 lat, to zdarzają się lepsze i gorsze momenty, a tych pierwszych było na pewno więcej. W moim ostatnim sezonie w „Pasach” przegraliśmy walkę o finał z GKS-em Katowice, który miał bardzo dobrą ekipę. Przyznam szczerze, że moje występy nie należały wtedy do najwybitniejszych. W meczu o brąz z Podhalem doszło do sytuacji, kiedy trener się do nas zupełnie nie odzywał. Po treningu wygłosił listę zawodników, którzy nie pojadą na to spotkanie. Nie siedziałem więc wtedy nawet na rezerwie, tak samo w drugim meczu. Nie walczyliśmy nawet o medal, bo trener nie wyrażał takich ambicji. Obowiązywał mnie jeszcze roczny kontrakt, a ja dostałem wypowiedzenie. Najbardziej zabolało mnie jednak to, że po tych wszystkich latach trenerowi zabrakło odwagi, by podziękować za cały okres współpracy. Później na siłę klub zorganizował jakieś pożegnanie, a on się wtedy pojawia i chce nam uścisnąć dłoń w podzięce. To chyba nie był najlepszy moment na jego obecność. Ta sytuacja nie dotyczyła tylko nas, bo nikt, kto odchodzi z Cracovii, nie może liczyć na zwykłe „dziękuję” z ust szkoleniowca.


Czyli jesteś zdania, że na pożegnanie z trenerem czas był wcześniej, aniżeli na ceremonii?


–Jak najbardziej. Nie mam żalu do nikogo, że postanowił przebudować drużynę. Przecież o to w tym wszystkim chodzi, żeby osiągać jak najlepsze wyniki. Zagraliśmy słaby sezon, mogliśmy rozstać się w przyjaźni, ale tak się nie stało. Cały pobyt w Krakowie wspominam jednakże niezwykle miło, był to czas pełen sukcesów.


7 zdobytych medali to ogromny dorobek, który z nich smakował najlepiej?


–Najlepiej wspominam pierwszy i ostatni. Zdarzały się też wariackie finały, kiedy prowadziliśmy w meczach 3:0 z Jastrzębiem, a później przegraliśmy 3 mecze, by wygrać w decydującym spotkaniu. Każde zwycięstwo smakuje niesamowicie, ale zdarzały się też porażki. Kiedy graliśmy w Nowym Targu z Podhalem byliśmy już niemalże pewni mistrzostwa, a zostaliśmy skarceni 0:4. Każda biografia ma swoje wzloty i upadki, nie inaczej było u mnie. Na pewno jednak zapamiętam każdą osobę, która tworzyła tę drużynę. To zostanie ze mną do końca życia, nie ma się co obrażać, życie toczy się teraz dalej.


W Krakowie grałeś od 2004 roku, a od tego czasu kończyliście rozgrywki częściej z medalem na szyi, niż bez niego. Przytrafiły się też medale, kiedy nikt na was nie stawiał. Czy działacze nie podchodzili zbyt gwałtownie do składu, wymieniając większość ekipy po drobnym potknięciu?


–Kiedy zdobywaliśmy złoto na 100-lecie klubu, w następnym sezonie mocno się osłabiliśmy. Wystarczy spojrzeć na Tychy, gdzie po każdym triumfie drużyna staje się jeszcze mocniejsza. Są mistrzami od 3 lat i dokonują jedynie drobnych korekt. Zdarzyło się jednak kilka razy, kiedy to mieliśmy potencjalnie gorszy skład niż GKS, a byliśmy w stanie z nimi wygrać. Teraz wszystko wskazuje na to, że mogą oni zdominować całą ligę na lata. U nas po mistrzostwie dochodziło czasem do wymiany nawet połowy składu.


Nie uważasz, że w Krakowie podejmowano zbyt duże ryzyko, dokonując tak istotnych zmian personalnych tuż przed fazą play-off?


–Moim zdaniem nie chodzi tu o finanse. Nie znam wizji zarządu, ale myślę, że trener może liczyć na spełnienie każdej zachcianki. Kwestie finansów czy premii nigdy nie były problemem, niestety po sukcesach skład był osłabiany. Najbardziej odbija się to na zawodnikach, którzy są związani z klubem przez dłuższy okres.


Osoba trenera to jedno, a co sądzisz o zachowaniu działaczy?


–Są tutaj dwie strony medalu. Danielowi Laszkiewiczowi wypowiedziano umowę na 2 tygodnie przed jej zakończeniem, mi został rok. W hokeju funkcjonuje to inaczej niż w piłce nożnej, nie możemy liczyć na wypłatę pełnej kwoty kontraktu w przypadku jej rozwiązania. W jego świetle zawodnik nie ma żadnych praw, klub może zrobić z nim wszystko. Działacze podążają w 100% za trenerem. Nie mam jednak do nich żadnych zarzutów, podziękowali mi po moim odejściu, a trener nic nie zrobił w tym kierunku.


Czy to prawda, że działacze Cracovii zawrócili Cię z drogi do Nowego Targu, gdzie miałeś już przedłużać umowę?


–Tak, to prawda, już byłem wstępny dogadany i miałem związać się z Podhalem na nowy sezon. Ale żeby dostać się do Nowego Targu, musiałem przejechać przez Kraków, gdzie spotkałem się z prezesem Adamem Ziębą. Zaproponowane warunki były dla mnie dużo korzystniejsze niż w Nowym Targu, więc postanowiłem dołączyć do „Pasów”. To była dobra decyzja, Cracovia jest jednym z najsilniejszych i najstabilniejszych finansowo klubów w lidze.


Czy swoją przyszłość dalej wiążesz z hokejem na lodzie?


–Na tę chwilę nie mogę niczego wykluczyć. Chciałbym przy nim zostać i mieć z nim ciągłą styczność. Grałem przecież przez całe życie, a teraz nadszedł czas, kiedy może mi go zabraknąć. Na ten moment nie mam ukończonych żadnych kursów, ale na pewno chciałbym podążyć w tym kierunku, chociaż jeszcze nie jest to odpowiednia chwila. Prowadzę własną firmę, co zajmuje mi sporo czasu. Zobaczymy, co czas przyniesie.


fot. zaglebie.hokej.eu


Rozmawiał: Sebastian Królicki

Przeczytaj dodatkowo
Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
Wypowiedz się o hokeju!
Shoutbox
  • Zaba: Druga bramka w osłabieniu:)
  • Simonn23: Co tu się dzieje!
  • emeryt: żadnych zbednych ruchów,wyrachowany,cwany...im starszy tym lepszy
  • Simonn23: Będzie ogień we wtorek
  • hanysTHU: Kupujcie już gumę do żucia, bo we wtorek zabraknie.
  • Oświęcimianin_23: Bałem się tego meczu, Toruń wygląda bardzo słabo. Chyba, że to Unia taka mocna... weryfikacja z Kato.
  • Paskal79: Ja powiem 🇸🇪😁
  • hanysTHU: Kozłowski i Kaczmarek...hmmm
  • Simonn23: W piątek z Sanokiem też lekko nie będzie
  • Paskal79: Panowie zostawicie amunicję na wtorek 🕳️🏒bo ciężkie meczycho się szykuje 👍
  • C!chy: to co wyrabia polski hokejtv to jest smiech na sali
  • C!chy: człowiek kupuje transmisje a wzamian dostaje pokaz slajdów zamiast video
  • uniaosw: Paskal chyba nie piszesz o johanie
  • Simonn23: O kurde, Macias z bramka w barwach Vitkovic
  • Zaba: Cichy zmień dostawce internetu. Ja mam płynny obraz
  • Oświęcimianin_23: Cichy, o jakim spotkaniu mówisz?
  • Zaba: Cichy... sorry rozpędziłem się:) Zapomniałem o innych meczach :)
  • botanick: Ooo i to jest info,te o Maciaś.
  • Paskal79: No bramka w debiucie i to z mistrzem na jego terenie gratulacje
  • Simonn23: Rocznik 2004, może coś będzie z niego, oby
  • szop: brawo Podhale
  • uniaosw: Lundin top
  • PanFan1: Mamy to ❗tylko do Podhale ❗
  • uniaosw: Kolejny dzień w biurze, ma ktoś info o rekordzie braku straty gola w osłabieniu?
  • PanFan1: https://youtu.be/rTI6d4p5foM
  • Simonn23: Lundin w sezonach 10/11 albo 11/12 i byłby mistrz wtedy za Aksamu.
  • Luque: Brawo dla Maciasia, ładnie przymierzył pod poprzeczkę z kąta ;) Niech się synek rozwija
  • PanFan1: Dziś wszystko po mojemu, Panthers też góra 💪
  • szop: PanFan czesto cos obstawiasz?
  • szop: mozna powymieniac spstrzezenia jesli bedziesz miec chec
  • PanFan1: Sporadycznie, ale dziś siadło 😁
  • PEL52: Fan,a mi polozylo Podchale wszystkie kupony
  • PEL52: Podhale oczywiscie
  • szop: ja dzis nie gralem ale w piatek gralem Unie i Jastrzebie i Podhale jak wygralo w Jastrzebiu
  • szop: dzis mialem grac na Podhale ale jakos sie nie zdecydowalem
  • PEL52: ja dzisiaj,Ujpest wchodzi,Vitkowice siadlo,L.Mikulas wszedl Unia weszla a Podhale polozylo bo dalem na Zaglebie 1-4,5
  • szop: Podhale jest jak granat bez zawleczki ja lubie zaryzykowac bo dobrze placa gram glownie PHL i kosza na tercje live
  • szop: ale mozna przed kolejakami wymienic sie typami :)
  • Simonn23: Ale to Macias wsadzil, jak wytrawny profesor
  • botanick: Brawo Sanok.
  • Simonn23: Trzyniec fatalny początek sezonu
  • botanick: Żeby się czasem nie okazało że byyła zrzuta przed sezonem na Mistrza Polski:)
  • botanick: W sumie..
  • Simonn23: No Sanok ma solidny skład przecież
  • wiemswoje: A gdzie Hokejowy po porażce ?
  • Simonn23: A Hasiok?
  • botanick: Coś z netem..
  • rawa: Graty Sanok! My dzisiaj mega nieskuteczni.
    Botanick zas cedzisz te smuty o necie. Podnieciles sie nasza porazka. Kas byl po Waszych trzech wtopach?
  • Arma: Był tu przy każdej porażce. Można wiele powiedzieć o kibicach Tychów ale nie chowają się po porażkach.
  • Arczi: To co gramy w 3 tercji to jakaś kpina, wszystko zaczęło się od głupiej kary Bryka
  • Gepoq: Botanik razem z innymi w Sanoku więc nie szarp się za bardzo
  • Gepoq: Gratulacje Sanok fajne meczycho jeszcze paru pewniaków odeślecie z kwitkuem
  • rawa: Arma to ze Wy siedzicie 24h po Waszym meczu nie znaczy ze kazdy musitak robic. Jedziecie po hasku, ktorego juz tu nie ma od jakiegos czasu, a potem wywolujecie go po porazce. Moze dal sobie spokuj z sb. Zycie to nie tylko ten portal.
  • Gepoq: Arma nikt się nie chowa ale gwarantuje ze jak tylko znajdzie chwile po powrocie to skutecznie cie uciszy
  • Gepoq: Rawa niech się cieszą chwila ;)
  • rawa: Mecz mogl sie roznie skonczyc co nie umniejsza wygranej Sanoka.
  • botanick: Zobaczymy czy to chwila:)
  • rawa: Gepoq dokladnie, psy szczekaja a karawana jedzie dalej.
  • Gepoq: Nawet jeżeli nie to napewno nie będziemy wyrzucać zali na SB
  • rawa: Botanick ogladales mecz? Jak nie to skup sie na swoich.
  • botanick: I nie podniecam się waszą przegraną tylko pogratulowałem Zanikowi wygranej..jakiś uraz macie?:)
  • botanick: Sanokowi*
  • Gepoq: Po co na swoich jak on zyje tylko dzieki takim chwilom jak kato przegrywa...gdyby nie to juz dawno by umarl😂
  • botanick: Cysty gupek..
  • Gepoq: No botanik...cysta głupkowata wstawka o necie😂
  • botanick: Może i głupkowata,ale musisz przyznać..działa
  • Gepoq: Nie działa....ciezko jechac i Ci odpisaywac ale biorę to wyzwanie
  • botanick: Stwarzasz zagrożenie na drodze
  • rawa: Gepoq, ilu GieKSiarzy w Sanoku?
  • Gepoq: Kolo 20 ale bardzo sympatyczny wyjazd i mile przyjecie
  • Gepoq: Nie martw się botanik jak widzisz jeszcze żyje...dzieki za troske😉
  • rawa: Bylo Was slychac momentami.
  • Gepoq: No ciezko hale przekrzyczeć...ale fajnie ze choc parę razy dali nam szanse;)
  • szajbu: botanik ponownie jak piłeś to nie pisz tych swoich wypocin, graty dla Sanoka
  • Hokejowy1964: Gdybym jeszcze raz....urodzić się miał... ;) Sanok gratulacje i dzięki :) Do następnego !
  • szajbu: Gdybym jeszcze raz.....
  • PanFan1: ... to tylko we Lwowie 😉
  • botanick: Coś te dziołchy z Katowic ostatnio strasznie nerwowe.
  • botanick: Okres się spóźnia pewnie?
  • Hokejowy1964: szajbu nie dziw się co do botanicka- on jest szczęśliwy bo wczoraj nie przegrali ;)))) i z tej okazji łoi jakieś piwopodobne bełty więc chłop jest w alkoholowej euforii
  • JajcoW: Hej #vpw lub #skh w typerku zmieńcie datę Superpucharu, bo to w ogóle się nie trzyma koopy, ani doopy
  • Andrzejek111: Doczekamy się na skróty z Sanoka i Krakowa??
  • Hokejowy1964: PanFan1 nie...to nie to...
  • skh: Andrzejek111 - już są skróty w newsach meczowych.
  • PEL52: A jak wpadla 6 bramka dla Cracovi bo na video jest 5 i przeskok na 7
  • Zaba: Jest limit na 10 bramek tylko w skrótach ;)
  • Luque: Hmm zawsze się umówi, że u Nas przekleństwa na trybunach itd.. a co powiecie o Zlinie? ;P
  • Luque: mówi* głupia autokorekta
  • Oświęcimianin_23: Obrońca na drugim miejscu w kanadyjce. Zła reklama naszych napastników czy ewenement na skalę światową? ;)
  • Prawdziwy Kibic Unii: A gdzie ten AS czy Asy zapowiadane przez lepiej doinformowanych …?
  • emeryt: w Katowicach sie na Valtoli nie poznali...a sumie niewiele brakowało żeby Kalle grał w Unii poniewaz negocjowano jego przenosiny po ogłoszeniu wycofania sie Sanoka z ligi,tak sie jednak nie stało i to kibice z Sanoka czerpio radośc z Jego gry i dobrze
  • Oświęcimianin_23: Dopadł go tzw. syndrom Murray'a ;)
  • uniaosw: Valtola fajny grajek szczególnie w przewagach na niebieskiej
  • uniaosw: Ale te koszulki meczowe mają dziwnie znajome kolory 😆
  • uniaosw: Dziwnie to będzie wyglądało jak tam pojedziemy na wyjazd
  • uniaosw: A tymczasem Likwidator na granicy.. blisko coraz bliżej
  • Oświęcimianin_23: 111 kg? Czy inna waga?
  • emeryt: #OwacjaDlaZupy
  • Prawdziwy Kibic Unii: Jeszcze johan skinnars, bracia, i Asy 😂 cos czuje kolego ze to niestety pusta zapowiedź …
  • emeryt: przeżyjmy to po raz setny...pancejnik Zupancić

    3:05
    https://www.youtube.com/watch?v=XlY-kUz-xhU
Tylko zalogowani użytkownicy mogą korzystać z Shoutboxa Zaloguj się!
© Copyright 2003 - 2022 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe