Nierzadko ofiarami adrenaliny na hokejowej tafli padają rozjemcy zawodów. Ministerstwo Sportu i Turystyki postanowiło położyć kres bezkarności wobec arbitrów. Nadchodząca nowelizacja ustawy o sporcie nada sędziom wszelkich dyscyplin status funkcjonariuszy publicznych, co diametralnie zmieni ich sytuację prawną - od najwyższego poziomu po rozgrywki młodzieżowe.
W sportowym, także hokejowym środowisku od lat mówi się o potrzebie lepszej ochrony sędziów, którzy w małych, zamkniętych halach są szczególnie narażeni na bezpośredni kontakt z agresywnymi kibicami czy krewkimi działaczami. Przełomem w tej sprawie jest przygotowany przez resort sportu projekt nowelizacji, wprowadzający do porządku prawnego kluczowy artykuł 38a. Zgodnie z jego brzmieniem, każdy sędzia prowadzący współzawodnictwo organizowane przez polski związek sportowy - w tym na przykład PZHL - będzie korzystał z ochrony przewidzianej dla funkcjonariusza publicznego na zasadach określonych w Kodeksie karnym.
Koniec z pobłażliwością dla agresji na lodowiskach
Największa zmiana dotyczy sposobu, w jaki państwo będzie reagować na incydenty wymierzone w "ludzi w pasach". Dotychczas sędziowie, którzy padli ofiarą naruszenia nietykalności czy znieważenia, często pozostawali osamotnieni w walce o sprawiedliwość, musząc korzystać z prywatnych aktów oskarżenia. Nowe przepisy wprowadzają zasadę ścigania z urzędu. Oznacza to, że policja i prokuratura będą zobligowane do działania natychmiast po otrzymaniu informacji o przestępstwie, bez konieczności składania specjalnego wniosku przez poszkodowanego arbitra.
Taki mechanizm ma skutecznie wyeliminować zjawisko wywierania presji na sędziów, by ci "dla dobra dyscypliny" nie opisywali skandalicznych zachowań w protokołach. Czynna napaść na sędziego czy jego znieważenie w trakcie meczu hokejowego będą teraz traktowane z taką samą powagą, jak atak na policjanta czy sędziego w sądzie powszechnym, co automatycznie wiąże się z surowszymi sankcjami karnymi.
Realna ochrona czy martwy przepis?
Mimo że kierunek zmian jest oceniany pozytywnie, środowisko sportowe i prawnicze nie ucieka od trudnych pytań. Marcin Polański, arbiter piłkarski z wieloletnim doświadczeniem, w rozmowie z Polsat News zwraca uwagę na specyfikę "stadionowej rzeczywistości", która często wydaje się wyjęta spod prawa. Głównym problemem pozostaje agresja werbalna - wulgaryzmy i wyzwiska płynące z trybun są na polskich lodowiskach codziennością. Identyfikacja konkretnych sprawców w tłumie wciąż może stanowić barierę, która sprawi, że nowe prawo w tym aspekcie pozostanie trudne do wyegzekwowania.
Sceptycyzm płynie również ze strony ekspertów prawnych. Mecenas Jacek Masiota podkreśla, że status funkcjonariusza publicznego to miecz obosieczny. Obok szerokiej ochrony, na sędziów spadną bowiem nowe obowiązki, w tym zaostrzona odpowiedzialność karna za ewentualne niedopełnienie obowiązków służbowych. Istnieje obawa, że rozszerzenie tego prestiżowego katalogu na tysiące sędziów sportowych może doprowadzić do biurokratycznego zatoru, jeśli każda obelga pod adresem arbitra będzie musiała kończyć się formalnym dochodzeniem prokuratorskim.
Czytaj także: