Szalony pościg i nietypowa sytuacja w końcówce miała miejsce podczas meczu Łotwy z Danią na turnieju hokejowym zimowych igrzysk olimpijskich. Postawienie wszystkiego na jedną kartę nie opłaciło się Łotyszom, którzy "wybrali" sobie trudnego przeciwnika w walce o ćwierćfinał.
Łotwa i Dania kończyły dziś udział w fazie grupowej igrzysk meczem przeciwko sobie. Duńczycy, którzy przed meczem pozostawali bez punktu, zaczęli podobnie jak wczoraj w meczu z USA od szybko zdobytego gola Nicka Olesena. Tym razem gracz Motoru Czeskie Budziejowice wpisał się na listę strzelców już w 23. sekundzie gry. Jego drużyna poszła za ciosem i grając w przewadze w 5. minucie podwyższyła na 2:0. Olesen znów miał w tym swój udział, bo podawał krążek przed bramkę, a tam interweniujący kijem łotewski bramkarz Artūrs Šilovs skierował "gumę" do Mikkela Aagarda, który celnym strzałem podwoił prowadzenie Duńczyków. W 17. minucie zrobiło się już 3:0. Okoliczności były nietypowe, bo Oliver Bjorkstrand zgubił kij, ale miał jeszcze łyżwę, którą zagrał krążek do Nikolaja Ehlersa, a największy gwiazdor duńskiej ofensywy trafił do siatki. Łotysze w końcówce pierwszej tercji zmniejszyli straty po golu Kristapsa Zīle, a w drugiej odsłonie zdobyli gola kontaktowego. Eduards Tralmaks, który asystował przy trafieniu Zīle, tym razem dostał od tego ostatniego zwrot w postaci asysty i trafił na 2:3.
Reprezentacja Łotwy, która wczoraj niespodziewanie pokonała Niemców, atakowała z pasją bramkę Frederika Andersena, chcąc dokończyć swój pościg i wyrównać. W każdej tercji miała przewagę w celnych strzałach. W drugiej było w tym elemencie 12:8 dla niej, a w trzeciej 14:6. Ale bramkarz Carolina Hurricanes szczególnie w trzeciej odsłonie spisywał się znakomicie i miał odpowiedź na wszystkie pytania stawiane przez rywali. W końcówce łotewski trener Harijs Vītoliņš miał do rozwiązania łamigłówkę. Przy wyniku 2:3 jego zespół zajmował bowiem 3. miejsce w grupie, przy założeniu, że Niemcy w równolegle trwającym meczu nie pokonają USA. Zdobycie choćby punktu dałoby jednak Łotyszom w takiej sytuacji awans na 2. pozycję, ale strata 4. gola oznaczałaby spadek na ostatnie miejsce. Vītoliņš zdecydował się zaryzykować i zdjął bramkarza, ale to ryzyko się nie opłaciło. Olesen strzałem przez całą taflę w 58. minucie skończył to, co dziś zaczął i swoim drugim golem w meczu ustalił wynik na 4:2. Po meczu łotewski trener zdradził, że zakładał, iż Duńczycy nie zdecydują się wycofać bramkarza, by wygrać dwoma golami, co jego drużynie dawałoby szansę wyrównania strzałem do pustej bramki. Dlatego zdecydował się na swój ruch. - Nie mógłbym powiedzieć chłopakom, że nie gramy o zwycięstwo - stwierdził. Dla Łotwy porażka oznacza, że we wtorkowym barażu o prawo gry w ćwierćfinale "wybrała" sobie starcie z naszpikowaną graczami NHL reprezentacją Szwecji. Duńczycy rozgrywki w grupie C skończyli na 3. miejscu i we wtorek także czeka ich niełatwe zadanie, bo trafiają na Czechów. 4 lata temu w Pekinie w swoim debiucie na igrzyskach niespodziewanie pokonali tego rywala w meczu grupowym 2:1, ale wówczas graczy NHL w turnieju olimpijskim nie było.
Dania - Łotwa 4:2 (3:1, 0:1, 1:0)
1:0 Olesen - Aagaard 0:23
2:0 Aagaard - Olesen - Wejse 4:54 (w przewadze)
3:0 Ehlers - Bjorkstrand - Lauridsen 16:28
3:1 Zīle - Jaks - Tralmaks 19:44
3:2 Tralmaks - Zīle - Girgensons 26:47
4:2 Olesen - Lauridsen - Eller 57:38 (pusta bramka)
Strzały: 21-35.
Minuty kar: 10-10.
Widzów: 3 983.
Czytaj także: