Hokeiści GKS-u Tychy po wyrównanym spotkaniu pokonali na własnym lodzie JKH GKS Jastrzębie 2:1 i po raz piąty w swojej historii sięgnęli po TAURON Superpuchar Polski. Obie bramki dla trójkolorowych zdobył Hannu Kuru, który w poprzednim sezonie... reprezentował barwy jastrzębian.
Spotkanie toczone było w niezłym tempie, a oba zespoły zostawiły na lodzie sporo zdrowia. Splendor zwycięzcy przypadł mistrzom Polski, którzy w całym meczu oddali więcej strzałów i wykreowali sobie groźniejsze okazje.
Podopieczni Pekki Tirkkonena mieli spore problemy ze znalezieniem sposobu na Karolusa Kaarlehto. 28-letni fiński golkiper zaliczył kilka znakomitych interwencji i utrzymywał swój zespół w grze. Pokonał go tylko Hannu Kuru. 32-letni środkowy dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, pokazując, że oprócz znakomitego przeglądu pola dysponuje też niezwykle groźnym strzałem i mocnymi nerwami.
Jedynego gola dla jastrzębian zdobył Fin - Riku Sihvonen, wykorzystując znakomite dogranie Fredrika Forsberga.
Snajperski kunszt
Mistrzowie Polski, niesieni dopingiem swojej publiczności, od zabrali się do pracy. Starali się szybko narzucić rywalom swój styl gry i gdy tylko nadarzała się okazja - sprawdzali czujność jastrzębskiego golkipera.
Ich starania zostały nagrodzone w 7. minucie. Rasmus Heljanko zagrał przed bramkę do Hannu Kuru, a ten sprytnie obrócił się z krążkiem, zgubił krycie Marka Charváta i uderzył pod poprzeczkę jastrzębskiej bramki. Później mógł odebrać od swoich kolegów zasłużone gratulacje.
Gospodarze częściej byli przy krążku i mieli kilka szans, aby podwyższyć prowadzenie. Pod koniec pierwszej i na początku drugiej nie wykorzystali dwóch gier w przewadze. W szeregach trójkolorowych aktywny był Joel Kerkkänen, który ładnie przedarł się przez zasieki obronne jastrzębian, ale nie znalazł sposobu na Kaarlehto.
Wyrównanie po znakomitej akcji
Zespół dowodzony przez Rafała Bernackiego swoich szans szukał głównie w kontrach. Tuż przed zakończeniem drugiej odsłony zagrał w przewadze, ale nie zrobił z niej użytku.
W trzeciej tercji jastrzębianie zagrali odważniej i zaczęli częściej gościć w tercji tyszan. Dobre okazje mieli Jakub Ślusarczyk i Szymon Kiełbicki, jednak zabrakło im zarówno precyzji, jak i chłodnych głów.
Na 171 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry goście dopięli swego po podręcznikowo rozegranej akcji. Fredrik Forsberg pomknął lewym skrzydłem i zagrał wzdłuż bramki do Riku Sihvonena, a fiński skrzydłowy uderzeniem bez przyjęcia zaskoczył Tomáša Fučíka.
Kuru po raz drugi
Po sześćdziesięciu minutach nie poznaliśmy zwycięzcy, więc sędziowie zarządzili dogrywkę. W niej decydujący cios zadał Hannu Kuru, który zaskoczył Karolusa Kaarlehto uderzeniem w "piątą dziurę". Warto zaznaczyć, że ogrom pracy przy tym trafieniu wykonał Joel Kerkkänen, który przejął krążek po błędzie jastrzębian i dograł do swojego rodaka.
GKS Tychy po raz piąty wzniósł trofeum Superpucharu Polski i rozpoczął świętowanie tego sukcesu.
GKS Tychy - JKH GKS Jastrzębie 2:1 (1:0, 0:0, 0:1, d. 1:0)
1:0 Hannu Kuru - Rasmus Heljanko, Bartłomiej Jeziorski (06:43)
1:1 Riku Sihvonen - Fredrik Forsberg, Daniels Bērziņš (57:09)
2:1 Hannu Kuru - Joel Kerkkänen (62:41, 3/3)
Sędziowali: Tomáš Mejzlík, Bartosz Kaczmarek (główni) - Łukasz Sośnierz, Michał Gerne (liniowi).
Minuty karne: 2-4.
Strzały: 30-20.
Widzów: 2260.
GKS Tychy: T. Fučík - O. Viinikainen, M. Bryk; A. Łyszczarczyk, F. Komorski, H. Knuutinen - O. Kaskinen, V. Kakkonen; B. Jeziorski, H. Kuru, R. Heljanko - B. Pociecha, O. Bizacki; J. Kerkkänen, D. Paś, M. Viitanen (2) - J. Walli; R. Drabik, M. Ubowski, M. Gościński oraz S. Kucharski.
Trener: Pekka Tirkkonen
JKH GKS: K. Kaarlehto - A. Alho (2), E. Bagin; R. Sihvonen, D. Bērziņš, F. Forsberg - P. Bezuška, J. Onak; M. Urbanowicz, S. Kiełbicki, J. Ślusarczyk - M. Charvát, P. Hanzel; Ł. Nalewajka, B. Stolarski, R. Nalewajka (2) - F. Wojciechowski, J. Adámek; O. Laszkiewicz, K. Moś, W. Zając.
Trener: Rafał Bernacki
Czytaj także: